Czy ataki na Brukselę są usprawiedliwione?

Artykuł opublikowany 24 stycznia 2006
Artykuł opublikowany 24 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Unia Europejska wydaje ponad 100 miliardów euro rocznie. Większość z tych pieniędzy jest dobrze wydawana, jednak przez defraudacje i marnowanie pieniędzy, miejsce parlamentarne w Strasburgu nie wydaje się zyskiwać publicznego poparcia.

Unia Europejska nie jest obecnie popularna i wytłumaczenie tego braku popularności wcale nie jest łatwe. Ogólna idea integracji europejskiej cieszy się dużym wsparciem, ale codzienne działania Unii po prostu nie przekonują obywateli, ponieważ ludzie uważają, że UE marnuje pieniądze z ich podatków.

Należy winić państwa członkowskie, nie Brukselę

Budżet EU jest trudny do pojęcia. „Bruksela”, rozumiana jako instytucje UE, wydaje tylko 20% na swoje funkcjonowanie. Reszta jest przydzielana krajom członkowskim, które nie sprawdzają zbyt często, czy pieniądze są używane właściwie. Jak Europa szeroka, to właśnie czyni rewizję kosztów trudną i daje szanse dla nadużyć.

Na przykład: w roku 1999 fabryka masła w południowych Włoszech została złapana na używaniu nie-mlecznych i co więcej niebezpiecznych składników do produkcji. Fabryka eksportowała ten produkt do innych krajów członkowskich UE i była hojnie dotowana pieniędzmi z Unii. Oszustwo trwało przez lata i zostało wykryte jedynie przez przypadek, przez włoskiego prawnika, który śledził sprawę mordercy z włoskiej mafii. Ostatni raport Herberta Boscha pokazuje, że ten przypadek kosztował Unię ok. 10 milionów euro, wliczając koszty śledztwa.

Jeśli rządy narodowe mają być odpowiedzialne za pieniądze unijne, potrzebna jest większa przejrzystość, co nie znaczy, że UE traci pieniądze. Ku zaskoczeniu wielu sceptyków, budżet UE wynosi tylko 1.24 % PNB i większość tych pieniędzy jest wydawana korzystnie. Niestety Common Agriculture Policy(CAP), która stworzyła niesławne rezerwy mleka i masła, ciągle liczy na blisko połowę unijnego budżetu.

Strasburg nadużywa funduszy

Problem leży w wizerunku, który jest najważniejszą przyczyną istnienia tak silnej wiary w tracenie unijnych pieniędzy. I nawet niektóre z ważnych symboli nie pomogą zmienić tego wrażenia: szaleństwa Parlamentu Europejskiego , który podróżuje między Brukselą i Strasburgiem są dobrym przykładem.

Bruksela jest najważniejszym miejscem pracy Europejskiego Parlamentu. Ale każdego miesiąca wszyscy parlamentarzyści i większość pracowników podróżuje do Strasburga na debaty plenarne i głosowanie. Według ostatniego sondażu w obrębie parlamentarnego komitetu do spraw Kontroli Budżetu, dodatkowe koszty wynikające z nieposiadania jednej siedziby wynoszą corocznie 300 milionów euro. W obrębie całego europejskiego budżetu jest to nieznaczna suma. Ale symboliczny koszt rośnie dużo wyżej: europejski parlament jest widziany jako objazdowy cyrk, a Unia jako źródło łatwego zysku.

Ewidentnie podsyca to wsparcie dla redukcji unijnego budżetu do 1% PNB, żądane przez Francję, Niemcy, Wielką Brytanię, Szwecję, Austrię i Holandię. Niestety, twarde pozycje narodowych liderów w negocjacjach dotyczących budżetu i ich pragnienie pozyskania punktów u swoich wyborców nie pomaga zmienić wizerunku Unii Europejskiej na lepszy. Ponadto „budżetowa powściągliwość” której bronią, znaczy w rzeczywistości zmniejszenie opłat członków Unii, a nie- efektywność w wydawaniu funduszy albo zmianę ilości parlamentarnych miejsc pracy.

Potrzebujemy publicznego zaufania

Integracja europejska jest teraz ważna jak nigdy wcześniej. Wewnętrzny pokój i stabilizacja nie są już jej jedyną przyczyną. W obliczu globalizacji, zagrożenia środowiska, światowej biedy i niepewności, integracja jest jedynym sposobem, by sobie poradzić z problemami. Europa będzie miała pełną swobodę, jeśli zechce stawić czoła tym wyzwaniom, a może to zrobić jedynie mając zaufanie obywateli.

Niechęć do prawdziwych zmian, na przykład do odwołania stanowisk w Strasbourg’u, znaczy utratę szansy na rozpoczęcie odbudowy publicznego zaufania. To zaufanie jest potrzebne, jeśli politycy chcą zdobyć poparcie dla rezygnacji z państwowej suwerenności, zadanie, które jest wystarczająco trudne bez ciężaru społecznego postrzegania Unii, jako projektu straty pieniędzy.

Krótkoterminowy oportunizm polityczny może okazać się w przyszłości bardzo kosztowny. Liderzy, którzy myślą poważnie o efektywności muszą użyć negocjacji budżetowych, jako możliwości ruchu w kierunku zmian. A europejski parlament, jeśli traktuje sam siebie poważnie, powinien zrobić to samo. W obliczu publicznego sceptycyzmu niedawne głosy przeciwko powołaniu jednej siedziby parlamentu były niewybaczalne. Następna szansa nie może być stracona: kosztem niepodjęcia odpowiedzialności mogłaby być społeczna odmowa dalszego uznawania Europarlamentu jako swojej reprezentacji, a Unii Europejskiej jako dobrej idei.