„Cinema Paradiso” Emira Kusturicy w Küstendorfie

Artykuł opublikowany 23 marca 2011
Artykuł opublikowany 23 marca 2011
Jak spędzić tydzień w malowniczo położonej górskiej miejscowości w zachodniej Serbii, oglądając film za filmem w towarzystwie zarówno słynnych, jak i dopiero początkujących reżyserów oraz kołysząc się do białego rana w rytmie największych przebojów No Smoking Orchestra? To wszystko jest możliwe raz do roku, w styczniu, w Küstendorfie – miasteczku słynnego reżysera Emira Kusturicy.

Miejscowość ta (znana też jako Mećavnik) usytuowana jest na szczycie urwistej góry (w masywie Mokra Góra) zaledwie 10 km od granicy bośniackiej. Ale za to Belgrad leży aż 4 godziny drogi stąd (260 km) i ci, którzy nie mieli dosyć szczęścia, by się tu dostać helikopterem, bądź autokarem, są skazani na dosyć rzadko kursujące ze stolicy autobusy. Zawsze można też liczyć na sprawdzoną metodę „na kciuka”! Gra warta jest świeczki, zwłaszcza jeśli się debiutuje w środowisku kinowym…

Była sobie raz piękna chatka w górach…

Pomiędzy marcem 2002 roku a kwietniem 2003 roku, Emir Kusturica, filmowiec o światowej sławie, zdobywca dwóch Złotych Palm za Ojca w podróży służbowej (1985) i Underground (1995), kręci w Mokrej Górze swój nowy film Życie jest cudem. Ma to być historia miłosna rozgrywająca się w czasie wojny w Bośni, dla której osnowę stanowi malowniczo położona trasa kolejowa Šarga Osmica, oddana do użytku przed kilku laty. Kusturica od pierwszego wejrzenia zakochuje się w okolicy i postanawia odtworzyć tradycyjną serbską wioskę na jednym z niezamieszkałych wzgórz. Wkrótce na szczycie pojawia się pięćdziesiąt drewnianych chatek. Reżyser nadaje osadzie nazwę Küstendorf – łącząc w niej swoje przezwisko „Kusta” z niemieckim przyrostkiem „dorf”, oznaczającym „wieś”. Drvengrad, czyli „drewniane miasto” (jak brzmi inna jej serbska nazwa) staje się dla reżysera swego rodzaju Arkadią, otwartą również dla turystów, na których, oprócz hotelu, czekają takie atrakcje, jak kompleks spa, plac zabaw dla dzieci, kilka restauracji, biblioteka, kościół ortodoksyjny oraz oczywiście kino.

Filantropia, me(ga)lomania czy antyglobalizacja ?

Przechadzając się alejkami Küstendorfu, trudno oprzeć się wrażeniu, że Emirowi Kusturicy udało się tu połączyć utopijne osiedle ze swoim wizerunkiem. Tradycje lokale są tu dobrze wymieszane z tendencjami antyglobalistycznymi, co daje ciekawe połączenie. Uliczki tego mini skansenu odzwierciedlają fascynacje swego twórcy: kinem – ulica Felliniego, piłką nożną – ulica Maradony, kulturą serbską i jugosłowiańską – plac im. Ivo Andrića (laureata Nagrody Nobla w dziedzinie literatury z 1961 roku) i oczywiście Che Guevarą – „wstęp wzbroniony Coca-Coli!”. Tę ostatnią zastąpiono tutaj „biorewolucyjnym” sokiem owocowym: międzynarodowe korporacje nie są mile widziane w tym miasteczku. Być może właśnie ta nieprzejednana postawa wyjaśnia podziw białoruskiego dyktatora Łukaszenki, jakim darzy on towarzysza Kusturicę. Ale chociaż poglądy polityczne „Kusto” nie spotykają się na Bałkanach z powszechną akceptacją, to rola despoty, jaką odgrywa w swym małym królestwie, podszyta jest autoironią i humorem. Nie można też zaprzeczyć prawdziwej filantropii Kusturicy niezwykły festiwal filmowy jest tylko jedną z wielu imprez kulturalnych, jakie odbywają się regularnie w tym zakątku Serbii.

Küstendorf 2011 – udany rocznik

Grupa jest głównym kompozytorem ścieżek dźwiękowych do filmów KusturicyZainaugurowany w 2008 roku Festiwal Kina i Muzyki w Küstendorf, odbywa się na Mokrej Górze pod patronatem serbskiego Ministra Kultury i trwa przez cały tydzień. Bywają tu anonimowi pasjonaci Dziesiątej Muzy, studenci szkoły filmowej, stali bywalcy imprez kulturalnych oraz cała śmietanka serbskiego środowiska filmowego i politycznego… i nie tylko. Dla wielu międzynarodowych sław jest to okazja, by złożyć wizytę ich koledze Emirowi. W 2010 roku, na liście gości honorowych znaleźli się Johnny Depp i Marjane Satrapi, zaś w 2011 na festiwal przybyli: Abbas Kiarostami, Nikita Michałkow i Gael García Bernal. Ale uwaga – Küstendorf w żadnym wypadku nie przypomina Cannes: zapomnijcie o strojach wieczorowych i czerwonym dywanie. Na pierwszym miejscu znajdują się prawdziwe przeżycia kinowe i towarzyszące im długie dyskusje. Uznani reżyserzy nie uciekają przed wywiadami i chętnie udzielają odpowiedzi, zaś ich młodsi koledzy emocjonują się konkursem filmów krótkometrażowych, w którym stawką jest Złote Jajo. Festiwal wiele uwagi poświęca zwłaszcza kinu autorskiemu, najpełniej ukazującemu, zdaniem organizatorów, „współczesne tendencje” w sztuce (Czeski błąd, reż. J. Hrebejk; Zniknięcie, reż Erik Poppe; oraz wiele innych). Ponadto co roku, w ramach cyklu „Wielkie postacie kina”, przedstawia się sylwetkę jednego reżysera: w tym razem będzie to Abbas Kiarostami. Gwóźdź programu stanowią oczywiście dzieła konkursowe (krótkometrażowe etiudy młodych reżyserów). Każdy wieczór zamyka koncert przeciągający się do późnych godzin nocnych.

Jak więc widać, festiwal ten stanowi jedyne w swoim rodzaju przeżycie estetyczne, które mało kogo pozostawi obojętnym. Zwłaszcza, że panująca w Küstendorf swobodna, zakrapiana rakiją atmosfera ułatwia wymianę zdań, opinii i wizytówek – nawet z beztroskim i przystępnym gospodarzem imprezy.

Poczytaj więcej o Küstendorfie na stronie autorki artykułu Hélène Bienvenu

Lista nagrodzonych na festiwalu w Küstendorfie w 2011 roku:

• Nagroda dziennikarzy: The Fifth Column, (USA-Liban) w reżyserii Vatche Boulghourjiana

• Nagroda im. Vilko Filača dla najlepszego fotografa: Bekas (Szwecja) Johanna Holmquista

• Brązowe jajo: Golden League, (Serbia) w reżyserii Ognjena Isailovica

• Srebrne jajo: Jutro mnie tu nie będzie (Polska) w reżyserii Julii Kolberger

• Złote jajo: The Chance, (Rosja), w reżyserii Sonii Karpuniny

Fot. Główne: (cc)Kmeron/flickr; Küstendorf : ©Hélène Bienvenu ; No Smoking Orchestra: uprzejmość No Smoking Orchestra ; videos: You Tube