Co nas czeka po policyjnym desancie w polskim internecie? Rozmowa z Piotrem Kładocznym z HFHR

Artykuł opublikowany 5 lutego 2016
Artykuł opublikowany 5 lutego 2016

Na temat nowej ustawy inwigilacyjnej rozmawialiśmy z doktorem Piotrem Kładocznym z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka: „Pamiętajmy, że to jeszcze nie jest koniec «dobrej zmiany». W Sejmie trwają prace nad kolejnymi ustawami, które mogą stwarzać ryzyko dla ochrony praw człowieka. [...] Bez wględu na uwagę międzynarodowej społeczności, tego kryzysu konstytucyjnego nikt za nas samych nie rozwiąże". 

Uchwalone 29 stycznia zmiany w prawie dotyczące uprawnień Policji i innych służb w zakresie korzystania z danych telekomunikacyjnych i internetowych, dają Policji oraz siedmiu innym służbom (m.in. Centralnemu Biuru Antykorupcyjnemu oraz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego) prawo do wglądu w nasze dane internetowe bez uprzedniego poinformowania nas o tym. Po dane służby będą mogły sięgać w celu „zapobiegania lub wykrywania przestępstw", „ratowania życia lub zdrowia ludzkiego bądź wsparcia działań poszukiwawczych" czy „realizacji zadań ustawowych". Zważywszy na to, jak pojemne sa te określenia, istnieją obawy, że w przyszłości policja może ich nadużywać. Kontrolą objęte będą ściągane i wysyłane dane internetowe. Policja i służby śledcze będą mogły również śledzić historię przeglądania użytkowników i otrzymywać informacje o internautach zgromadzone na stronach za pośrednictwem plików cookies. Na pozyskanie treści np. maila czy wiadomości z czatu nadal będzie potrzebna uprzednia zgoda sądu.

Nową ustawę ostro krytykuje nie tylko opozycja, lecz również organizacje humanitarne. Wśród nich jest Amnesty International, która potępia wprowadzone zmiany pisząc, że stoją w sprzeczności z międzynarodowymi i regionalnymi zobowiązaniami Polski dotyczącymi praw człowieka. Organizacja zainicjowała petycję o ustanowienie nowych regulacji prawnych, pod którą jak do tej pory podpisało się ponad 3 570 osób. W internecie trwa akcja #unfollowme, a dziś przed Pałacem Prezydenckim trwa 12-godzinny protest.

Czy jednak na protestach i petycjach się zakończy? Czy jako obywatele powinniśmy liczyć na intwerwencję ze strony Unii Europejskiej i pozarządowych organizacji broniących praw człowieka, czy realistycznie podchodząc do geopolitycznej i gospodarczej pozycji Polski, wyzbyć się złudzeń i próbować uporać się z kryzysem w obrębie własnych możliwości?  

O komentarz na ten temat poprosiliśmy Piotra Kładocznego, członka zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Po uchwale ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, wprowadzono kontrolę mediów publicznych i nowelizację ustawy o policji, które poszerza uprawnienia służb do inwigilacji. Wszystkie te zmiany wprowadzane są bez konsultacji społecznych i  naruszają obywatelskie prawa do prywatności i wolności słowa. Czy PiS łamie prawa człowieka?

Piotr Kładoczny: W ostatnim czasie Sejm przyjął szereg kontrowersyjnych ustaw, które naszym zdaniem mogą stwarzać poważne zagrożenia dla standardów ochrony praw człowieka. Przyjęta w ekspresowym tempie nowelizacja ustawy o Trybunale Konstytucyjnym zmierza de facto do sparaliżowania jego prac. Obecnie mamy w Polsce do czynienia z kryzysem konstytucyjnym, w którym rządząca większość próbuje zmienić cały system państwa bez jednoczesnej zmiany Konstytucji.

Nowelizacja ustawy o Policji, w swoich założeniach, miała wykonywać wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2014 r. Jednak ta ustawa, w swoim ostatecznym kształcie, nie tylko nie wykonuje tego wyroku, ale co więcej stwarza nowe zagrożenia dla ochrony prawa do prywatności. Podobnie jak nowelizacja ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, także i ta została przyjęta bez żadnych konsultacji społecznych i bez zasięgania opinii ekspertów.

Wreszcie ustawa o mediach publicznych – jestem daleki od stwierdzenia, że sytuacja w mediach publicznych była idealna przed wprowadzeniem tej nowelizacji. Jednak nowa ustawa stoi w sprzeczności z wszystkim międzynarodowymi zaleceniami na temat zarządzania mediami publicznymi – postuluje się, aby te były jak najmniej zależne od administracji państwowej, a co za tym idzie – od polityków. Tymczasem, w naszym przypadku media publiczne są bezpośrednio podporządkowane członkowi rządu.

Wprowadzone regulacje mają istotne znaczenie z punktu widzenia funkcjonowania całego systemu demokratycznego państwa prawnego. W ostatnim czasie, moim zdaniem, fundamenty tego systemu zostały zachwiane, a to z kolei znacząco przekłada się na ochronę praw człowieka.

Jakie konsekwencje wprowadzanych praw odczuje przeciętny obywatel?

Piotr Kładoczny: W dyskusji na temat nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym wielokrotnie słyszałem głosy, że Trybunał jest politycznym tworem, którego orzeczenia nie mają żadnego wpływu na społeczeństwo. Tymczasem, Trybunał Konstytucyjny jest istotnym elementem polskiego systemu ochrony praw człowieka. Obywatele mogą skarżyć do Trybunału Konstytucyjnego konkretne przepisy aktów prawnych, które mogą naruszać gwarantowane obywatelom w Konstytucji prawa i wolności. Bez efektywnego Trybunału polski system ochrony praw człowieka nie będzie w pełni funkcjonalny.

Nowelizacja ustawy o Policji daje służbom de facto możliwość masowej inwigilacji. Służby, pozbawione praktycznie jakiejkolwiek kontroli w tym zakresie, będą mogły pozyskiwać na szeroką skalę dane o naszych połączenia telefonicznych, a także dane o naszej aktywności w sieci. Jednak obywatel nawet nie będzie świadomy tego, że te dane są pozyskiwane, dlatego że w nowelizacji ustawy nie zapisano obowiązku służb do informowania po zakończonej akcji konkretnej osoby o tym, że dane na jej temat były zbierane. Organizacje pozarządowe wielokrotnie postulowały wprowadzenie takiego obowiązku notyfikacji, ale i tym razem te postulaty nie zostały wysłuchane.

Pamiętajmy, że to jeszcze nie jest koniec „dobrej zmiany”. W Sejmie trwają prace nad kolejnymi ustawami, które moim zdaniem mogą stwarzać ryzyko dla ochrony praw człowieka. Weźmy chociażby ustawę o połączeniu funkcji Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego. W świetle tego projektu prokuratorzy będą podlegać bezpośredniemu nadzorowi Ministra Sprawiedliwości, co z kolei może rodzić obawy dotyczące efektywności i rzetelności prowadzonych śledztw, a w konsekwencji przełożyć się na sytuację zarówno pokrzywdzonego jak i sprawcy przestępstwa.

Jakie organizacje powinny w tej sytuacji zainterweniować, kiedy i jak powinno się to odbyć?

Piotr Kładoczny: Moim zdaniem, trwający w Polsce kryzys konstytucyjny wymaga międzynarodowej uwagi. Polska jest członkiem Unii Europejskiej i Rady Europy – z samego tego już faktu wynikają dla nas obowiązki ochrony praw człowieka i zasady demokratycznego państwa prawa.

W styczniu Komisja Europejska poinformowała o uruchomieniu względem Polski procedury praworządności – to pierwszy przypadek wdrożenia tej procedury względem państwa członkowskiego. Procedura jest na razie na wstępnym etapie, Komisja poprosiła polski rząd o wyjaśnienia.

Czekamy również na opinię Komisji Weneckiej na temat ostatniej nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Opinie Komisji nie są wiążące i to do rządu należy decyzja, czy zalecenia płynące z opinii zostaną wdrożone do krajowego systemu prawnego.

Komisja Europejska i Komisja Wenecka monitorują przede wszystkim system prawa, pozostają jednak do rozstrzygnięcia indywidualne sprawy. Jestem w stanie wyobrazić sobie skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, w której skarżący lub skarżąca będą zarzucać naruszenia prawa do sądu, poprzez to, że sparaliżowany Trybunał Konstytucyjny nie mógł osądzić ich sprawy.

Bez względu jednak na rozstrzygnięcia w indywidualnych sprawach oraz uwagę międzynarodowej społeczności, uważam, że tego kryzysu konstytucyjnego nikt za nas samych nie rozwiąże.

Piotr Kładoczny jest koordynatorem Programu Interwencji Prawnej, doktorem nauk prawnych i specjalistą od prawa karnego. Jest również konsultantem projektu „Europa Praw Człowieka” w zakresie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Twitter: @hfhrpl