Czy istnieje remedium na bezdomność w Paryżu?

Artykuł opublikowany 13 maja 2016
Artykuł opublikowany 13 maja 2016

Jeśli kiedykolwiek byliście w stolicy Francji, być może zauważyliście, jak wiele osób mieszka tam na ulicy. Ostatnio przeprowadziłam się z Holandii do Paryża i muszę przyznać, że jestem zdruzgotana tym, ile obywateli jest bez dachu nad głową. Pytanie brzmi: dlaczego?

Spacer po ulicach Paryża może okazać się nie lada przygodą. Czasami wyobrażam sobie, że jest to gra komputerowa, w której należy przedostać się z punktu A do punktu B, pokonując po drodze wszystkie przeszkody. Po pewnym czasie zaczęłam liczyć matki, które kroczą z wózkami dziecięcymi, snujące się starsze osoby i zdecydowanie zbyt dużą ilość psich bobków na chodniku. Najgorzej jest trafić na paryżan, którzy muszą się gdzieś dostać i to jak najszybciej. Życzę powodzenia, jeśli staniecie im na drodze.

Jakoś przyzwyczaiłam się do tempa, z jakim pędzi Paryż, ale z jedną kwestią nie mogę się pogodzić nadal: z liczbą osób żyjących na ulicy. Przykładowo w Amsterdamie bardzo trudno jest trafić na osobę bezdomną. W Paryżu to norma, że widzi się kogoś siedzącego na chodniku i to praktycznie na każdym kroku. Co robi rząd, by poradzić sobie z tym problemem? Czy istnieje jakieś wyjście dla obywateli, którzy stracili swoje domy?

Co mówią statystyki?

Pierwsze liczby, jakie znalazłam, pochodzą z Państwowego Instytutu Statystyki i Badań Ekonomicznych (fr. INSEE). I tak dowiedziałam się, że w 2012 roku 141 500 osób nie miało dachu nad głową, a ich liczba wzrosła o 50% w porównaniu z 2001 rokiem. Jeśli jeszcze wziąć pod uwagę liczbę osób, które żyją w nieodpowiednich warunkach, liczba ta jest jeszcze większa. Fundacja Abbé Pierre (organizacja, która pomaga znaleźć zakwaterowanie osobom będącym w trudnej sytuacji) wskazuje na to, że 3,8 miliona ludzi we Francji mieszka w nieodpowiednich warunkach.

Jakie są możliwości?

We Francji istnieją schroniska, do których mogą udać się bezdomni. Są one otwarte przez cały rok i zapewniają łóżko, posiłek i prysznic. Rejestracja i wydawanie posiłków funkcjonują przez cały dzień, chociaż by mieć dostęp do tych usług, trzeba najpierw zadzwonić na pogotowie. Zimą obowiązuje tzw. plan zimowy, który ma zapewnić, że nikt nie będzie spał na ulicy w najchłodniejsze noce w roku.

Jednak rozwiązania nie są idealne. W schroniskach po prostu brakuje miejsc i nie można pomóc wszystkich bezdomnym. W 2014 roku francuski dziennik Le Monde poinformował, że w listopadzie 17 200 osób dzwoniło na pogotowie, ale 9 000 z nich nie mogło otrzymać miejsca w schronisku.

W 2012 roku INSEE podał, że 48% bezdomnych nie chce udać się do schroniska. Są dwa główne powody: 29% badanych zaznaczyło, że nie pójdzie do schroniska, ponieważ warunki sanitarne są złe, a 26% odmówiło ze względu z obawy na swoje bezpieczeństwo.

Kryzys ekonomiczny pogrążył w nędzy młodych ludzi. Coraz więcej z nich ląduje na ulicy. Według danych fundacji Abbé Pierre 25% korzystających ze schronisk to młodzi ludzie, a w 2011 roku co piąty telefon na pogotowie wykonała osoba pomiędzy 18. a 25. rokiem życia. Liczba młodych osób żyjących w nędzy wzrosła od tamtej pory z 682 tys. do 922 tys.

Co z Holandią?

W 2013 roku holenderska Centralna Agencja Statystyczna podała do wiadomości, że liczba bezdomnych w Holandii wynosi 25 tys. Rzecz jasna Holandia jest o wiele mniejsza od Francji: jej populacja wynosi 16,8 miliona, podczas gdy we Francji mieszkają 64 miliony osób. Jednak także tamtejsza stopa bezrobocia jest o wiele niższa. Według danych OECD stopnia bezrobocia w Holandii wynosi 7,4%, a we Francji10,4%. Co więcej, holenderskich bezdomnych rzadko można dostrzec na ulicy.

Wynika z tego, że Francja musi podjąć walkę, żeby zapewnić odpowiednią infrastrukturę i pomóc bezdomnym. Do tych działań powinno też należeć ułatwienie dostępu do mieszkań. Nic dziwnego, że młodzi ludzie muszą coraz ostrzej walczyć o przetrwanie. Bardzo trudno jest znaleźć pracę, a jeszcze trudniej taką, która pozwoliłaby na zapewnienie sobie mieszkania. Biorąc to wszystko pod uwagę, staje się jasne, że wcale nietrudno wylądować na ulicy. Wniosek nasuwa się jeden: trzeba koniecznie starać się to zmienić.

---

Artykuł autorstwa paryskiej ekipy La Parisienne de cafébabel