Bułgaria dotrzymuje kroku Ameryce

Artykuł opublikowany 12 października 2016
Artykuł opublikowany 12 października 2016

Do wyborów prezydenckich w USA został jeszcze miesiąc, ale potyczki Hillary Clinton i Donalda Trumpa już dziś sprawiają, że cały świat wstrzymuje oddech. Dotyczy to szczególnie Bułgarii, której obywatele pójdą do urn zaledwie na dwa dni przed Amerykanami.

Pod koniec maja obecny prezydent Bułgarii Rosen Plewneliew ogłosił, że z powodów osobistych nie będzie ubiegał się o reelekcję. Scena polityczna kraju nagle zmieniła się w swoją własną karykaturę. Ruszyły poszukiwania kandydata idealnego: na uniwersytetach, w urzędach, a nawet w wojsku.

Dziś, zaledwie na kilka miesięcy przed wyborami, Bułgarzy mają tylko trzech kandydatów na prezydenta. Jeden z nich jeszcze nie przedstawił nawet swojego potencjalnego zastępcy. Centroprawicowa partia rządząca GERB (Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii) ma ogłosić swojego kandydata w połowie września. Niektórzy twierdzą jednak, że nieścisłościom w wypowiedziach Bojka Borisowa (lidera GERB i premiera kraju) na temat kandydata partii można by poświęcić całą encyklopedię.

Bułgarska Partia Socjalistyczna, stanowiąca największą siłę opozycyjną w parlamencie, poświęciła mnóstwo czasu i energii, aby stworzyć lewicową koalicję pod dowództwem generała Rumena Radewa. Nie ma on jednak żadnego doświadczenia w polityce. Niedawno zrezygnował również z pozycji dowódcy sił powietrznych. Mimo to przygotowano już pierwsze projekty porozumień. Przyszłość lewicy zaczynała rysować się w różowych barwach, lecz nagle koalicja przeżyła silne zawirowania. Brudne medialne zagrywki pogrzebały jakiekolwiek szanse na zjednoczenie.

„Czasem mam wrażenie, że ta kampania dzieje się w innym wszechświecie” – powiedziała Hillary Clinton w programie Jimmy Kimmel Live stacji ABC. Bułgarskie media poświęcają za to mnóstwo uwagi wyborom za oceanem, zamiast skupić się na sytuacji wewnętrznej. Tworzą również alternatywną wersję rzeczywistości, w której przeciętnego odbiorcę bardziej od programu geopolitycznego przyszłego rządu interesuje ulubiony kolor Melanii Trump. W międzyczasie dziennik Wall Street Journal ostrzega Donalda Trumpa, że do 5 września (święto dziękczynienia w USA) powinien zacząć zachowywać się „po prezydencku”. Jeśli tego nie zrobi, Republikanie będą zmuszeni uznać, że decyzja o jego nominacji była tragedią. Tego samego słowa wiele osób używa w odniesieniu do sytuacji politycznej w Bułgarii.

Amerykańscy i bułgarscy wyborcy czują się zniechęceni i zdradzeni. Zawiódł ich neoliberalizm – powszechna korupcja, niesprawne systemy oszczędnościowe, niesprawiedliwość i rosnące nierówności społeczne. To wszystko nieuchronnie pogłębiło podziały polityczne, dało głos ruchom populistycznym i antyestablishmentowym i ostatecznie doprowadziło do kampanii z kandydatami w najlepszym wypadku pokroju Trumpa.