Czeska emancypacja: „–ová” kontra równouprawnienie płci

Artykuł opublikowany 9 października 2012
Artykuł opublikowany 9 października 2012
W centrum uwagi znajduje się dziś jedna z najbardziej charakterystycznych cech języka czeskiego: żeńska końcówka „–ová”, będąca nieodłączną częścią wszystkich kobiecych nazwisk. W wielkim uproszczeniu można stwierdzić, że zgodnie z tą formą, żony „należą” do swoich mężów, co zdaniem wielu, świadczy o jej przestarzałym charakterze.
W trakcie przygotowań do planowanych na 2013 rok wyborów prezydenckich, to właśnie sprawa przyrostka „–ová” stała się przedmiotem politycznej debaty.

W pierwszych bezpośrednich wyborach prezydenckich w Czechach, zarówno Victoria Bekhamová jak i KateMiddletonová stałyby się prawdopodobnie zwolenniczkami rozwiązania proponowanego przez kandydata Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS), Přemyslawa Sobotki. Polityk ten całkowicie popiera usunięcie żeńskiej końcówki z nazwisk. Przyrostek jest zasadniczo dodawany do wszystkich kobiecych nazwisk, tak czeskich jak i obcych.

Luka prawna

Sobotka, znany z swoich antykomunistycznych poglądów i zamiłowania do historycznych rewizji, chce dotrzeć teraz do innej grupy wyborczej. Lucie Gross należy do jednej czwartej wyborców popierających usunięcie przyrostka „-ová”.„Mój mąż, Niemiec z pochodzenia, nigdy nie mógł zrozumieć tego, że pomimo przyjęcia przeze mnie jego nazwiska, nazywamy się inaczej” - mówi 33-letnia prawniczka, która zgodnie z czeskim prawem powinna nazywać się „Pani Grossová”.

„Wiele spośród znanych mi czeskich par, nie jest postrzeganych jako małżeństwo przez niemieckie władze, ze względu na różnice występujące w ich nazwiskach”, – dodaje. Gross znalazła lukę w prawie, dzięki której mogła pozbyć się przyrostka „-ová”. obowiązek jego dodania nie obejmuje osób, które zawarły związek małżeński z obcokrajowcem - dopiero w ostatniej dekadzie wyjątek ten zaczęto stosować.

W Niemczech fakt nieposiadania przyrostka „-ová” nie stanowi problemu, Lucie napotyka jednak trudności z tym związane. Dlatego też, rozmawiając przez telefon, zmienia swoje nazwisko na „Grossová”. „Zdarza się, że dzwoniący do mnie ludzie myślą, że jestem mężczyzną”- mówi. Chcąc wyrazić szacunek dla zwyczajów swoich klientów, zastanawia się nad dodaniem „-ová”, do widniejącego na jej wizytówkach nazwiska.

„Żeńska końcówka wskazuje na posiadanie kobiety przez mężczyznę. W przypadku nazwiska panieńskiego, podkreśla przynależność do ojca, a następnie do męża”

Nie tylko względy praktyczne sprawiają, że wiele współczesnych kobiet nie jest zadowolonych z tradycyjnej formy swoich nazwisk. Duże znaczenie ma też kwestia emancypacji. Żeńska końcówka wskazuje na posiadanie kobiety przez mężczyznę. W przypadku nazwiska panieńskiego, podkreśla przynależność do ojca, a następnie do męża.

Sprawa ta, stała się przedmiotem dyskusji w trakcie kampanii wyborczej. Kandydat partii konserwatywnej, Přemysl Sobotka, nie ma jednak zbyt wiele do powiedzenia na temat emancypacji. „Jestem fanem sportu. Gdy oglądam telewizję dziwi mnie to, że cały czas mówi się o Serenie Williamsovej”. Gdyby to zależało od niego, kobiety miałyby prawo do zdecydowania o tym, czy chcą dodać do swojego nazwiska „-ová”, czy nie.

Nie mniej jednak, dwie trzecie mieszkańców Czech popiera tradycyjną formę nazwisk, tłumacząc to kwestiami gramatycznymi. „W odróżnieniu do Niemców, Czesi deklinują nazwiska, co oznacza, że ich końcówki ulegają zmianie”, wyjaśnia Pavel Štěpán z Instytutu Języka Czeskiego w Pradze. „Brak końcówki prowadzi do zaburzenia zasad lingwistycznych, a to z kolei powoduje nieporozumienia”.

Według najnowszych sondaży wyborczych, Sobotka uzyskałby około 5% głosów. Wynik ten, plasuje go w rankingu tuż za byłym premierem - Janem Fischerem - i Milošem Zemanem.

Starania o zachowanie obecnych struktur językowych to beznadziejna walka. Jana Valdrová, profesor germanistyki na Uniwersytecie Południowoczeskim (South Bohemian University), w Czeskich Budziejowicach, twierdzi, że „wiele tradycji zanika”. Można więc przypuszczać, że zarówno Victoria Beckham jak i Kate Middleton, któregoś dnia odzyskają swoje prawdziwe nazwiska.

Autorka tego artykułu, Bára Procházková, jest członkiem sieci korespondentów n-ost.

Fot.: (cc)David Dittrich/flickr