Chłopcy idą na wojnę: o litewskim poborze do wojska i patriarchalnym seksiźmie 

Artykuł opublikowany 10 czerwca 2015
Artykuł opublikowany 10 czerwca 2015

Kilka miesięcy temu rząd Litwy przywrócił obowiązkowy pobór do wojska. W odpowiedzi na to fotograf Neringa Rekasiute stworzyła serię portretów płaczących mężczyzn w uniformach. Prowokują one do refleksji na temat bezdusznych stereotypów męskości, które nadal utrzymują się w społeczeństwie.

Po kryzysie na Ukrainie, litewska Państwowa Rada Obrony postanowiła przywrócić obowiązkowy pobór do wojska. Większość z pierwszego tysiąca rekrutów pochodziła z grupy ochotników, resztę do tego zmuszono. Niechęć młodych Litwinów wobec odbywania służby wojskowej i ich krytyka przymusu narzucanego przez rząd skierowała na nich nienawiść społeczeństwa. Zaczęto ich nazywać „mięczakami”, „tchórzami” i „zdrajcami”.

Rekasiute sfotografowała 14 przypadkowych rekrutów w wieku od 17 do 28 lat. Uosabiają oni hańbiący los przymusowych rekrutów. Artystka poprosiła młodych mężczyzn o zapozowanie w uniformach, gdy płaczą. W ten sposób chciała podważyć wzorce ogólnie obowiązujące w społeczeństwie, według których mężczyźni powinni zachowywać się w sposób dominujący, groźny i chłodny. Jej fotografie obalają archetyp zimnokrwistego żołnierza i ukazują prawdziwą – wrażliwą – stronę mężczyzn. 

„Wojsko nie uczyni z ciebie mężczyzny – jeśli jesteś głupkiem, głupkiem pozostaniesz” – mówi 27-letni Vytautas

Siedemnastoletni Edvinas analizuje ideę wolności: „Czy można narzucić mężczyźnie wybór i nazwać to wolnym życiem?”. Przytakuje mu 18-letni Justas, który podkreśla, że „prawdziwą siłą jest możliwość samodzielnego podejmowania decyzji. Bądźmy silni”. Denisas, który niedawno skończył 23 lata, tłumaczy dlaczego odmówił wypełnienia narzuconego mu obowiązku: „w dzisiejszym wolnym społeczeństwie nie ma miejsca na przymus. Rzeczy obowiązkowe powinny być tymi, które wybierasz z własnej woli”.

Według 22-letniego Martynasa, bycie zmuszonym do zrobienia czegokolwiek zaprzecza idei męskości. „Jesteś męski, gdy masz możliwość wolnego wyboru” – przypomina młody mężczyzna. W miarę, jak odkrywamy galerię twarzy i wyznań, debata staje się mniej polityczna, a bardziej zorientowana na kwestie ról przypisanych płciom. 

„Moim zdaniem czasy, kiedy zadaniem mężczyzny było zabicie bawoła i przyniesienie go na plecach do domu, dawno odeszły w niepamięć. Myślę, że wojsko samo w sobie nie jest złe – złym czyni je przymus odbywania służby. Potęguje to fakt, że rząd ogłosił to tak znienacka, bez żadnej debaty publicznej czy przygotowania. Ten system powinien być wprowadzany stopniowo – o tym, że istnieje możliwość odbywania służby powinno się informować dzieci w szkołach, żeby mogły wcześnie zacząć oswajać się z tą świadomością” – mówi 28-latek Danas.

Dla osiemnastoletniego Vytenisa odbywanie służby wojskowej nie jest najczarniejszym ze scenariuszy, jak jednak podkreśla, to dlatego, że „inspiruje go do tego jego koleżanka, która jest ochotniczką w armii”. Jego rówieśnik Jaunius dodaje, że „pistolet w twojej ręce nie dodaje ci męskości”.

Sprawy praktyczne mają zasadnicze znaczenie dla podjęcia decyzji o tym, czy wstąpić do wojska, czy nie. „Kiedy jeszcze byłem w szkole, zlikwidowano wojsko poborowe. Bardzo się wtedy z tego cieszyłem, ale teraz, gdy patrzę z perspektywy, wiem, że odbycie służby wojskowej wtedy byłoby lepsze niż teraz, gdy mam własną agencję i tworzę miejsca pracy dla innych ludzi” – tłumaczy 25-letni Mindaugas.

Jego rówieśnik Lukas posuwa się jeszcze dalej w swoich wyznaniach: „jeśli zostałbym powołany do armii, na wszelkie możliwe sposoby starałbym się uniknąć odbywania służby. Mam żonę, bardzo dobrze nam razem. Rodzina jest dla mnie najważniejsza. Stworzyliśmy razem tak wiele, nie chciałbym tego stracić”.

To mocne w swojej wymowie wydarzenie jest dla mężczyzn okazją do tego, by zacząć mówić o seksizmie, którego padają ofiarą na co dzień. Jego podłoże stanowią normy społeczne i nie(wypowiedziany) ostracyzm, z którym muszą zmagać się nonkonformiści.

Tu możesz zobaczyć więcej prac Neringi Rekasiute.