Czeczenia: co robi Europa?

Artykuł opublikowany 17 stycznia 2006
opublikowano w społeczności
Artykuł opublikowany 17 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Sześć lat po tym jak Rosjanie przy pomocy czołgów po raz drugi stłumili bunt w Czeczenii, akty przemocy są nadal obecne w tym kraju, prawdziwej strefie bezprawia, ziemi religijnego radykalizmu. To katastrofa humanitarna, którą potęguje bierność krajów europejskich.

„Czeczenia nie jest już tematem aktualnym” stwierdził w maju wysoki funkcjonariusz rosyjski na zakończenie szczytu UE - Rosja. Czy ponad sześć lat po rozpoczęciu Drugiej Wojny Czeczeńskiej sytuacja tej małej Republiki Kaukaskiej unormowała się na tyle by stać się nieznaczącym tematem się w relacjach europejsko-rosyjskich?

Jaka normalizacja?

Przywrócony został względny spokój i „normalizacja” nie jest już tylko sztandarowym hasłem oficjalnego dyskursu Moskwy. Niezależni obserwatorzy odnotowują zjawiska pozytywne, jak wzrost aktywności handlowej, łatwiejsze i częstsze przemieszczanie się ludności czy odbudowa zniszczeń. Jest to ewolucja, której nie powinno się lekceważyć, biorąc pod uwagę ogromną biedę panującą wśród Czeczenów. Tym niemniej sytuacja zbuntowanego wobec dominacji Rosji państwa pozostaje ciągle wyjątkowo poważna.

W ciągu ostatnich dziesięciu lat Czeczenia została głęboko spustoszona przez wojnę, okupację i akty przemocy. Dwa okresy otwartych działań wojennych, w 1994 i 1999, oraz walka zbrojna, która nadal trwa między siłami federalnymi i bojownikami czeczeńskimi, pochłonęły blisko 100 000 ofiar cywilnych (dziesiąta część całej populacji), dziesiątki tysięcy osób zostało rannych lub wysiedlonych, by nie wspomnieć o spustoszonych terenach. W 2003 roku Międzynarodowy Czerwony Krzyż oszacował, że zarówno w centrum jak i na południu kraju, 60% ludności z ledwością zaspokaja swoje codzienne potrzeby żywieniowe. Grozny do dziś zachowuje wygląd pola bitwy.

Niesprawiedliwość i narastający radykalizm religijny

Poza udziałem w walkach, dziesiątki tysięcy rosyjskich żołnierzy okupujących terytorium oraz członkowie FSB (tajne służby) – coraz częściej zastępowani przez prorosyjską milicję czeczeńską – poważnie naruszają prawa człowieka. Według licznych raportów Amnesty International są to porwania ludności cywilnej, torturowanie lub mordowanie, handel porwanymi ludźmi lub ich ciałami, systematyczne zbiorowe rabunki. Sprawcy tych aktów są praktycznie bezkarni; w strefie bezprawia, gdzie rządzi przemoc i samowola, śledztwa rzadko kiedy są podejmowane, jeszcze rzadziej doprowadzane są do końca. Przytłaczający raport Międzynarodowej Federacji Praw Człowieka (FIDH) opublikowany w 2002 roku potępił ten „zorganizowany system terroru i bezkarności”.

Z drugiej strony, radykalny islam znajduje łatwy posłuch w rozdartym i wytrąconym z równowagi od dziesięciu lat społeczeństwie. Do obserwowanej radykalizacji znacznie przyczyniły się walka przeciw rosyjskiemu kolonializmowi oraz wewnętrzne spory religijne, przeciwstawiające sobie różnych przywódców wojennych. To właśnie młodzi Czeczeni wydają się szczególnie wrażliwi na argumenty Wahabitów, wyznawców doktryny, która pojawiła się w tym regionie w latach 90-tych. Nawet jeśli ten nurt ekstremistyczny jest jeszcze ciągle reprezentowany przez mniejszość (większość to zwolennicy Sufizmu, łagodnej wersji islamu, tradycyjnie dominującej w Czeczenii), to właśnie on popycha buntowników czeczeńskich w kierunku coraz bardziej radykalnych form terroryzmu. Ilustracją tego zjawiska było wzięcie zakładników w Biesłanie we wrześniu 2004. Ostatnie wydarzenia w Nalcziku, stolicy republiki położonej niedaleko Kabardyno-Bałkarii, przypomniały, że protest przeciw rosyjskiej władzy może rozszerzyć się na pozostałe obszary północnego Kaukazu.

Europa wobec Czeczenii

Postawa głównych państw europejskich wobec sprawy Czeczenii charakteryzuje się wielką ostrożnością. Chociaż Europejski Trybunał Praw Człowieka w lutym skazał Rosję za niektóre z przestępstw popełnionych na czeczeńskiej ludności, państwa członkowskie Unii Europejskiej nigdy nie zastosowały wobec niej żadnych sankcji, wystosowały jedynie nieliczne protesty. Tymczasem sprawa Czeczenii dobrze ilustruje dystans, który dzieli dzisiaj Rosję od zasad poszanowania praw człowieka, ochrony mniejszości i demokracji, jednym słowem od wartości, na których straży stoi Unia Europejska. Poza oficjalnym uzasadnieniem dyskretnej postawy – kontynuowanie wąskiego dialogu z Moskwą mogłoby wywołać zbyt stanowczą krytykę – istnieją powody czysto ekonomiczne owej strategicznej ciszy: Rosja reprezentuje coraz bardziej znaczący rynek i dysponuje najbardziej poszukiwanymi surowcami, z gazem i ropą naftową na czele. Tym niemniej ciężar ekonomiczny Rosji pozostaje ograniczony tak samo jak zależność energetyczna Europy Zachodniej od tego kraju. Na taką postawę państw UE ma również wpływ zajmowane przez Rosję stanowisko stałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ, które daje jej poważny atut w światowej grze dyplomatycznej.

Obraz sytuacji nie jest jednak tak jednoznacznie negatywny: współpraca między obiema stronami uległa ostatnio poprawie. Podczas szczytu UE - Rosja w 2003 roku, w ramach porozumienia dotyczącego współpracy zawartego w 1997 z Moskwą, określono cztery „strefy wspólne”, między innymi strefę dotyczącą wolności i sprawiedliwości, która pozwoli na regularną dyskusję na temat praw człowieka i, szerzej, problemu Czeczenii. Podobnie znacząca pomoc humanitarna zapewnione przez Komisję Europejską powinna dać UE coraz większe prawo wglądu w sprawy Czeczenii.