Czy Donald Trump przekona do siebie młodych Europejczyków?

Artykuł opublikowany 25 maja 2016
Artykuł opublikowany 25 maja 2016

Rosnąca popularność Donalda Trumpa dowodzi, że żarty się skończyły. Kiedyś uchodził za błazna, teraz wszystko wskazuje na to, że miliarder może otrzymać nominację od republikanów i stać się poważnym kandydatem na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Sprawdźmy, co młodzi Europejczycy myślą o rosnącym w siłę Trumpie.

Dziewiątego kwietnia Boston Globe opublikował fikcyjną okładkę, na której widniały informacje z kilku miesięcy po wygranej Trumpa w wyborach prezydenckich w USA. Po miesiącach powtarzających się żartów i prób zdyskredytowania kampanii Trumpa, także na specjalnej stronie internetowej, żarty się skończyły. Okazało się, że Trump ma ogromne szanse na to, by otrzymać nominację od republikanów, następnie stoczyć walkę o Biały Dom i wreszcie zostać prezydentem najpotężniejszego państwa na świecie.

Już od dłuższego czasu wszystko wskazuje na to, że nie powinno się lekceważyć ekscentrycznego miliardera. Jego zwycięstwa w prawyborach w Partii Republikańskiej to jedno, ale równie zaskakaujące mogą się wydawać wyniki badania przeprowadzanego przez stronę internetową Five Thirty Eight, które wykazały, że wyborcy Trumpa wyróżniają się tle całych Stanów wykształceniem powyżej przeciętnego poziomu.

Również w Europie sukcesy biznesmena przestały wzbudzać drwiące uśmieszki. Rosnąca potęga gościa z fryzurą à la nigiri zaczyna przyprawiać o dreszcze. Chcieliśmy się dowiedzieć, co młodzi Europejczycy myślą o kampanii Trumpa. Rozmawialiśmy z Michaelem (29-letni nauczyciel angielskiego), 25-letnim Niccolò (pracownik firmy zajmującej się sprzętem elektronicznym), 22-letnią Martiną (studentka filmoznawstwa) i z 17-letnią Mią ( Francuzką, uczennicą liceum).

Cafébabel: Co twoim zdaniem jest nie tak z Trumpem?

Michael: Poza jego ignorancją, nadużywaniem chwytów retorycznych i uproszczonego języka - chyba nic, skoro tylu amerykańskich konserwatystów go popiera. Myślę, że wszystko zależy od tego, kogo pytasz.

Niccolò: Trump kompletnie nie nadaje się do rządzenia krajem czy nawet grupą biznesmenów. Dlaczego? Bo odruchowo mówi to, co myśli. Uważa, że jego słowa to świętość i nie zastanawia się, zanim coś powie. Nie ma skłonności do refleksji, a to jest cecha, którą powinien odznaczać się każdy przywódca, nie tyko prezydent USA.

Martina: Jest rasistą, szowinistą, marzy o stołku prezydenta i chce zdobyć wyborców, stosując chwyty odwołujące się do typowo „amerykańskiego” strachu przed terroryzmem i paranoi.

Mia: Donald Trump chciałby żyć w zamierzchłych czasach, kiedy wszyscy byli tacy sami i kiedy tępiono inność. Twierdzi, że wie, jak uszczęśliwić ludzi, a w ogóle nie używa słów takich jak „miłość” czy „akceptacja”. Ma kilka skrajnych pomysłów rodem z dyktatury. Twierdzi, że rozumie sytuację w USA, a sam śpi na pieniądzach i ma potężną władzę, więc nie, nie rozumiem, jak mógłby zrozumieć codzienne życie. Nie potrafi spojrzeć na świat z perspektywy przeciętnego Amerykanina. Myślę, że to jego główny problem.

Cafébabel: To dlaczego tylu Amerykanów się do niego przekonało?

Michael: Jeśli pytasz o jego popularność, to najprawdopodobniej chodzi o to, że jego poglądy są zgodne z odczuciami pracującej białej klasy średniej. To ludzie, którzy mają wrażenie, że o nich zapomniano i że pozbawia się ich głosu. Trump jest dla nich osobą uczciwą, która sprzeciwia się establishmentowi i nie jest w żaden sposób powiązana  z poprzednimi rządami.

Niccolò: Szczerze mówiąc, to nie mam pojęcia, skąd się wzięła ta popularność.

Martina: Domyślam się, skąd ta popularność, co nie zmienia faktu, że i tak jestem zdumiona.

Mia: Donald Trump cieszy się dużym poparciem amerykańskiego społeczeństwa i naprawdę mnie to zdumiewa. Nie rozumiem, dlaczego tak jest. Może wynika to z tego, że wiele ludzi w USA jest ortodoksyjnymi chrześcijanami, którzy chcieliby wrócić do stylu życia sprzed XXI wieku. Ci ludzie wierzą to samo, co Trump.

Cafébabel: Czy myślisz, że trzeba odstawiać szopkę, żeby zdobyć głosy?

Michael: Myślę, że wielkich przywódców powinna cechować charyzma, zwłaszcza w USA, gdzie program i wykształcenie danego polityka nie wystarczą, żeby przekonać do siebie wyborców. Trump musi nadrabiać fryzurą.

Niccolò: Natura showmana z pewnością pomaga w zdobyciu głosów. Społeczeństwo chce widzieć kogoś, kto nie boi się przemawiać publicznie i kto wnosi powiew świeżości. Jedno zdanie doskonale charakteryzuje klasę średnią: „Ludzie są produktami myśli innych”. Dlatego ludzie mają skłonność do słuchania osób, które mają coś do powiedzenia, a ci, jeśli zachowują się jak showmani, przekonają do siebie innych. Nie sądzę jednak, żeby sposób mówienia Trumpa mu się opłacił, bo jego przemówienia nie są szczere czy wyważone, a także tego nam trzeba.

Martina: W żadnym wypadku. Prezydenta powinno się wybierać ze względu na uczciwość, racjonalność, inteligencję, przyzwoitość, mądrość i przede wszystkim pokorę.

Mia: Żeby wygrać wybory, kandydat musi zdać sobie sprawę, że właściwe zaprezentowanie programu jest kluczem do sukcesu. Dlatego myślę, że musi mieć coś z showmana, żeby zdobyć głosy.

Cafébabel: Jeśli Trump zostałby prezydentem, to czy polityka względem Europy jakoś by się zmieniła?  I czy polityka Trumpa mogłaby znacząco wpłynąć na sytuację w Europie?

Michael: Nie wiem, jak ta polityka miałaby wyglądać, ale zarówno Unia Europejska, jak i każdy kraj z osobna, musiałby zmienić swoją politykę względem USA czy Chin oraz innych państw. Zwłaszcza tyczy się to handlu i wydatków na armię. Populistyczni przywódcy tacy jak Trump nie należą do rzadkości, zwłaszcza w dobie kryzysu społecznego i ekonomicznego. Wystarczy spojrzeć na to, co się obecnie dzieje we Francji, Niemczech czy Austrii. Jednak tacy przywódcy i ich partie najczęściej nie mają racji bytu, ponieważ w większości krajów europejskich obowiązuje system wielopartyjny. Partie populistyczne mają tam również nikły wpływ na rzeczywistość, a ich sukcesy są krótkotrwałe, bo partie głównego nurtu zmieniają swój program tak, by podebrać im wyborców. Tak chociażby zrobił Cameron, by odebrać głosy partii UKIP.

Niccolò: Nie wydaje mi się, by europejska polityka zagraniczna jakoś znacząco się zmieniła. Uznają, że popularność Trumpa jest tymczasowa i tyle.

Martina: Nie mam bladego pojęcia, co to będzie, mam tylko nadzieję, że Europa nie pójdzie za przykładem Trumpa.

Mia: Jeśli Trump wygra wybory, Europa będzie miała twardy orzech do zgryzienia. USA zawsze miały spory wpływ na sytuację w Europie i prawa ustanowione przez Trumpa w pewien sposób na pewno dotkną Starego Kontynentu.

Cafébabel: W jaki sposób najlepiej ośmieszyć Donalda Trumpa?

Michael: Wystarczy go posłuchać!

Niccolò: Donald Trump jest jak szympans wypuszczony z zoo, wspina się po swoich zwolennikach jak po lianach, żeby dotrzeć do celu.

Martina: Donald Trump nadaje się tylko do pełnienia roli flagi, a to ze względu na swoją idiotyczną fryzurę.

Mia: Nie chciałabym się z niego naśmiewać, nie o to tutaj przecież chodzi. Wydaje mi się tylko dziwne, żeby syn imigrantów (jego matka jest Szkotką, a dziadkowie Włochami - red.) chciał wyrzucać obcokrajowców z USA.

---

Rozmawiała Cécile Vergnat.