Brzemię dziewictwa i cenzury w Uzbekistanie

Artykuł opublikowany 15 września 2015
Artykuł opublikowany 15 września 2015

Jest jedną z niewielu kobiet zaangażowanych w produkcję filmów dokumentalnych i fotografię dokumentalną w Uzbekistanie. Mówi o sobie nie jako o dysydentce, a raczej jako o artystce. Z Umidą Akhmedovą rozmawiamy  o jej życiu, nadzorze narzucanym przez władze - w przenośni i w praktyce - w konserwatywnym Uzbekistanie.

Umida Akhmedova skończyła moskiewski Instytut Kinematografii w 1986 roku. Problemy zaczęły się, gdy zainteresowała się dokumentowaniem wiejskiego życia w Uzbekistanie. W 2010 wytoczono jej i jej mężowi Olegowi Karpovowi (wspólnie pracują nad swoimi projektami) proces. Formalnymi powodami były dwa dokumenty i album fotografii zrealizowane przez parę. Ścigano ją na podstawie artykułu 139 za „Zniesławienie” oraz Artykułu 140 za „Zniewagę” kodeksu karnego Uzbekistanu. Panel ekspertów orzekł, że wraz z mężem Umida dopuściła się dyskredytacji i znieważenia tradycji i wartości Uzbeków, prezentując „negatywne informacje, które mogą źle wpłynąć na moralność i stan psychiczny młodzieży”.

Mniej niż miesiąc po rozpoczęciu procesu, Umida dostała wyrok sześciu miesięcy więzienia, lub dwóch do trzech lat w obozie pracy. W Moskwie i Paryżu odbyły się protesty przeciwko temu wyrokowi. Umidzie udzielono amestii i została uwolniona w dzień święta niepodległości Uzbekistanu. Zniesiono też nałożony na nią uprzednio zakaz podróży zagranicznych. Niemniej, życie Umidy i jej rodziny nie jest łatwe, ale nie myślą oni o emigracji. Oleg Karpov, niegdysiejszy dyrektor Muzeum Kina Uzbekistanu, został usunięty z posady po podpisaniu petycji popierającej protesty  na Ukrainie. 

Nie pojawiło się oczekiwane wsparcie dla rodziny z Zachodu. Teraz Umida próbuje pracować w warunkach, w jakich przyszło jej żyć.

Cafebabel: Wnioski wysunięte przez „ekspertów” ds. religii, duchowości i psychologii mówią o tym, że twoja twórczość podminowała wartości duchowe Uzbekistanu i przedstawiła je w złym świetle. Jak myślisz, co w szczególności nie spodobało się ekspertom?

Umida Akhmedova: Tak zwana „komisja ekspercka” nie robi nic sama. To grupa ludzi wykonująca „rozkazy”. Oficjalnie nie ma u nas cenzury, ale gdy coś nie jest tu dozwolone, pewne „komisje” i UZASI (Uzbecka agencja prasowa) otrzymują rozkaz „obserwacji”. Grupa zbiera się, gdy jest potrzebna. To nie oni inicjują sprawę sądową.

CB: Oskarżono cię o ukazanie Uzbekistanu jako kraju wyrwanego ze średniowiecza. Jak skomentowałabyś taki osąd?

Umida Akhmedova: W skrócie, ludzie którzy wszczęli przeciwko mojej pracy proces karny mają średniowieczne mózgi! CB: Możemy porozmawiać o filmie „Brzemię dziewictwa”? Jak narodził się pomysł na film i jakie były twoje doświadczenia podczas jego tworzenia?

Umida Akhmedova: Już dawno temu myślałam o stworzeniu filmu o tym, jak w społecznościach muzułmańskich przeprowadza się testy dziewictwa. To nie film o tych inspekcjach, ale raczej o ludziach, którzy są ofiarami tego rytuału. Gdy prawie 10 lat temu zaczęliśmy kręcić film, ludzie bali się wypowiedzieć na ten temat, nagrywanie odbywało się spokojnie. Wtedy Oleg nie chciał umieszczać imion ludzi którzy wystepowali w filmie (na przykład, w drugiej części filmu anonimowi rozmówcy wypowiadają się na tematy związane z hańbą czy konserwatyzmem). Później zdaliśmy sobie sprawę z tego, jak bardzo miał rację.

CB: Co stałoby się z tymi ludźmi, gdyby nie byli anonimowi?

Umida Akhmedova: W każdym razie, dobrze że byli.

CB: W jakich obszarach kręciliście film? Możemy porozmawiać o twoich wyjazdach do wiejskich obszarów Uzbekistanu?

Umida Akhmedova: Zawsze fotografowałem wiele obrzędów i rytuałów ludowych [w filmie dokumentalnym o niej samej, Umida mówi, że ciągle czuje się inna od ludzi z tradycyjnych społeczności]. W filmie sceny ze ślubów pochodzą głównie z regionu Taszkent, gdzie się urodziłam. Śluby te są nieco w tle i nie mają związku z prawdziwymi osobami. Na początku słyszymy historię matki dziewczyny, która została poddana weryfikacji dziewictwa i została odrzucona przez rodzinę pana młodego.

Był taki interesujący moment, gdy w regionie Andiżanu (czwarte największe miasto w Uzbekistanie) obserwowaliśmy kąpiące się dzieci – jedna dziewczynka nie skoczyła z mostu do wody. Zrobiliśmy z tego metaforę. Weryfikacja dziewictwa to nie coś, co zdarza się tylko na wsiach.

W filmie rozmawiają o tym dwie zwyczajne kobiety. Jedna z nich mieszka w odosobnionym miejscu w południowym Uzbekistanie i mówi, że tam  nie ma zwyczaju sprawdzania dziewictwa. Istotnie, w niektórych wioskach (kishlatsi) nie ma takiego zwyczaju. Gdzie indziej, ludzie mogą mieć w pełni cywilizowany ślub, bardzo podobny do europejskiego, a jednocześnie mogą organizować inspekcje dziewictwa.

CB: Twoim zdaniem – jesteś popularna w swoim kraju?

Umida Akhmedova: W moim kraju jestem znana głównie jako pierwsza kobieta fotograf, a także pierwsza kobieta, która uczyła się dziennie w Moskwie. Zanim wytoczyli mi proces, często występowałam w uzbeckiej telewizji. Otrzymywałam nagrody. Teraz jestem znana jako artystka-dysydentka. Większość ludzi, którzy utrzymywali ze mną kontakt, boi się teraz ze mną komunikować. Szczególnie po uzbeckim „Majdanie”. [wyjaśnienie poniżej]

CB: Co ratuje ciebie i twojego męża od codziennego trudu życia? Czujesz się nadzorowana i kontrolowana?

Umida Akhmedova: Niestety, nie tworzymy teraz wielu filmów, mojemu mężowi odebrano również posadę w klubie „Muzeum Kina”. Skrępowali go, gdy organizował festiwale video art ze swoich własnych pieniędzy. Od tego czasu jesteśmy pewnie pod wiekszą kontrolą, bo pozbawili jej mojego męża! A już szczególnie po uzbeckim „Majdanie” – gdy my, grupa ludzi, wyszliśmy z petycją przed Ambasadę Ukrainy w Taszkencie. Zrobiliśmy sobie tam zdjęcie przy pomniku Tarasa Shevchenki.

Mój mąż podpisał petycję, ale nie przyszedł do ambasady. Byłam tam tylko z synem. Jednak oni zdecydowali, że mojemu mężowi też należy się kara i zabrali mu wszystko. Nie możemy pokazywać tu naszych prac, ale jest coś gorszego. Kontroluja nas. Na szczeście nie siedzą dzień i noc pod naszymi oknami. 

CB: Jak duża jest społeczność ludzi kreatywnych, takich jak ty? Jak dajecie radę wyrażać swoje poglądy?

Umida Akhmedova: Nie jestem już w żadnej społeczności w Uzbekistanie,  po tym jak szef Uzbeckiej Akademii Sztuki nakazał usunąć prace niektórych z moich uczniów. Po uzbeckim „Majdanie” większość z członków mojej grupy fotograficznej obróciło się przeciwko mnie i wtedy zauważyłam, że ludzie są wplątani w sieć strachu – dla mnie nie ma sensu z nimi współpracować. Oficjalne studio filmowe wykonuje tu tylko rozkazy.

Nie interesuje współpraca z tymi ludźmi, nie widzę w tym żadnego rozwoju. Jest bardzo niewielu ludzi, z którymi mogę się komunikować, ale oni nie wywierają wpływów. Dzięki Bogu jest internet i grupy na serwisach społecznościowych. Mój mąż i ja współpracujemy z artystami z Kirgistanu i Kazachstanu. Uczestniczymy również w festiwalach w Uzbekistanie. 

CB: Myślałaś kiedyś o emigracji? Jeśli tak, to dlaczego zostajesz?

Umida Akhmedova: Nigdy nie pomyślałam o emigracji, nie planuję niczego takiego – mam nadzieję że nie będę musiała. Jeśli życie tu stanie się bardzo niebezpieczne, jeśli zaistnieje zagrożenie dla mojej rodziny – wtedy oczywiście, będę musiała emigrować. Ale jestem optymistką!

YouTube: The Burden of Virginity