Coca-kolonizacja kultury europejskiej

Artykuł opublikowany 29 stycznia 2006
opublikowano w społeczności
Artykuł opublikowany 29 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Rezultatem hegemonii kultury amerykańskiej jest rozgoryczenie Europy wobec jej starych protegowanych. Ale czemu właściwie Europa kontynuuje przyjmowanie amerykańskich dóbr??

W swojej powieści z 1881 roku- "Portret Damy", amerykański autor emigracyjny Henry James, zanalizował różnice kulturowe pomiędzy Europą a Ameryką. Europa, reprezentowana przez Gilberta Osmonda, Amerykanina wychowanego we Włoszech, była skorumpowana przez pieniądze i arystokrację na kontynencie. Młoda Ameryka dla kontrastu, jest sportretowana przez kobiecą bohaterkę Jamesa, Isabel Archer, jako dumna, niezależna i najwyraźniej służalcza wobec ekscesów Europy. Ich związek jest nieszczęśliwy i trudny, głównie ze względu na różnice kulturowe, które istniały między dwoma kontynentami.

Sto dwadzieścia lat później, Ameryka jest teraz dominującym partnerem w tym geopolitycznym małżeństwie. Ale czy jej kulturowa dominacja wprowadza XXI-wiecznych Europejczyków w poczucie rozgoryczenia manifestowanego w postawie anty-amerykańskiej?

Odwrócone role

W czasie, gdy wspomniana wyżej książka powstawała, Ameryka, widziana jako "ziemia możliwości", była wciąż podatna na wpływy europejskiej kultury. Teraz równowaga sił jest zupełnie przeciwna, ponieważ "Stary Świat" Europy jest nadal jaki był, będąc kulturalnie spaczonym dzięki swojej młodszej, silniejszej kuzynce. Od boom’u przemysłowego w latach 20-stych XX wieku i pędu do realizacji Amerykańskiego Snu, kulturowy eksport Stanów Zjednoczonych zdominował nie tylko Europę, ale całą światową cywilizację. Powód jest prosty: pieniądze.

USA jest nie tylko największym światowym konsumentem, ale także producentem i konsekwentnie także domem dla większości światowych najbogatszych firm. Liczby, o których mówimy, są szokujące. Na przykład, firmy motoryzacyjne, takie jak Ford i General Motors mają większą roczną sprzedaż niż łączny PKB wszystkich afrykańskich krajów na południe od Sahary (1). Z zyskami przychodzą możliwości obejmowania kolejnych, nowych rynków, a stąd produkty i kulturowe symbole kojarzone z nimi, stają się codziennymi w życiu tych, którzy żyją poza Stanami Zjednoczonymi.

Europa to widzi. Jeśli przejdziesz się po którejkolwiek z ulic, w jakimkolwiek europejskim mieście, będziesz otoczony, poczynając od karty Visa w twojej kieszeni, po hamburgera McDonaldsa w twojej dłoni, przez amerykańską kulturę marki. Ogromna większość muzyki, programów w telewizji, ubrań, które nosimy i programów komputerowych, których używamy, jest importowanych z USA, tak samo jak i slogany tysięcy silnych marek w amerykańskiej wersji angielskiego. Ma to odzwierciedlenie w naszym języku,, który przyjmuje coraz więcej "amerykanizmów", takich jak "achete un Cheesburger" w Paryżu i "dricka en Milkshake" w Sztokholmie. Pomimo, że instytucje, takie jak L’academie francaise próbowały powstrzymać ten kulturowy napływ (sugerując, na przykład określenie "baladeur" w miejsce "walkman") i francuski rząd przeforsował ustawę gwarantującą, że większy procent francuskojęzycznej muzyki będzie grany w rozgłośniach radiowych, jest niemożliwym by walczyć z wszechmocnym amerykańskim stylem.

Siła i izolacja

Mimo, iż amerykańska kultura jest wszechobecna w dzisiejszej Europie, nie tylko to sprawia, że Europejczycy czują pewien stopień antypatii wobec amerykańskich produktów i kultury, które w istocie wzbogacają nasze codzienne życie. Jest raczej tak, że anty-amerykańskie uczucia w Europie wynikają z faktu, iż kulturowa "wymiana" z USA jest daleka od równowagi i wzajemności. Podczas gdy kultura Stanów przenika europejskie życie na prawie każdym poziomie, nasi amerykańscy kuzyni, dlatego że są tak wszechwładni, mogą pozostać samowystarczalni i po prostu nie potrzebują przyjmować kultury Europy. Historia pokazuje jak taka dominacja hoduje urazę i rozgoryczenie, tak jak w przypadku dawnych uczuć do starożytnych Rzymian, napoleońskiego reżimu i bardziej współcześnie, do brytyjskiej kolonizacji. Kulturowa hegemonia Ameryki lub coca-kolonizacja kultury europejskiej (w dzisiejszym słowniku), być może tłumaczy europejską wrogość wobec USA.

Podczas gdy można by określić, że izolacyjne kulturowo podejście Ameryki jest szczególnie silne teraz, gdy liderem w Białym Domu jest ktoś taki jak Bush, podejście to nie jest tylko tak naprawdę wytworem ostatnich lat. W istocie, można wyśledzić to w przeszłości, od co najmniej momentu wprowadzenia polityki "indywidualizmu" za Herberta Hoovera, prezydenta USA w latach 1929-1933. Konsekwentnie, obecny antyamerykanizm w Europie nie może wyłącznie obwiniać wpływu Stanów na ostatnie kulturowe osiągnięcia. Ponadto, amerykańskie izolowanie się nie sprowadza się tylko do kwestii kultury popularnej, ale jest bardziej zbiorem poglądów, który może być rozciągnięty przez analogię do obecnej amerykańskiej administracyjnej ignorancji wobec ONZ i jej odrzucenia ratyfikacji protokołu z Kyoto.

Papierowe małżeństwo

W końcu, postrzeganie kultury amerykańskiej przez Europę jest paradoksalne – każdy z nas cieszy się z korzyści i przyjemności, które kultura USA wnosi w nasze życie, ale jeśli jesteśmy im zbyt ulegli, wtedy robimy to ze szkodą dla naszej wolności, historii i tradycji. Jak bohaterka James’a - podczas gdy często mogłoby się wydawać, że Europa radziłaby sobie lepiej uciekając i dystansując się od tej nierównej relacji, odczuwa się, że zawsze, nie ważne jak nieszczęśliwa, musi kłaniać się swemu dominującemu partnerowi i wiązać się tym "papierowym małżeństwem".

Dane pochodzą z książki Noreeny Hertz "The Silent Takeover. Global Capitalism and the Death of Democracy".