Co mówi prawo międzynarodowe na temat Kosowa oraz Krymu?

Artykuł opublikowany 2 kwietnia 2015
Artykuł opublikowany 2 kwietnia 2015

21 marca minął rok od zajęcia Krymu przez Rosję, wydarzenia o ogromnym impakcie międzynarodowym. Wiele osób (w tym Władimir Putin) często porównywało tę sytuację do wydarzeń w Kosowie, ponieważ chodzi o dwa konflikty, w trakcie których miała miejsce zmiana granic międzypaństwowych. W poniższym artykule przedstawiam krótką ocenę tych dwóch konfliktów w ujęciu prawa międzynarodowego.

Użycie siły

Według Karty Narodów Zjednoczonych, użycie siły jest zabronione (art. 2.4) poza dwiema sytuacjami wyjątkowymi: samoobroną (art. 51) lub kiedy Rada Bezpieczeństwa wydaje uchwałę, na mocy której zezwala się na użycie jednego ze środków przymusu opisanych w Rozdziale VII (art. 24 i 25).

W Kosowie siły NATO interweniowały dwukrotnie. Najpierw przeprowadzono bombardowanie (aby obalić reżim Miloszewicza), a następnie stworzono międzynarodowe siły pokojowe NATO działające na terenie Kosowa (KFOR). Celem operacji było położenie kresu aktom gwałcenia praw człowieka. Udało się go zrealizować dzięki działaniom Armii Wyzwolenia Kosowa (UÇK) oraz dzięki powstrzymaniu serbskich sił zbrojnych. Jednakże ta interwencja powinna być uważana za niezgodną z prawem, ponieważ żadne z państw należących do koalicji nie zostało zaatakowane przez Serbię, a Rada Bezpieczeństwa ONZ nie wydała wyraźnej zgody na działania zbrojne.

Choć na Krymie nie miała miejsca żadna oficjalna interwencja, pojawiły się tam pewne siły zbrojne bez żadnych rozpoznawalnych znaków – znane jako „zielone ludziki” – i przejęły kontrolę nad półwyspem, zmuszając do odwrotu armię ukraińską, która w obawie przed konsekwencjami nie zdecydowała się na obronę własnego terytorium. Według rządu w Kijowie oraz NATO, oddziały te oraz ich uzbrojenie pochodziły z sąsiedniej Rosji, co następnie zostało potwierdzone przez samego Putina. Ale według Federacji Rosyjskiej chodziło o siły samoobrony wyposażone we własne uzbrojenie pochodzące z terenów krymskich. Rozróżnienie to mogło przyczynić się do sklasyfikowania konfliktu albo jako narodowego, albo międzynarodowego. Jakkolwiek by go nie nazwać, w obu przypadkach konflikt ten jest niezgodny z prawem. Tylko rząd ukraiński może decydować o zasadności użycia siły na swoim własnym terytorium. Manewr polegający na uciekaniu się do oddziałów zbrojnych, które wcale nie wyglądały na co, czym były, miał stanowić wybieg rządu rosyjskiego uniemożliwiający zastosowanie międzynarodowych norm, ponieważ oficjalną obecność rosyjskich żołnierzy uznanoby za agresję Rosji wobec Ukrainy. Argumentem było prawo do samostanowienia.

Zmiany terytorialnego „status quo”

Według Karty Narodów Zjednoczonych z 1945 roku, „narody” (art. 1.2), które chcą uzyskać niepodległość (art. 73 i 76), posiadają prawo do samostanowienia. Różni się ono od prawa do samostanowienia narodu, które mogło być przyczyną wojen w Afryce lub w Azji. Terytorium, na którym stosuje się samostanowienie, obejmuje podział państw według granic dotychczasowych, administracyjnych, które są ważniejsze od granic narzuconych przez inne państwa zarządzające danym terytorium, w myśl zasady prawa nazywanego uti possidetis iris. Kiedy naród otrzyma już niepodległość, wszelkie zmiany terytorialne są możliwe tylko w przypadku obopólnej zgody, a jakakolwiek zmiana granic spowodowana użyciem siły jest zabroniona.

Rada Bezpieczeństwa ONZ uchwaliła rezolucję nr 1244, która powołała do życia UNMIK, czyli Misję Tymczasowej Administracji ONZ w Kosowie. Po latach, w trakcie których próbowano wynegocjować dyplomatyczne zakończenie konfliktu, specjalny wysłannik ONZ przedstawił propozycję, według której niepodległość Kosowa była jedynym możliwym rozwiązaniem. Propozycji tej jednak nigdy nie zatwierdzono z powodu protestu, który wtedy zgłosiłaby Rosja. W tej sytuacji Zgromadzenie Narodowe Kosowa jednostronnie ogłosiło niepodległość, co z założenia powinno być uznane za niezgodne z prawem. Nawet jeśli zaakceptowalibyśmy ewentualne istnienie prawa do samostanowienia narodu, trzeba wziąć pod uwagę fakt, że nie istnieje naród kosowski, lecz mniejszość albańska na terytorium serbskim. W tym przypadku zastosować można również zasadę uti possidetis iuris, tak jak to wskazała Komisja Badintera w latach 90. Jednakże granice Kosowa nie odpowiadały granicom administracyjnym byłej Jugosławii.  

Lokalne władze Krymu zorganizowały nieuznawane przez Kijów referendum, aby dowiedzieć się, czy Krym powinien zostać częścią Ukrainy, czy Rosji. Większość opowiedziała się za Rosją. Następnego dnia Parlament Krymu ogłosił niepodległość i poprosił o przyłączenie do terytorium Rosji, która zaanektowała ten obszar. Pomijając wątpliwości dotyczące ważności wyników referendum - terytorium Krymu jest okupowane przez siły o kontrowersyjnym pochodzeniu - wydarzenia te są niezgodne z prawem. W istocie mieszkańcy Krymu nie mogą zostać uznani jako naród, ale jako mniejszość rosyjska na terytorium Ukrainy, a zmiana ustroju państwa po wydarzeniach na Majdanie nie doprowadziła do dezintegracji kraju.

Rozbieżności polityczne, ale nie o charakterze prawnym

Podsumowując, te dwie sprawy - dotyczące Krymu i Kosowa - są porównywalne z punktu widzenia prawa. W obu przypadkach miała miejsce interwencja zbrojna i a priori bezprawne pogwałcenie integralności terytorialnej Serbii i Ukrainy. Różnice pomiędzy Krymem i Kosowem są natury politycznej i leżą w interesach oraz strategiach uwikłanych w konflikt państw. Przykładem może być fakt, że Rosja nie uznała niepodległości Kosowa, ale aprobuje referendum na Krymie wbrew słowom Putina, który wskazuje na podobieństwo tych spraw.

Jeśli chodzi o Kosowo, kraje, które poparły niepodległość tego państwa sygnalizują, iż było to konieczne, aby zakończyć falę przemocy, oraz powołują się na nadzwyczajne okoliczności konfliktu. Za to państwa, które nie uznały niepodległości Kosowa, podkreślają fakt, że mogłoby to stanowić motyw dla innych konfliktów secesjonistycznych. To powód, dla którego Kosowo jest obecnie uznawane przez jedynie 108 z 193 państw członkowskich ONZ.

Odnośnie zaś sytuacji na Krymie, państwa takie jak Rosja usprawiedliwiają minione wydarzenia wolą mieszkańców wyrażoną w referendum. Inne rozumieją, że pokój oraz bezpieczeństwo wspólnoty międzynarodowej są zagrożone, zwłaszcza, kiedy konflikt na Krymie odbija się na pozostałym obszarze byłego ZSRR. Końcowa ocena sytuacji ma swoje odzwierciedlenie w wynikach głosowania Rezolucji nr 68/262 (zachowanie Krymu przez Ukrainę) przez Zgromadzenie Ogólne ONZ: 100 państw głosuje za, natomiast 11 - przeciwko. Wśród tych ostatnich znajdują się kraje takie jak Rosja oraz rosyjscy sojusznicy, np. Syria, Wenezuela, Korea Północna, a 58 państw powstrzymuje się od głosu. Wśród nich znajdują się kraje o dużym znaczeniu, w tym Chiny, Indie czy Brazylia.