Czarnogóra: nowa młodzież, stara władza

Artykuł opublikowany 19 lipca 2016
Artykuł opublikowany 19 lipca 2016

Czarnogóra jest jedynym krajem Bałkanów Zachodnich, w którym nigdy nie toczyła się wojna domowa. Mimo że państwo było kiedyś agresorem i atakowało obce miasta, wysyłając wojska na sąsiednie terytoria i popełniając zbrodnie wojenne, to w jego obrębie nie doszło do rozlewu krwi. Jednak w odróżnieniu od swych bałkańskich sąsiadów, czarnogórska młodzież od 25 lat nie doświadczyła zmiany rządu.

W Podgoricy trwa niezwykle spokojny niedzielny poranek. Pustki na ulicach w żaden sposób nie odzwierciedlają sytuacji politycznej w kraju  – jutro w czarnogórskim parlamencie odbędzie się głosowanie nad wotum zaufania dla rządu.

Student filologii Ilja Gajević jest przekonany, że premier Czarnogóry Milo Ðukanović pozostanie u władzy, tak jak przez ostatnie 25 lat.

Z Ilją spotykamy się w parku, naprzeciwko pomnika Piotra II Petrowicia-Niegosza – znanego poety i władcy z dynastii Petrowiciów. Ilja mówi z nutą rozczarowania w głosie: „Zastanawiam się, co pomyślałby o nas Niegosz, gdyby nas teraz zobaczył. Choć może lepiej tego nie wiedzieć”.

Kim jest Milo Ðukanović?

Ilji nie było jeszcze na świecie, gdy Ðukanović zaczął torować sobie drogę ku politycznej karierze. Jako młody członek partii Tity Ðukanović wspiął się na sam szczyt Ligi Komunistów Czarnogóry dzięki rewolucji antybiurokratycznej z końca lat 80. W tamtym okresie niezadowoleni z sytuacji gospodarczej obywatele zaczęli organizować masowe protesty. Igrali z ideą nacjonalizmu, która zaczęła się rozprzestrzeniać w całym kraju i ostatecznie zmusiła władze starej partii do ustąpienia. Wolne stanowiska, które po sobie pozostawili, zostały objęte przez Milo Ðukanovića i jego najbliższych przyjaciół i sojuszników.

Pierwsze wybory parlamentarne po upadku komunizmu odbyły się w Czarnogórze w grudniu 1990 roku. Jak można się było spodziewać, Liga Komunistów wygrała zdecydowaną większością głosów i wkrótce zmieniła nazwę na Demokratyczną Partię Socjalistów Czarnogóry (DPS). Partia ta rządzi w kraju od 25 lat. Milo Ðukanović po raz pierwszy został wybrany na premiera 15 lutego 1991 roku, w dniu swoich 29 urodzin, tym samym stając się najmłodszym premierem w Europie.

Ilja urodził się półtora roku później. Przez całe życie nie doświadczył innej sytuacji politycznej, mimo że żyje w demokracji parlamentarnej i głosował w ostatnich trzech wyborach. „Nigdy do głowy mi nie przyszło, że mógłbym być świadkiem zmiany rządu” – mówi.

Ðukanović pełnił rolę premiera siedem razy i przez jedną kadencję był prezydentem Czarnogóry. Mimo że dwukrotnie wycofał się z polityki na krótki okres, by zająć się prywatnymi sprawami biznesowymi, ostatecznie powrócił z zamiarem wzmocnienia stanowiska DPS.

Według The Independent Ðukanović zajmuje 20 miejsce na liście najbogatszych polityków na świecie. Równie bogata jest jego najbliższa rodzina - brat premiera Aco Ðukanović jest właścicielem Prva Banka (Pierwszego Banku) – jedynej instytucji finansowej, która podczas kryzysu gospodarczego z 2008 roku otrzymała od państwa wsparcie w wysokości 44 milionów euro.

Siostra premiera i znana prawniczka Ana Kolarević była zamieszana w aferę związaną z czarnogórskim Telekomem. W 2005 roku narodowy operator telekomunikacyjny został sprywatyzowany w niejasnych okolicznościach. Wedle ustaleń amerykańskich śledczych, węgierska filia operatora chciała wykupić filię w Czarnogórze i w tym celu przekupiła paru czarnogórskich urzędników, przeznaczając na to kwotę 7,35 mln USD. Wśród nich była rzekomo pani prawnik – siostra „najwyższego rangą oficjela rządowego”.

Dostęp dzięki legitymacji partyjnej

Liczba obywateli Czarnogóry wynosi około 620 000, spośród których 40 000 to osoby bezrobotne. Według biura pośrednictwa pracy w Czarnogórze jedna trzecia osób poniżej 30 roku życia nie ma zatrudnienia.

Dwudziestoośmioletni Aleksa Bečić, przewodniczący Demokratów – czarnogórskiej partii opozycyjnej – zwraca uwagę na to, że bezrobocie jest kwestią sporną w kraju. Według niego głównymi powodami powszechnego braku zatrudnienia są nepotyzm wśród polityków i zakrojona na szeroką skalę korupcja w instytucjach publicznych.

„Nasz podstawowy system wartości, który stanowi kręgosłup i podwaliny społeczeństwa, został złamany. Jakość, kompetencje i wykształcenie mają niewielki udział w sukcesie młodych ludzi. W rzeczywistości dopiero zdobycie legitymacji partyjnej może otworzyć im wiele drzwi i zapewnić możliwości” ‑ twierdzi Aleksa.

Jednak, jak dowiemy się zarówno z lokalnych jak i międzynarodowych mediów, trwające od ćwierćwiecza rządy DPS zostały naznaczone zarzutami oszustw wyborczych. W 2013 roku nagłośniono skandal, który ujawnił, że DPS wykorzystywało pieniądze ze skarbu pańastwa i środki publiczne do kupowania głosów w wyborach parlamentarnych w 2012 roku.

„Pamiętasz słynne słowa, że każdy członek jest warty 4 głosów, które wypowiedział Zoran Jelic [były dyrektor biura pośrednictwa pracy] podczas spotkania partii (...)?” – pyta Aleksa. Biuro prokuratora krajowego odpowiedziało, że „w świetle prawa żaden z uczestników nie popełnił przestępstwa”, więc nigdy nie wniesiono skargi do sądu. Żona Jelicia Vukica przyjęła stanowisko szefowej tego samego biura pośrednictwa pracy. Obecnie Jelić jest posłem z ramienia DPS.

Młoda armia DPS

Rady Młodzieży DPS składa się z około 15 000 członków – to więcej niż cały elektorat niektórych partii parlamentarnych. Tym samym stanowi największą organizację młodzieżową w Czarnogórze. Jej hierarchiczna struktura przypomina dawne DPS - składa się z 23 zarządów miejskich i setek społeczności lokalnych, w których każdemu przypisana jest konkretna rola.

Dwudziestosiedmioletni Nikola Pešić, który ukończył studia na kierunku menedżersko-ekonomicznym, jest przewodniczącym Rady Młodzieży DPS. Marzy mu się świetlana kariera polityczna, ale zdaje sobie sprawę, że nie będzie w stanie dorównać swojemu politycznemu idolowi: „Może być tylko jeden Milo Ðukanović. Już nikt taki się nie urodzi” – twierdzi Nikola.

Zapytany, czy w przyszłości wolałby działać w z ramienia organów władzy ustawodawczej czy wykonawczej, Pešić odpowiada, że widzi sibie na fotelu ministra, dodając: „Jestem gotowy pracować wszędzie tam, gdzie będzie mnie potrzebowała partia i gdzie jej zdaniem będę mógł wnieść najwięcej”.

Nikola, w odróżnieniu od Ilji, zdaje się nie dostrzegać żadnych kontrowersji w tym, że rząd Czarnogóry nie zmienił się od ćwierć wieku. Przyznaje jednak, że w porównaniu do innych demokratycznych krajów Europy, sytuacja polityczna w Czarnogórze jest niecodzienna.

„Jestem dumny z tego, że należę do organizacji, która przetrwała w niespokojnych czasach i zdołała tak długo pozostać u władzy” – mówi Nikola z uśmiechem na twarzy.

„Mieliście swoje trzy minuty, teraz zbierajcie swoje rzeczy i wynoście się!”

Przeciwnicy DPS sporadycznie organizowali protesty, głównie w kwestiach polityki krajowej. Zawsze wiele mówiło się o podziałach między Czarnogórcami i Serbami, zwłaszcza od referendum z 2006 roku, w wyniku którego Czarnogóra uniezależniła się od Serbii. Dziś DPS nadal wykorzystuje kwestię tych podziałów, by w ten sposób odwrócić uwagę od prawdziwych problemów społecznych.

„Takie kwestie, jak na przykład przemoc domowa, przemoc wobec społeczności LGBT czy stawki wynagrodzeń i renty pracownicze stają się coraz mniej ważne” – mówi Aleksandar Novović, który jeszcze przed pięcioma laty, gdy zaczynał organizować protesty studenckie, w inny sposób wyobrażał sobie całą sytuację.

Przez ostatnie 25 lat protesty młodzieżowe tylko raz objęły cały kraj – w 2011 roku, gdy studenci domagali się lepszych warunków i możliwości kształcenia. Parę tysięcy protestujących wyszło na ulice, dając nadzieje na zainicjowanie czegoś, co miało szansę przerodzić się w drugą Arabską Wiosnę. Aleksandar maszerował wówczas na samym przedzie, wraz ze swoimi kolegami z wydziału nauk politycznych.

„W obliczu takiego rozwoju sytuacji studenci powinni byli wyjść ze swych małych światków i zacząć domagać się czegoś więcej niż tylko takich korzyści, jak tańsze posiłki w stołówkach czy darmowa edukacja. Powinni byli się zachować jak obywatele i nie powinni zamykać oczu na inne kwestie” – twierdzi Aleksandar.

Jednak ich dążenia nigdy nie zostały spełnione. Później okazało się, że oficjalni przedstawiciele studentów posiadali legitymacje partyjne DPS. Niedługo potem idea powstania całkowicie upadła.

„W zasadzie mogliśmy zorganizować demonstracje tylko dlatego, że system nam na to pozwolił. Jednak niedługo potem powiedzieli nam: «Mieliście swoje trzy minuty, teraz zbierajcie swoje rzeczy i wynoście się!»” – opowiada Aleksandar.

Milczący sprzeciw wobec systemu

Teraz Aleksadar mieszka wraz ze swoim ojcem i dziewczyną na przedmieściach Podgoricy, w miejscu zwanym Mareza. Hoduje kozy – planuje też poszerzyć swoją hodowlę o kurczaki – uprawia warzywa i je głównie to, co sam wyprodukuje na farmie.

„Niezależnie od tego, jak pomysłowi i kreatywni chcielibyśmy być, nie możemy uciec przed ramami, w jakich zamknął nas system. To on mówi nam, co możemy robić, a czego nie” – dodaje.

Aleksadar postanowił uwolnić się spod tego jarzma i prowadzić własne życie na wsi. Jest to jego niemy, ale nieugięty sprzeciw wobec systemu. Zainicjował projekt  darmowych ogrodów miejskich i zachęcił ludzi, by sadzili i uprawiali warzywa na jego farmie.

„Problem z dzisiejszą młodzieżą jest taki, że brak im chęci, by podjąć ryzyko i działać spontanicznie. Ludzie nie mogą sobie pozwolić na bycie artystami lub podróżowanie po świecie, głównie dlatego, że muszą zarabiać pieniądze na życie. Więc porzucają swoje marzenia i ambicje, znajdują marną pracę i idą na ustępstwa” – twierdzi Aleksandar.

Jego była znajoma ze studiów Ana Bogavac twierdzi, że nie pójdzie na kompromis. Jest dziennikarką i niedawno uzyskała tytuł magistra w dziedzinie polityki i komunikacji londyńskiej School of Economics and Political Science. Nie ma jeszcze stałej pracy, bo nie odpowiadają jej obecne standardy dziennikarstwa w Czarnogórze.

„Znaczna część treści publikowanych przez dzisiejsze media nie wpisuje się w definicję dziennikarstwa, a ja nie chcę pracować i otrzymywać pensji za to, co oni uważają za pracę «dziennikarza»” – mówi Ana z pełnym przekonaniem.

Wierzy ona, że kluczem do rozwiązania problemów Czarnogóry jest zadbanie o edukację nowych pokoleń. Pozwoliłoby to ludziom zbadać i wykorzystać tradycyjne czarnogórskie zasoby naturalne, takie jak żyzne ziemie, piękne wybrzeża i złoża boksytów. Ana z dumą cytuje słowa swojego dobrego znajomego Vuka Uskokovicia: „Przez ostatnie 25 lat rząd udowodnił, że jest niezdolny do wykorzystania tych zasobów. Fakt, że Czarnogóra - bogaty w zasoby naturalne kraj śródziemnomorski - znajduje się w tak złej sytuacji gospodarczej, jest wynikiem nie tylko politycznej chciwości i arogancji, ale również nadmiernej ignorancji i niekompetencji”.

Tymczasem rząd Milo Ðukanovicia otrzymał wotum zaufania. Mimo że SDP, mniejszy partner koalicyjny, wycofał swoje poparcie dla DPS, Ðukanović zatriumfował dzięki głosom partii Pozitivna Crna Gora [Pozytywna Czarnogóra lub w skrócie Pozitivna, red.] ‑ ugrupowania opozycyjnego, które mimo pasywności politycznej, ciągle ma miejsca w parlamencie. Korupcja ponownie zatryumfowała w świecie polityki.

„Teraz stało się to już oczywiste, jak bardzo nadużywają system. Jednak im bardziej jesteśmy tego świadomi, tym większe mamy szanse na to, by zmienić tę sytuację” – twierdzi Ilja. „Czas najwyższy, by stworzyć w Czarnogórze prawdziwe społeczeństwo obywatelskie”.

Pierwsza okazja, by przeprowadzić taką zmianę, nadarzy się w październiku tego roku, w czasie wyborów parlamentarnych. Premier Đukanović, który już wiele razy został oskarżony o dopuszczenie się nadużyć, zaoferował opozycji cztery posady ministrów oraz stanowisko wiceprezydenta, by podważyć demkratyczność zbliżających się wyborów.

Pierwszy raz w historii politycznej Czarnogóry opozycja ma szansę zdobyć reprezentację w rządzie. Być może wraz z nadejściem października Ilja w końcu ujrzy tak bardzo wyczekiwane przez niego zmiany.

---

Tekst: Jelena Kulidžan

Zdjęcia: Tomislav Georgiev

 ---

Ponad stereotypami. Ponad nienawiścią. Ponad przeszłością. 25 lat po wybuchu wojny na Bałkanach projekt Balkans & Beyond redakcji Cafébabel Berlin ma na celu pokazać prawdziwe historie, które wiernie oddają życie i sytuację polityczną w Bośni, Macedonii, Chorwacji, Kosowie, Słowenii, Serbii i Czarnogórze. Projekt finansuje Allianz Kulturstiftung oraz niemiecka gałąź stowarzyszenia Babel International. Społeczność Cafébabel udziela wsparcia duchowego.