Czas rozszerzyć dyskusję o narkotykach

Artykuł opublikowany 3 lipca 2006
Artykuł opublikowany 3 lipca 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Aby rozwiązać problemy z narkotykami w naszym społeczeństwie trzeba wyjść poza spowszedniałą dychotomię prohibicji i legalizacji. Martin Barnes, dyrektor DrugScope, bierze sprawę w swoje ręce.

W obecnych czasach nieczęsto można posłuchać brytyjskiego polityka odnoszącego się do wojny z narkotykami, do której jeśli w ogóle doszło, to była przegrana. Wojna z narkotykami to jedynie nieaktualne hasło. Z przełomowego raportu opublikowanego w 2002 r. przez wpływowy brytyjski Selektywny Komitet Spraw Wewnętrznych, wypływa następująca konkluzja: "gdyby tylko wziąć choć jedną lekcję z doświadczeń ostatnich 30 lat, okazałoby się, że polityka oparta całkowicie czy głównie na egzekwowaniu zawiodła".

Niewielu może stwierdzić, że polityka narkotykowa ostatnich lat realizowana była z sukcesem. W początkach lat 70. w Wielkiej Brytanii było kilka tysięcy uzależnionych od heroiny, dzisiaj problem z braniem narkotyków ma ponad 250 tys. Brytyjczyków: mniej więcej 4 mln ludzi bierze narkotyki, co roku wzrasta zarażenie wirusem HIV wśród narkomanów, dodatkowo szacuje się, że jedno z rodziców około 300 tys. dzieci ma problemy z narkotykami.

Pragmatyzm, nie legalizacja

Pogodzenie się z faktem, że nie da się położyć kresu braniu narkotyków i szkód jakie wyrządza, nie oznacza tolerowania ich zażywania. Nie musi też stanowić przyczyny desperacji, czy konieczności popierania legalizacji. Bardziej potrzebujemy dojrzałej, spokojnej i obiektywnej debaty na temat polityki narkotykowej, czegoś bardziej skomplikowanego i pragmatycznego niż przedawniona dyskusja nad prohibicją kontra legalizacją.

Zwolennicy legalizacji osiągnęli sukces rozpoczynając dyskusję i zapewniając, że głośne wyrażanie myśli na temat radykalnych zmian nie stanowi już tabu. Jednak większość polityków nadal postępuje wyjątkowo ostrożnie, głównie z obawy przed społeczeństwem, które mogłoby ich odebrać jako zbyt łagodnych wobec kwestii narkomanii. Ta rozwaga wynika też z obawy przed zirytowaniem niektórych brukowców. Mówi się, że argumenty przemawiające za legalizacją nie stoją w opozycji ich weryfikacji. DrugScope nie popiera legalizacji, gdyż nie wierzy w argumenty uzasadniające ją. Głęboko niewygodną sytuacją dla nich jest propozycja uznawania psychoaktywnych substancji typu kokaina i heroina jako towarów konsumpcyjnych, w związku z tym, według nich legalizacja może tylko przyczynić się do zwiększenia brania narkotyków i skali uzależnienia.

Radykalne zmiany

W obecnej sytuacji potrzeba nowego podejścia do polityki narkotykowej zyskuje coraz więcej zrozumienia. Reforma krok po kroku, której podłoże stanowią najlepiej dostępne badania może oznaczać radykalne, a nawet kontrowersyjne zmiany. DrugScope popiera np. przepisywanie heroiny, która w takich krajach jak Szwajcaria ma zmniejszać przestępczość i uzależnienia. Popiera także monitoring miejsc, w których bierze się narkotyki i kwestionuje bezwzględne wykorzystywanie prawa karnego przeciwko posiadaczom małych ilości marihuany.

Rząd Wielkiej Brytanii został skrytykowany za przedstawienie działań, będących tematem numer jeden, wśród których należy wyróżnić nowe przypuszczenie zamiaru zakupienia narkotyków przez osoby już posiadające niewielkie ich ilości. Takie podejście miało świadczyć o twardości rządu. Rząd wydał rekordową sumę na leczenie narkomanii i przedstawił środki, dzięki którym przestępcy mający problemy z narkotykami mieliby szansę na leczenie w społeczeństwie, a nie byliby karani więzieniem. Zażywanie narkotyków wśród młodzieży zmniejszyło się, tak jak zmniejszyła się troska społeczeństwa w odniesieniu do przestępstw powiązanych z narkotykami, głównie w młodzieżowych wspólnotach.

Szansa na poprawę sytuacji

Bez potrzeby bycia zbyt naiwnym, co do rzeczywistości przyjęcia postępującej polityki narkotykowej, tradycyjna dyskusja twardsza niż pomiędzy głównymi partiami politycznymi może ulec zmianie. D. Cameron, przewodniczący Partii Konserwatywnej był członkiem Selektywnego Komitetu Spraw Wewnętrznych w 2002 roku i odmówił oddalenia się od rekomendacji Komitetu, które zawierały zmianę klasyfikacji ekstazy. Powiedział, że należy odejść od ugruntowanych stanowisk, a spróbować ograniczyć szkody jakie wyrządzają narkotyki nie tylko narkomanom, ale też całemu społeczeństwu. W odpowiedzi na ostatni raport wzywający do utworzenia w Wielkiej Brytanii miejsc, w których można by brać narkotyki, zaskoczeniem była postawa Partii Konserwatywnej, która zamiast atakować pomysł, stwierdziła, że należy rozważyć taką inicjatywę.

Rząd właśnie rozpoczął przegląd 10-letniej Strategii Narkotykowej, której zakończenie planowane jest na 2008 rok. Chociaż nie ma "czarodziejskiej różdżki", która zredukowałby skutki brania narkotyków, możliwość podjęcia dalszej dyskusji jest jak najbardziej otwarta. Miejmy tylko nadzieję, że szansa, która jest nam dana nie zostanie zaprzepaszczona.