Czego od nas chcesz Wielka Brytanio?

Artykuł opublikowany 27 stycznia 2006
Artykuł opublikowany 27 stycznia 2006
Od czasu słynnego przemówienia Winstona Churchilla w Zurychu w 1946 roku, Wielka Brytania nie może zdecydować się na jednoznaczną politykę w stosunku do reszty naszego kontynentu. Wydaje się, że gra z Europą w grę, którą można by potocznie nazwać „ani tak, ani nie”.

Anglicy nadchodzą! Przez sześć miesięcy, począwszy od pierwszego lipca Wielka Brytania będzie przewodniczyć Unii Europejskiej. Sytuacja ta budzi wiele obaw, gdyż według sondaży 86% Brytyjczyków jest przeciwnych konstytucji europejskiej. Czy niepokoje o angielskie przywództwo w Europie mają swoje historyczne uzasadnienie?

Strażnicy kontynentu

„Pozwólcie Europie narodzić się na nowo” W ten oto sposób zakończyło się słynne przemówienie Churchilla wygłoszone w Zurychu w 1946 roku. Premier, daleki od popierania ścisłego związku Wielkiej Brytanii z krajami Europy, przypominał jednocześnie swoje zaangażowanie w Commonwealth oraz głosił naturalną bliskość narodów zachodu. Wielka Brytania, kraj zwycięski po II Wojnie Światowej, była niezwykle dumna ze swej roli zwierzchnika i przewodnika na ogarniętym chaosem kontynencie. W związku z tym, Anglia odrzuciła francuską ofertę przyłączenia się do utworzonej w 1951 roku Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali (EWWiS). Sześć lat później Wielka Brytania nie zdecydowała się również na wstąpienie do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej (EWG). Liberalna od XIX wieku Anglia postanowiła zatem sama rywalizować z krajami Europy kontynentalnej oraz mocarstwami światowymi. Mimo tego w 1960, z inicjatywy Brytyjczyków powstaje Europejskie Stowarzyszenie Wolnego Handlu. W jego skład wchodzą następujące państwa: Norwegia, Szwecja, Dania, Austria, Szwajcaria, Portugalia i oczywiście sama Anglia. Nowa konkurencyjna organizacja dla powstałych niedawno wspólnot europejskich miała na celu ożywienie handlu dzięki redukcji wielu ograniczeń – głównie ceł. W tym momencie Wielka Brytania nawet nie wyobrażała sobie, że czeka ją 10 lat starań o przystąpienie do EWG.

Wątpliwości

Często zapominamy, że od samego początku były wątpliwości, co do wstąpienia Anglii do Wspólnoty Europejskiej. W latach 60 Wielką Brytanią wstrząsnął poważny kryzys i to nie był koniec niepowodzeń. Angielski honor znacznie ucierpiał na skutek dwukrotnego weta francuskiego (1963, 1967) w sprawie przystąpienia do EWG. Zjednoczone Królestwo zostało członkiem Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej dopiero w 1973. Jednak już w następnym roku sprawy zaczęły się komplikować. Partia, która doszła do władzy w Anglii (New Labour) chciała renegocjacji warunków członkostwa w EWG. Główny problem dotyczący wspólnej polityki rolnej został rozwiązany dopiero przez Margaret Thatcher w 1984 na szczycie w Fontainebleau. Londyn oskarżał Wspólnotę o pochłanianie ogromnych sum ze wspólnego budżetu w celu utrzymywania wysokich cen. Rada Europejska postanowiła, więc, w 1984, że kraje „dwunastki” zwrócą Anglii 75% jej składki netto. Ta próba siły podkreśla silną pozycje Wielkiej Brytanii w Europie. „ I want my money back” to słynne zdanie Thatcher wyraża angielski sprzeciw wobec tendencji super-nacjonalistycznych oraz zasady wspólnej polityki finansowej. Temat euro także podlegał dyskusji. Uzyskując pod koniec lat 90 „opting out” czyli możliwość nie uczestniczenia we wspólnej polityce, Anglia odmówiła wszelkich prób ograniczania jej suwerenności. Dzięki temu Wielka Brytania nie przystępuje do kolejnej fazy unii gospodarczej i monetarnej, i w konsekwencji zachowuje swoją walutę i odrębny bank centralny. Przyczyny takiej polityki możemy doszukiwać się w brytyjskim pragmatyzmie. Anglia, zanim przystąpi do działania, czeka i analizuje sytuację by w rezultacie jak najwięcej skorzystać.

Anglia dzisiaj

Obecnie wszystko znajduje się w rękach Tony Blaira, który został wybrany na premiera trzeci raz z rzędu. Znany jako zwolennik zjednoczonej Europy, jednocześnie demonstruje swoje przywiązanie do Stanów Zjednoczonych, angażując się w wojnę w Iraku. Budzi to sprzeciw Francji i Holandii, które potępiają amerykańskie ataki. Czy takie postępowanie krajów należących do jednej wspólnoty nie świadczy o nowej linii aktywności Unii Europejskiej wyzbywającej się swoich cech politycznych i socjalnych? Czy przesunięcie przez Wielka Brytanię daty referendum w sprawie konstytucji europejskiej nie oznacza przypadkiem, że Anglia zamierza stopniowo wycofywać się ze wspólnej polityki? Miejmy nadzieję, że Tony Blair pamięta swoje oświadczenie wygłoszone przed kongresem w 2003 roku „Podstawą wspólnej polityki europejskiej jest kompromis.”