Co drugi wyborca nie wie, czy weźmie udział w wyborach europejskich

Artykuł opublikowany 2 czerwca 2009
Artykuł opublikowany 2 czerwca 2009
Jedynie 30% ankietowanych potwierdziło wzięcie udziału w wyborach, które odbędą się 4-7 czerwca 2009 roku. 12 grudnia potwierdzono oficjalnie datę wyborów. Zatem pozostało jeszcze 6 miesięcy, aby Europa odbudowała w sobie pasję polityczną lub zatraciła ją całkowicie.

Czechy są jednym z krajów, gdzie wybory budzą wyjątkowo małe zainteresowanie, aż 71% Czechów całkowicie ignoruje tę kwestię.

Portugalia jest na końcu listy, jeżeli chodzi o chęć głosowania w wyborach w czerwcu 2009: tylko 14% mieszkańców potwierdza chęć uczestniczenia i oddania głosu w wyborach. Na przeciwnym biegunie znajduje się Luksemburg, gdzie aż 68% ankietowanych chce głosować. Są to najnowsze dane statystyczne Unii Europejskiej, zebrane jesienią 2008. Przedstawiają one Czechy jako jeden z krajów, gdzie wybory budzą wyjątkowo małe zainteresowanie, aż 71% Czechów całkowicie ignoruje tę kwestię. Napięta atmosfera, jaką konserwatywny prezydent Václav Klaus (zdj.: Komisja Europejska)wywiera na kraj swoimi antyeuropejskimi deklaracjami może spowodować powstanie podobnej niechęci wśród jego rodaków. W zeszłym miesiącu zadeklarował się jako „dysydent Unii Europejskiej” i przynajmniej raz wywierał nacisk na rząd ministra Topolanka, proponując na przykład, aby flaga UE nie figurowała na aktach, logotypach i dokumentach semestralnej prezydencji, którą mają sprawować Czechy od stycznia 2009.

68% wyborców nie pójdzie do wyborów w przekonaniu, że ich głos „nic nie zmieni”

Eksperci Stefano Bartolini i Mark Franklin z Europejskiego Instytutu Uniwersyteckiego twierdzą, że są inne powody, które wyjaśniają brak zainteresowania wyborami wśród Europejczyków. „Nie są to wybory, które rozdają władzę polityczną, lub od których zależy władza rządowa” - wyjaśniają, pogłębiając u obywateli poczucie nie wpływania na głos wyborczy. „W tych wyborach tryumfują partie ekstremistyczne lub ekstrawaganckie, ponieważ wyborca europejski ma wrażenie wspierania partii, która jeśli wygra będzie wpływała na Europę dzień po dniu, nawet jeśli ta partia nie należy do jego faworytów” - dodaje Franklin. Jest to wizja potwierdzona danymi, z których wynika, że 68% wyborców nie pójdzie do urn w przekonaniu, że ich głos „nic nie zmieni”.

Brakuje jedności w każdej partii europejskiej

Media nie są w stanie w rentowny sposób relacjonować wyborów przez 4 dni i nie podejmują w tym kierunku żadnych wysiłków

Po raz pierwszy w historii UE partie europejskie mają budżet na przeprowadzenie kampanii wyborczych. Andrew Duff, eurodeputowany z partii liberalnej odpowiedzialny za opracowanie projektu ustawy do reformy systemu wyborczego uważa, że trwanie wyborów przez 4 dni jest jednym z głównych motywów niezadowolenia obywateli, „wszak media nie są w stanie w rentowny sposób relacjonować wyborów przez 4 dni i nie podejmują w tym kierunku żadnych wysiłków”. Franklin i Bartolini wolą ujawnić brak treści europejskich w wyborach: „ jeżeli w sercu każdej partii europejskiej istnieje tyle rozbieżnych poglądów odnośnie bieżących spraw europejskich, debaty nie są przedstawiane publicznie i finalnie o niczym się nie mówi”. Co do powodzenia referendów, wyjaśnia: „ Są to statki z ładunkiem odpowiedzialności politycznej odnośnie bardzo jasnych kwestii, które nie powodują podziałów wewnętrznych w każdej partii i przez to rzucają się w koło debaty”. Jakaś pozytywna uwaga? W tym roku, po raz pierwszy w historii UE partie europejskie mają budżet na przeprowadzenie kampanii wyborczych i czeka je sporo wysiłku aby przenieść to na obywateli.