Było, minęło? Duchy komunizmu na Berlinale

Artykuł opublikowany 18 lutego 2010
Artykuł opublikowany 18 lutego 2010

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

W Republice Czeskiej oraz w Rumunii przeszłość zdaje się być tabula rasa. Debata publiczna na temat komunizmu praktycznie nie istnieje. Tymczasem dwóch reżyserów, czeski i rumuński, proponują na Berlinale filmy siegające fabułą do czasów policji politycznej.

Jan Hrebejk Nazywały się różnie: Stasi, Securitate, Státní Bezpečnost... Służby bezpieczeństwa i represji byłych komunistycznych państw Europy Centralnej i Wschodniej przyciągają uwagę publiczności Berlinale dzięki filmom Kawasakiho ruze (Kawasaki rose, 2009, reż. Jana Hřebejk) i Portretul luptătorului la tinereţe (Portrait of the fighter as a young man, 2010, reż. Constantin Popescu). Obaj reżyserzy podejmują trudny temat dyskusji, szczególnie w państwach, gdzie każdy obywatel musiał w pewnym momencie zdecydować, czy pomóc reżimowi i przetrwać czy stawić opór i ryzykować życiem i zdrowiem. Fabuły obydwu produkcji nie rekonstruują jedynie codzienności społeczeństw komunistycznych, ale podejmują również temat bardziej uniwersalny – wybór indywidualnej ścieżki życiowej.

Łowy

Każdy z filmów traktuje temat z innej perspektywy. Portretul luptătorului la tinereţe opowiada o antykomunistycznym oporze zaraz po wojnie. Jego istnienie wyszło na jaw dopiero w 1989 r., gdy mur milczenia stworzony przez Securitate zawalił się wraz z komunizmem. Widz śledzi historię młodych studentów, idealistów zgromadzonych wokół Iona Gavrilă Ogoranu, który tworzy leśną partyzantkę mającą walczyć z rodzącym się reżimem. Rebelianci na próżno oczekują pomocy sojuszników z Zachodu. Żyją w lesie niczym zwierzyna łowna, gdy tymczasem Securitate torturuje ich bliskich, niektórych katując na śmierć. To wzajemne polowanie toczy się latami, a wraz z upływem czasu, ubywa nadziei. Jednak Ogoranu spocząć nie pozwala wspomnienie pewnego pytania: „A ty tato, co ty zrobiłeś?”.

Dans le maquis

Tam, gdzie kończy się film Constantina Popescu, zaczyna się Kawasakiho ruze. Jest to historia Pavela Joseku, psychiatry mieszkającego w postkomunistycznych Czechach, byłego dysydenta, którego przeszłość informatora Státní Bezpečnost (służby współpracującej z KGB) nagle wychodzi na jaw. Bohater musi stawić czoła oskarżającym spojrzeniom bliskich, w tym najmłodszych, którzy nie rozumieją realiów, w jakich Pavel dokonywał wyborów. On sam tak tłumaczy swoją historię: „Pójść na kawę z prostytutką nie jest widziane jako niemoralne, pójść z nią potem do hotelowego pokoju – to już co innego. Problem w tym, że z StB miało się wrażenie,  że siedzi się przy kawie, gdy tymczasem było się już w pokoju”.

Rachunek przeszłości

Nadając Orgoranu i jego towarzyszom rys heroizmu i obnażając codzienność dysydenta, Popescu i Hřebejk chcieli zwrócić przeszłości jej znaczenie. W Rumunii całość archiwów z komunistycznej epoki nie została jeszcze upubliczniona. Jedynie pojedyncze głosy, jak ten Teodora Mărieşa, jednego z rewolucjonistów z 1989 r., nawołują do odświeżenia pamięci i publikacji wszystkich archiwów. Mimo to jego apel pozostaje bezowocny, ponieważ po 1989 r. rewolucyjne ideały, jak te z czasów Aksamitnej Rewolucji czy oporu przeciwko Ceauşescu, nie funkcjonują już w społeczeństwach, które patrzą w przyszłość, zapominając o rachunku przeszłości.