Czy godziny euro są policzone - powróci peseta, lir, frank i drachma?

Artykuł opublikowany 22 grudnia 2011
Artykuł opublikowany 22 grudnia 2011
Czy niewypłacalność kilku krajów będzie powodem powrotu do liry, pesety, czy nawet franka? Koniec euro, rozpad Unii Monetarnej i rozłam Unii Europejskiej. Ten niekończący się łańcuch wydaje się nam jeszcze czystą fikcją. A jednak koniec wspólnej waluty europejskiej dla prasy i ekonomistów już nie jest tematem tabu. To czyste prognozowanie. Chyba, że ​​...

Hiszpania: cokolwiek się stanie, kawa w barze będzie zbyt droga

Redaktorka hiszpańskiej wersji cafebabel.com podskakuje na krześle: „Już wszystkie gazety piszą, że to koniec euro”. Dopiero co przeczytała artykuł w „El Pais”- jak dotąd najlepszy z tych, które prasa europejska - proponująca możliwe scenariusze gospodarcze - opublikowała do tej pory. Madrycki dziennik wyróżnia cztery z nich, i we wszystkich przypadkach przeciętnego obywatela w ciągu sześciu miesięcy nie będzie stać na kawę w barze. Zobaczmy dlaczego.

Scenariusz 1: Hiszpania powróci do pesety, według tego samego kursu jaki panował w 2002 roku. Recesja jest brutalna, ale na szczęście jest rekompensowana przez wzrost eksportu i turystyki – a to wszystko dzięki dewaluacji ustalonej przez Bank Hiszpanii. To scenariusz mniej pesymistyczny, jak wynika z prognoz Capital Economics - angielskiego ośrodka badawczego, według którego, dla PIIGS [państw o złej sytuacji budżetowej: Portugalii, Włoch, Irlandii, Grecji i Hiszpanii – przyp.tłum.] wyjście ze strefy euro opłaca się. Traktaty nie pozwalają na wydalenie lub przymusowe pożegnanie się z Unią Walutową? Oto fakty historyczne: wstrząsy ekonomiczne i polityczne doprowadziły do ​​upadku innych związków, takich jak ZSRR czy Jugosławii.

Scenariusz 2: Powróci peseta, która zostanie zdewaluowana o 40%, bezrobocie wzrośnie do 23%, PKB straci od 30 do 40 punktów procentowych. Pożegnanie z euro byłoby katastrofą, jak wyjaśniają eksperci UBS, Citigroup i Rabobank. Powód jest prosty - osoby fizyczne i firmy, opróżniłyby kasy hiszpańskich banków przenosząc swoje oszczędności gdzie indziej.

Scenariusz 3: Hiszpania opuszcza strefę euro i trzeba się spieszyć, potrzeba „corralito”- działań gospodarczych, takich jak w Argentynie, które pozwoliły zamknąć banki w celu uniknięcia wycofania oszczędności. Banknoty stają się „euro pesetą”, pewnym rodzajem zdewaluowanego euro. Toprzebiegłe rozwiązanie i sposób na to by stopniowo przejść do nowej waluty. Według japońskiej grupy finansowej Nomura, wewnętrzne zadłużenie prywatne i większą część długu krajowego można by było przewalutować tak by był on wyliczony już w nowej walucie.

Scenariusz 4: Wszystko ciągnie się wciąż z tą samą powolnością, do której Angela Merkel i instytucje europejskie nas przyzwyczaiły. Kontynuuje się pomoc dla krajów w trudnej sytuacji, zostaje umorzona większa część długu Włoch, Hiszpanii i Portugalii, tak jak to już zostało zrobione w Grecji . Podczas gdy kawa wciąż kosztuje 1 euro i 50 eurocentów, a cięcia budżetowe i polityka zaciskania pasa wydają się być coraz bardziej uciążliwe - lepiej zamówić herbatkę ziołową.

Włochy: niedoceniana Cassandra przewidziała epidemię

Loretta Napoleoni jest jednym z najbardziej znanych ekonomistów włoskich. Owszem, zdążyła to wszystko przewidzieć, ale nie na tyle szybko by umieścić te prognozy w pierwszej wersji swojej najnowszej książki pt. „Il Contagio”(Epidemia). Rozpad strefy euro i niewypłacalność kilku krajów, dla Włoch gorzki powrót do liry: „Ta polityka zaciskania pasa doprowadzi do kurczenia się dochodów państwa, a zatem do wzrostu procentowego zadłużenia w stosunku do PKB, częściowo dlatego, że odsetki od zadłużenia pozostaną wysokie” - pisze. „UE powinna zaakceptować i kierować powolnym wyjściem państw PIIGS ze strefy euro, jak i dewaluacją walut narodowych dla zrównoważenia gospodarek. Jeszcze lepiej byłoby stworzyć euro o dwóch prędkościach, określić parametry bardziej realistyczne (jak i  skuteczniejsze kontrole) do ponownego zastosowania w przyszłości”.

Niemcy: ostrożność i milczenie prasy

Dobrowolne wyjście Niemiec ze strefy euro przewidują niejedni eksperci. Badania przeprowadzone przez ekonomistę Dirka Meyera z Uniwersytetu Helmuta Schmidta w Hamburgu zostały ujawnione przez włoski dziennik „Repubblica”. Według niego, straty państwa niemieckiego szacowane są na pomiędzy 250 i 340 miliardów euro. W obecnej sytuacji Niemcy wykładają 80 miliardów rocznie na pomoc Grecji i innym krajom. W niemieckiej prasie online nie ma żadnej wzmianki o planie, nikt nie mówi o pożegnaniu z euro, redakcje nie wypowiadają się na ten temat. W niemieckich mediach panuje ostrożność, podobna do tej z którą porusza się kanclerz Angela Merkel.

Francja: euro może zniknąć jeszcze przed świętami

Nicolas Sarkozy próbuje wszystkiego, ale nie udaje mu się przekonać kanclerz Niemiec co do euroobligacji, czy roli Europejskiego Banku Centralnego jako pożyczkodawcy ostatniej instancji. Nawet „Le Monde” zauważa, że to kluczowa kwestia dla przetrwania euro. Ekonomista i historyk - Nicolas Baverez - na stronach poświęconych gospodarce mówił o „końcu partii”, wskazując jako przyczynę bezsilność i brak przewodnictwa polityków europejskich: „Aby uratować Europę - pisze - Paryż musi zrezygnować z rozwoju na kredyt, a Berlin z mrzonek o przestarzałym monetaryzmie”.

Były doradca Mitterranda, Jacques Attali, w wywiadzie dla bezpłatnej gazety „20Minutes”, próbował podważyć teorię o euro w okresie świątecznym. „Jest jedna szansa na dwie, że euro zniknie przed Bożym Narodzeniem” – twierdził. Dziś taka prognoza wywołuje u nas uśmiech na twarzy. Jednak w momencie, w którym te słowa padły – tj. tuż przed 9 grudnia, kiedy to w Brukseli prasa europejska czekała na decydujący szczyt szefów rządów, słowa Attali’ego bynajmniej nie były rozpatrywane w kategoriach „science-fiction”. Receptę na euro-kryzys, według Attali’ego, można ująć w trzech punktach: po pierwsze - umożliwić działanie EBC tak jak wszystkim bankom centralnym na świecie - tzn. zezwolić na bezpośredni zakup obligacji najbardziej zadłużonych krajów (jak chce Francja), po drugie - stworzyć surowy system europejskiej kontroli budżetów (jak chcą Niemcy), po trzecie - zmiana traktatów w zakresie wspólnej polityki fiskalnej i ustanowienie euroobligacji (na pierwsze mówi „nie” Francja, na drugie mówią „nie” Niemcy). Alternatywa? „Katastrofa” - dla handlu w Europie, dla partnerów, takich jak Chiny i Stany Zjednoczone, zwłaszcza dla Francji i Niemiec.

Fot.: z filmu In Time