Co się stało z innym światem?

Artykuł opublikowany 11 lipca 2006
Artykuł opublikowany 11 lipca 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Alterglobaliści przygotowują się do wyruszenia na planowany szczyt G8 w Sankt Petersburgu. Pomimo zapowiedzi ich obecności, niektóre media mówią o końcu ruchu alterglobalistycznego. Francuscy aktywiści nie są tego wcale tacy pewni...

Cała sprawa zaczęła się bardzo optymistycznie. W roku 1999 podczas szczytu Światowej Organizacji Handlu (WTO) w Seattle wybuchły pierwsze protesty alterglobalistów. 10 lat po upadku komunizmu, wydawało się że lewica zmieniła swoje oblicze.

A jednak niewiele się zmieniło...

Kiedy hierarchizacja komunizmu była bardzo sztywna, protestujący w Seattle zorganizowali się w sieć mniejszych grup - zdecentralizowana forma protestu na rzecz zdecentralizowanej gospodarki globalnej. Komunizm tolerował jedynie bezwzględną przynależność do partii. Protestujący natomiast, na spolecznych forach zapoczątkowanych w Porto Alegre i rozprzestrzenionych na cały świat, nie uzgodnili jednej idei lecz pozwolili by poruszane kwestie stały się stanowczymi postulatami. Francuscy rolnicy i afrykańscy alterglobaliści demonstrowali w Seattle ramię w ramię. Jedni maszerowali w imię protekcjonizmu i polityki rolnej, drudzy by je zniszczyć. Protestowali obok hiszpańskich autonomistów i, również, byłych komunistów.

Porównując sytuację z 1989 i 1999 roku tylko jedno pozostało takie samo: wróg. Nawet gdy nazywany był "neoliberalizmem" a nie "kapitalizmem". To była jedyna rzecz, z którą zgadzali się protestujący. Media, próbując ich zaszufladkować nazwały ich "ruchem antyglobalistycznym".

6 lat później media ogłaszają zniknięcie ruchu. Twierdziły że wydarzenia z 11 września przypomiały o rzeczywistych problemach, z którymi boryka się świat i ruch alterglobalistyczny, jak siebie sami nazywają, zniknął ze sceny.

Podziemie

Media działają wciąż tak samo. Kreują obraz rzeczywistości a potem oczekują, że rzeczywistość się do niego dopasuje. Media wpakowały nas do jednego worka razem z luddystami, którzy byli przeciwni praktycznie wszystkiemu. A przecież to my jesteśmy bardziej zglobalizowani od nich wszystkich! Media szukały po prostu tematu i tyle. Jednak fenomen nie przebija realiów, tak było naprawdę. I jest nadal. Eric, jeden z najwcześniejszych francuskich aktywistów walczących o prawa imigrantów, dodaje jestem aktywnym działaczem na co dzień - kampanie, protesty, rozbudzanie świadomości. To naprawdę się liczy. To jednak ucieka mediom sprzed oczu - więc myślą, że ruch umarł. Ogromne manifestacje, forum społeczne - miały one symboliczną siłę i pozwoliły na zawarcie kontaktów między ludźmi na całym świecie, ale media są nieobecne tam gdzie dzieje się najwięcej, dodaje. W wizji Erica alterglobaliści kontynuują zmagania, ale w ciszy, poza zasięgiem kamer.

Ruch nie zniknął - tak naprawdę nigdy takowy nie istniał. To media nadały temu formę czegoś więcej niż spersonalizowanych działań. Od początku były między nimi głębokie różnice, począwszy od tych, którzy chcieli współdziałać z państwem po tych, którzy byli mu przeciwni. Nawet wewnątrz grup istniały zatargi: w dużej francuskiej grupie ATTAC szefostwo jest bliskie takim politykom jak Jean-Pierre Chevenement, ich podstawowa ideologia jest o wiele bardziej radykalna. Te podziały pokazują jedynie różnice istniejące od zarania, jest coraz więcej nurtów, jedynym, co łączy je wszystkie jest wrogość wobec kapitalizmu.

Jeśli nie możesz ich zwalczyć...

Myślę że wygraliśmy. Spójrz na to co było w Seattle; na to o co walczyliśmy: wymazanie długu biednych krajów, polityka sprawiedliwego handlu. A teraz spójrz na to co zdobyliśmy po sześciu latach: mamy postanowienia z Gleneagles, mamy rozwijające się firmy sprawiedliwego handlu. Udało się stworzyć z tych kwestii główny nurt. Kiedy zobaczyłam, że firmy zaczynają angażować się w politykę ochrony środowiska, pomyślałam, że coś naprawdę się zmienia.

Sophie pracuje w organizacji pozarządowej w Brukseli, która działa w sprawie ochrony środowiska: myślę że wielu z nas dorosło, zrozumiało że można zrobić coś dobrego w tym systemie. Dla Sophie ruch zniknął, stając się częścią głównego nurtu działań.

Może to jest właśnie sposób na zrozumienie ruchów społecznych. Musimy najpierw zobaczyć na własne oczy zmiany, które one powodują w świadomości społeczeństwa. Tak samo jak wydarzenia z 68 roku nie powinny być oceniane ze względu na bójki na ulicach Paryża a raczej przez sposób w jaki feminizm i wielokulturowość ukształtowały naszą kulturę, tak samo nie powinniśmy oceniać ruchu alterglobalistycznego jako przeciwników rewolucji, tylko przez ciąg myśli, ktore przerodziły się w główny nurt.

...przyłącz się?

Bzdury, to odpowiedź Benjamina na wieść o czym mówiła Sophie. Wycofanie długu, kawa ze sprawiedliwego handlu - to też kapitalizm tyle że przyjaźniejszy, kontynuuje poddenerwowany. Pod spodem ukrywa się ten sam mechanizm. Ludzie wciąż mają te same wyalienowane prace, nie zrobiono nic by zreformować sprawiedliwy handel. Moim zdaniem dzieje się gorzej.

Benjamin, członek francuskiej grupy anarchistów, wciąż wierzył w siłę stanowczego protestu. Na sugestię na temat źle kojarzonego bloku czarnych, który używał przemocy, Benjamin wyjaśnia: To tylko medialne bzdury. Nikt nie zauważa przemocy ukrytej w towarach, które niszczymy: eksploatacji ludzi potrzebnej do ich wyprodukowania. To właśnie przemoc, o której powinno się mówić. Dla Benjamina nie było ruchu alterglobalistycznego, jedynie zestaw technik. Można to zauważyć w manifestacjach CPE (Kontrakt Pierwszego Zatrudnienia) - używamy internetu i zdecentralizowanej organizacji. To co się wyklarowało w Seattle to nowy system organizacji - ludzie nazwali to ruchem ponieważ nie zauważali jeszcze różnicy.

Benjamin potwierdził zamiar pojechania na szczyt G8 by protestować. Sophie działa dyskretnie na uboczu ważnych wydarzeń. Ruch, jeśli kiedykolwiek istniał, zmienił swoje oblicze.

Niektóre nazwiska zostały zmienione na prośbę osób, które brały udział w wywiadzie.