Całkowity zakaz aborcji - jak to wyglądało w Rumunii

Artykuł opublikowany 9 maja 2016
Artykuł opublikowany 9 maja 2016

Poparcie polskiej premier Beaty Szydło dla obywatelskiego projektu ustawy o całkowitym zakazie aborcji wywołało burzliwe dyskusje. Europa pamięta jeszcze doświadczenia związane z tym zakazem, a za przykład może posłużyć Rumunia z lat 1966-1989.

Rumunia, rok 1966. Dyktator Mikołaj Ceaușescu wydaje dekret 770 - ten numer wejdzie potem na stałe do języka codziennego. Dekret zakazuje aborcji, przewidując wyjątki jedynie dla kobiet powyżej 45. roku życia oraz dla tych, które mają już czwórkę dzieci. Jednocześnie dyktator drastycznie ogranicza sprzedaż środków antykoncepcyjnych. Przyświeca mu jak ta sama idea co zawsze: chęć stworzenia „nowego człowieka”. Zgodnie z jego planami liczba obywateli Rumunii miałaby wzrosnąć o 10 mln do 1990 roku. Całe pokolenie ma dorastać, nie wiedząc nic o czasach sprzed narodowego socjalizmu. Ma powstać nowa wersja homo sovieticus. Niemalże z dnia na dzień buduje się nowe przedszkola i szkoły.

Z początku eksperyment się udaje. Za sprawą dekretu 770 współczynnik dzietności rośnie, na kobietę nie przypada już niecałe dwoje dzieci, lecz troje. Celem jest osiągnięcie wskaźnika czworga dzieci na kobietę. Jednak wyniki badań z 2013 roku ukazały dramatyczną skalę efektów ubocznych związanych z ówczesną polityką. Wskaźnik śmiertelności kobiet po nieudanych zabiegach aborcji był bardzo duży i ciągle wzrastał - z 20 na 100 tys. w 1966 roku, aż do kulminacji w 1982 roku, kiedy to umierało 150 na 100 tys. kobiet. Trzy lata później prawo zostało jeszcze bardziej zaostrzone. Śmiertelność na krótki czas nieznacznie zmalała, ale w 1989 roku wróciła do starego poziomu. Urzędy podjęły konkretne kroki służące kontrolowaniu kobiet, a dokładnie - analizowany był ich cykl miesiączkowy. Przepywano nawet kobiety niebędące w ciąży. Lekarzy, którzy przeprowadzali zabiegi aborcji spotykały surowe kary, dlatego zaczęli się tym pokątnie zajmować znachorzy, co miało fatalne skutki dla zdrowia ciężarnych kobiet.

W 1989 roku dokonuje się w Rumunii krwawa rewolucja - zorganizowana przez pokolenie, które miało stanowić fundament kraju i poprowadzić go do chwały. Ceaușescu zostaje pozbawiony władzy, pojmany, a następnie stracony - przez przedstawicieli tej właśnie generacji. Nowy socjaldemokratyczny rząd w pierwszej kolejności zajmuje się zniesieniem dekretu 770 i tym samym aborcja na życzenie staje się legalna. Liczba przeprowadzanych aborcji eksploduje. W pierwszym roku dokonuje ich 20 kobiet na 1 000, w drugim już 160. W trzecim roku liczba zabiegów gwałtownie spada. Niemniej jednak aż do dzisiaj Rumunia znajduje się w europejskiej czołówce pod względem liczby wykonywanych zabiegów usunięcia ciąży. Według oficjalnych statystyk w 1990 roku na 1 000 kobiet w wieku od 15 do 49 lat przypadało 177,6 aborcji, natomiast w 2001 roku wskaźnik ten wynosił 34. Dla porównania, w Austrii około 14 na 1 000 kobiet w wieku 14-45 lat dokonuje aborcji.

Ponad 20 lat później

Obecnie badacze starają się wyciągać wnioski z historii aborcji w Rumunii. Osoby, które będą chciały dokonać aborcji, zrobią to bez względu na restrykcyjne prawo. Ingerencja państwa w życie ciężarnych kobiet skończy się na tym, że w akcie determinacji zrobią one wszystko, by zachować prawo do samostanowienia. Przykład Rumunii doskonale to obrazuje. Jeszcze dobitniej jest to ukazane w filmie dokumentalnym „Dzieci z dekretu“, który ukazał się w 2004 roku i przedstawia skutki wprowadzenia dekretu 770. W filmie mówi się o 11 tys. ofiar, które zmarły w wyniku nieudanych aborcji.

Podobna sytuacja jak w Rumunii ma miejsce w Albanii, gdzie dochodzi do selektywnych aborcji. Jeśli płód okazuje się być płci żeńskiej, usuwa się go. Dziewczęta są cały czas postrzegane jako ciężar dla rodziny - to chłopiec jest tym, który zapewni ciągłość rodu i nazwiska. Także w Irlandii temat aborcji jest nadal aktualny - jest ona dozwolona jedynie w przypadku, gdy ciąża zagraża życiu matki. Ciężarne, które chcą dokonać aborcji, udają się zatem do Wielkiej Brytanii, by tam przeprowadzić zabieg. Oficjalnie szacunki mówią o 4-7 tys. przypadków. Brytyjskie kliniki oferują szeroki wybór literatury i porad dla osób z konserwatywnej Irlandii.

Wiadomo tyle, że restrykcyjna polityka aborcyjna, za którą lobbuje polski rząd i kandydat na prezydenta USA Donald Trump nie może sprawdzić się w kraju, który na pierwszym miejscu stawia zdrowie i szczęście swoich obywateli. Ciało, zwłaszcza ciało kobiety, stało się dzisiaj miejscem walki politycznej - walki, która pogwałca prawo kobiet do decydowania o własnym ciele.