Czechy prześcigają Holandię: „Więcej jarania - mniej kłamania“

Artykuł opublikowany 10 lutego 2010
Artykuł opublikowany 10 lutego 2010

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

15 gramów marihuany, 5 haszyszu, a nawet 1,5 heroiny. Od 1 stycznia dzięki nowym przepisom Czesi mogą legalnie zaopatrywać się w narkotyki. Tym samym stali się posiadaczami najbardziej liberalnego prawa narkotykowego w całej Europie!

Gdy rozmowa schodzi na nowe zarządzenie rządu odnośnie środków odurzających, David Polita, właściciel restauracji Maha 4 All, głośno oddycha z ulgą. „Nareszcie możemy bez obaw zapalić jointa. Koniec z podstępnym kablowaniem przez sąsiadów“. Polita jest usatysfakcjonowany. Od lat walczył o legalizację konopi. Uzasadnienie: „Jest to miejscowa roślina uprawna.“ Jego goście podzielają tę opinię. Już od wczesnego popołudnia w pomieszczeniu unosi się charakterystyczny zapach marihuany.

Legalnie można uprawiać do 5 sadzonek konopi.

Ustalone przez czeski rząd maksymalne dozy środków odurzających, jakie można posiadać legalnie, są tak „szczodre“, że Czechy od razu ogłoszono najbardziej liberalnym krajem w Europie. Oprócz pewnych dawek marihuany czy haszyszu dozwolone jest również posiadanie twardych narkotyków, takich jak: metaamfetamina (2 gramy), heroina (1,5 grama), kokaina (1 gram) czy ecstasy (4 tabletki). Zalegalizowane w Czechach dawki przewyższają do trzechkrotnie te ustalone przez holenderskie władze. Co więcej legalnie można również uprawiać do 5 sadzonek konopi. Nowe prawo zastąpiło dotychczasową niejasną regulację, według której dozwolone było posiadanie „nieznacznej ilości“ narkotyków. Jednak dość represyjne przepisy zobowiązywały policję, by sprawdzała każdy, nawet najdrobniejszy przypadek. Dopiero sądy oceniały, czy w przypadku zabezpieczonych narkotyków rzeczywiście chodziło o „nieznaczną ilość“. Ponieważ branie narkotyków jest w Czechach bardzo rozpowszechnione, sądom pozostawało tylko oddalanie pozwów. Rząd ma nadzieję, że raz uwolniona od błahych spraw policja będzie mogła solidnie zająć się ściganiem masowych produkcji i sprzedaży narkotyków, które wzrosły gwałtownie w ostatnich latach.

Gdyby ludzie więcej jarali, to mniej by się okłamywali

Palenie marihuany jest w Czechach praktycznie częścią kultury młodzieżowej. Już w 2000 roku aktor Jiri Machacek w niezmiernie popularnym filmie Samotari (Samotni) polecał marihuanę jako panaceum na każdą sytuację życiową: „Gdyby ludzie więcej jarali, to mniej by się okłamywali i może przestaliby się porzucać“.Według badań Europejskiego Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii (EMCDDA) Czechy znajdują się na czele europejskiej listy krajów z najwyższym spożyciem narkotyków wśród młodych poniżej 24-ego roku życia. 15% czeskich obywateli próbowało ecstasy, co przy średniej europejskiej wynoszącej jedynie 6% jest rekordowym wynikiem. Czechy należą również do pionierów w kwestii liberalnej polityki narkotykowej. Jeden z jej orędowników, Pavel Bem, jest dziś burmistrzem Pragi.

Były Pełnomocnik Rządu ds. Narkotyków, Josef Radimecky, ocenia nową regulację jednoznacznie pozytywnie: „Ludzie teraz chętniej przyznają się do uzależnienia od narkotyków, ponieważ nie muszą już obawiać się nachodzenia przez policję. Ta otwartość ułatwia pracę naszym pracownikom socjalnym. Represyjna polityka nie przynosiła owoców. Doświadczenie ubiegłych lat pokazało, że musimy wręcz nauczyć się żyć z narkotykami. Jedynym wyjściem jest szeroko zakrojona prewencja“ – twierdzi Radimecky, który jest jednocześnie założycielem organizacji humanitarnej White Light, zajmującej się uzależnionymi od narkotyków.

Kiepsko z prewencją

Z prewencją jest jednak kiepsko. Podczas gdy społeczna tolerancja jest na podobnie wysokim poziomie jak w Holandii, Czechy pozostają daleko w tyle jeśli chodzi o działania zapobiegawcze. Przyczynę tego Radimecky upatruje w wysokiej akceptacji społecznej dla już wcześniej dozwolonych używek, jak tytoń i przede wszystkim alkohol: „Piwo jest u nas w pewnym sensie napojem narodowym“. Jego zdaniem bezsensownie kryminalizuje się 30 tys. uzależnionych od narkotyków podczas gdy 300 tys. osób z ciężkimi problemami alkoholowym pozostaje tematem tabu. „Co więcej jesteśmy jedynym krajem w Europie, w którym nadal dozwolona jest tak intensywna reklama alkoholu i tytoniu. Paradoksalnie towarzyszy ona często wydarzeniom sportowym“- piętnuje sytuację Radimecky.

Wśród właścicieli restauracji i klubów kiełkują obecnie nadzieje na to, że Praga i inne czeskie miasta staną się na wzór Amsterdamu celem fanów turystyki narkotykowej. David Polita z Maha 4 All podsumowuje skromnie: „Cieszymy się po prostu, że jest u nas mniej represji, niż gdzie indziej”, ale jednoczśnie puszcza oko w kierunku sąsiadów z Niemiec - nie miałby nic przeciwko turystom odwiedzającym jego lokal, by w spokoju zapalić jointa.

Autor tego artykułu, Steffen Neumann, jest członkiem Niemieckiej Sieci Korespondentów  n-ost

Zdjęcia: ©capt.tim; 'Legalisa signboard' nati-panti; dzięki uprzejmości Flickr