Café Label: Oasis, Emre Aydin i Silver Rocket

Artykuł opublikowany 26 listopada 2008
Artykuł opublikowany 26 listopada 2008

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Ojcowie britpopu wracają, turecki słodki pop zgarnia nagrody MTV, austriaccy muzycy oddają się romantyzmowi westernów, a polska kapela jest ostatnim krzykiem mody na scenie alternatywnej: muzyczny kalendarz Europy na listopad i grudzień.

Oasis: Dig Out Your Soul

Każdy może myśleć, co chce. Można powiedzieć, że są aroganccy, zapatrzeni w siebie, a niekiedy nawet opanowani manią wielkości. Może to być dla kogoś zabawne lub też wkurzające, gdy bracia Gallagher szydzą w niesmaczny sposób z innych muzyków. Można się tym upajać lub też denerwować, podczas gdy Noel oraz Liam coraz bardziej zwracają uwagę na siebie w mediach dzięki chamskiemu zachowaniu, a nie dzięki swojej muzyce. Tylko jedno się z pewnością nie uda: ignorować ich. Oasis, legenda britpopu, bez których większość dzisiejszych kapeli indie by nie istniała wcale by nie było, zawsze byli wierni sobie i wcale ich nie obchodziło, czy to pasuje do stylu czasu. Ich nowy album „Dig Out Your Soul”, to wielkie pytania ich życia. Panowie dojrzali, co objawia się także w ich muzyce. Jest urozmaicona i ambitna, ale nadal ma w sobie solidną porcję rock’n’rolla. „Dig Out Your Soul” jest nawet wstanie zastąpić kultowy album „Morning Glory” jako najlepszy album Oasis. 

Wytwórnia: Big Brother / Indigo

Emre Aydin: Afili Yalnızlık

Co za niespodzianka na tegorocznych MTV European Music Awards! W kategorii „Europe’s Favourite Act“ nominowani były tacy artyści jak Chartbreaker, Brytyjka Leona Lewis czy też tegoroczny zwycięzca Eurowizji Dima Bilan z Rosji. A kto pojechał wraz z pożądanym trofeum do domu? W swojej ojczyźnie Emre Aydin odniósł sukces, choć w pozostałej części Europy (jak do tej pory) jest nieznanym tureckim piosenkarzem i twórcą tekstów. Rozgłos przyniosło mu na początku bycie piosenkarzem kapeli 6. Cadde, a dwa lata temu odważył się na krok w kierunku kariery solowej i podpisał kontrakt z dużą wytwórnią, która wydała jego najnowszy album „Afili Yalnızlık” („Wspaniała Samotność“). Emre Azdin w tym sposobem trafił w dziesiątkę: płyta stała się hitem, piosenki słychać w radiu oraz na MTV Turkey, otrzymał mnóstwo wyróżnień, tak jak ostatnio Powertürk Award za najlepszy debiut. Kto by pomyślał: najpiękniejsza muzyka plażowa tego roku pochodzi właśnie z Turcji!

Wytwórnia: Sony BMG / GRGDN

Silver Rocket: Tesla

Piękne, romantyczne melodie, które przypominają Ennio Morricone lub też Serge’a Gainsbourga, zmieszane ze współczesną muzyką alternatywną – gdyby nie było tej dodatkowej słowiańskiej melancholii, można by pomyśleć, że Silver Rocket pochodzą z ojczyzny indie Anglii lub też z Francji. Nic podobnego: kapela założona przez grającego na wielu instrumentach producenta muzycznego, piosenkarza oraz autora tekstów Mariusza Szypura pochodzi z Polski, gdzie w ciągu krótkiego czasu zdobyła krajową scenę muzyczną, podobnie jak przedtem udało się to niewielu zespołom. Jedyne w swoim rodzaju brzmienie nie pozostało na długo w ukryciu polskiej sceny, tak więc Silver Rocket mogli wkrótce dzielić się sceną z wielkimi gwiazdami takimi jak Mogwai lub The Sea And Cake. Ich nowy album zatytułowany „Tesla”, który zawdzięcza swoje imię wielkiemu geniuszowi i artyście Nikoli Tesli, łączy retro pop wraz ze psychodelicznymi aranżacjami, a także z harmonicznymi melodiami, które nadają się bardzo dobrze na muzykę filmową. Nie można zapomnieć o specjalnym smakołyku, czyli coverze piosenki Davida Bowiego „Space Oddity“. No i tak koło się zamyka: prawdziwi maniacy kina i tak to wiedzą: Bowie grał Teslę w filmie Christophera Nolana „Prestiż”.

Wytwórnia: Revolution 9

A Life, A Song, A Cigarette: Black Air

Sześciorgu wiedeńczyków z upodobaniem do romantyzmu, indie-country oraz porywających piosenek marynarskich w pracy nad śpiewem oraz tekstami służy wrażliwość oraz delikatność ich idoli indie, takich jak Bright Eyes z Alaski. Łączą to z ich własną mieszanką mocnych, intensywnych gitar. W spokojnych chwilach wiolonczela i akordeon dodają niezbędny, melancholiczny romantyzm. ALASAC stali się tymczasem weteranami austriackich scen i dobrze wiedzą, jak zauroczyć oraz porwać swoją publiczność. Nigdy przedtem złamane serca tak pięknie nie brzmiały – a to ze względu na to, że język miłości jest i tak uniwersalny, Black Air stanowią także dla tych, którzy nie mówią po niemiecku, piękne i wzruszające pocieszenie na zawody sercowe.

Wytwórnia: Siluh Records