Był sobie podatek

Artykuł opublikowany 18 lutego 2009
Artykuł opublikowany 18 lutego 2009
Zniesienie podatku od nieruchomości spotęguje dysproporcję w rozwoju południowych Włoch wobec reszty kraju.

W pełni kryzysu w krajach takich jak Wielka Brytania czy Hiszpania w sektorze nieruchomości odnotowuje się spadek cen mieszkań o 40%; w tym samym czasie na południu Włoch sytuacja wywołana zmianami prawnymi wydaje się być bez wyjścia. Uchylony został właśnie podatek komunalny od nieruchomości na pierwszą nieruchomość i nieruchomość podstawową. Brak opłaty, którą każdy właściciel płacił w wysokości zależnej od wartości posiadanych nieruchomości, to brak środków na inwestycje – a to prawdopodobnie spotęguje dodatkowo różnice w rozwoju między południem a północą kraju za Alpami. Pieniądze pochodzące z tego podatku pomimo faktu, że podatek był nałożony centralnie, były przekazywane do dyspozycji urzędów w regionie z całego kraju na cele takie jak roboty publiczne czy renowacja budynków. Chodzi tu o podatek o kształcie zbliżonym do podatków od nieruchomości, które istnieją także w innych państwach Europy: w Niemczech jest to Grundsteuer, we Francji taxe foncière, a w Hiszpanii IBI - Impuesto sobre Bienes Inmuebles.

Kreatywna księgowość

(zdj.: Clara Fajardo Trigueros)Wraz ze zniknięciem podatku od nieruchomości rząd Berlusconiego obiecywał przekazywanie rekompensaty do wszystkich regionów w wysokości rocznych przychodów z podatku szacowanych na 2,6 miliarda euro. Pieniądze, których brak w przypadku najuboższych włoskich regionów - Sycylii i Kalabrii - oznacza uszczuplenie lokalnych budżetów o środki na inwestycje, które planowano m.in. na rzecz poprawy i usprawnienia komunikacji lądowej.

To właśnie niski poziom infrastruktury jest główną przyczyną zapóźnienia przemysłowego obu regionów. Wśród wielu zaplanowanych na południu inwestycji znajdował się most nad Cieśniną Messyńską łączący Sycylię z Kalabrią - całkowity koszt inwestycji to 1,3 mld euro.

Zielone światło dla ‘Ndranghety i Camorry

Źródła powiązane z urzędem miejskim miasta Reggio di Kalabria zapewniają, że poczynione kroki, tak jak wyborcze obietnice Partii Wolności Berlusconiego, nie powinny przyczyniać się do jeszcze większej tragedii, w jakiej już i tak znajdują się ci, którzy za właściwe sobie przywiązanie do rolnictwa na Północy kraju pogardliwie nazywani są „terroni”. „W regionie, gdzie mafijna struktura polityczno-siłowa nazywana ‘Ndranghetą kontroluje 80% produkcji, zniesienie podatku dodatkowo kontrolowanego przez rząd centralny jest zielonym światłem dla dalszego wyprowadzania środków” - tłumaczy były członek lokalnej partii komunistycznej.

Od Prodiego do Berlusconiego

„Zniesienie podatku od nieruchomości było inicjatywą wcześniejszego rządu kierowanego przez Romana Prodiego, jednak propozycja ta była mniej radykalna, gdyż znosiła podatek tylko od osób, które nie zarabiają pensji minimalnej. Berlusconi to bez wątpienia polityk z tendencją do populizmu i świadomy faktu, że zniesienie podatku cieszyć się będzie olbrzymią akceptacją społeczną, ale pomysł przeniesiony na grunt prawny okaże się zwykłą wyborczą kiełbasą” - komentuje Stefano Morabito, profesor filozofii na Uniwersytecie Messyńskim.

Nieustające protesty zwierzchników prowincji Cosenza i Krotony położonych w Kalabrii – Mario Oliveiro i Alergio Iritale, oraz pasywność i konformizm, które charakteryzują wybrzeże Morza Tyrreńskiego doprowadziły do tego, że w stolicy słyszano jedynie echa możliwych konsekwencji wprowadzenia tej zmiany.

Prawo nie dotyczy włoskich emigrantów

Abolicja podatkowa nie dotyczy Włochów mieszkających poza granicami; wyjątkiem od tej reguły jest Gino Bucchino, wybrany na przewodniczącego sądu il Pd sulla Ripartizione America Settentrionale e Centrale, przykład włoskiego konsula z możliwością głosowania w parlamencie zza granicy i wystąpień we włoskim senacie; drugim wyjątkiem jest dziennikarz gazety Il Cuotidiano – Giuseppe Baldessarro. Bucchini określa zmiany wprowadzone przez Berlusconiego jako wielki błąd i ekonomiczny cios, nie tylko z uwagi na zniesienie wpływów do publicznej kasy, ale także przez manifestację niezmiennej wrogości wobec Włochów mieszkających za granicą, którzy z reguły nie głosują na Partię Wolności Berlusconiego.