Czy ruch narodowy Kefaya odmieni Egipt?

Artykuł opublikowany 29 stycznia 2006
opublikowano w społeczności
Artykuł opublikowany 29 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Radykalność poglądów, młodość, kolory i symbole, to cechy nowej twarzy opozycji egipskiej, która coraz bardziej przypomina pomarańczową rewolucję ukraińską. Jednakże jej sukces nie wydaje się przesądzony.

Słowa Abdela-Halima Qandila witane są owacyjnie na trybunie sali konferencyjnej związku dziennikarzy. W poniedziałek wieczorem, 14 marca, Ruch Egipski dla Rozwoju organizuje konferencję prasową dla około 200 osób. Quandil jest rzecznikiem prasowym organizacji, ale również redaktorem naczelnym asyryjskiego tygodnika Al-Arabi, znanego z otwartych poglądów. Przeciwnicy rządu wiedzą, że to właśnie dlatego , w październiku ubiegłego roku, został porwany przez tajemniczych sprawców i porzucony na drodze do Suezu. Ale ten epizod wcale go nie zniechęcił: "Moubarak, (prezydent egipski) myli się myśląc, ze może znieważyć inteligencje egipską" - mówi Qandil a ludzie bija brawo - "trzeba w końcu pozbyć się władz, które od lat rządzą Egiptem" - dodaje a publiczność krzyczy "Kefaya, dość, dość Moubaraka!"

Moubarak, ojciec i syn

Emblematyczny slogan Kefaya (który znaczy dosłownie dosyć), zapisany na żółtych ulotkach rozprowadzanych przez członków ruchu, jest z tym ruchem utożsamiany.

Stworzony na skutek manifestacji przeciw wojnie w Iraku z 2003, ruch Kefaya składa się z różnych reprezentantów społeczeństwa obywatelskiego: przedstawicieli lewicy, Asyryjczyków, liberałów, umiarkowanych islamistów, przedstawicieli partii.

Ich Pierwsze zgromadzenie publiczne, 12 grudnia 2004 roku, złamało tabu. Po raz pierwszy manifestacja została skierowana przeciw szefowi państwa i jego synowi.

Tak jak w Republice Syryjskiej, problem dziedziczenia władzy prowokuje liczne debaty polityczne w Egipcie. Gamal, syn Moubaraka, staje się coraz bardziej obecny w życiu politycznym wraz z wspierającymi go biznesmenami, najbardziej wpływowymi członkami Narodowej Partii Demokratycznej (partia rządząca). Podczas ostatnich miesięcy, kampania partii opozycyjnych skupiła się na reformie konstytucji. Jednym z czołowych punktów programu jest koniec systemu referendum, który mógłby zaprowadzić Hosni Mubaraka lub jego kandydata na fotel prezydencki pod koniec 2005 roku.

Stara i młoda opozycja

Działalność legalnej opozycji (partii uznanych przez władzę) pełna jest niejasności. Z jednej strony stara się grać rolę opozycjonisty, a z drugiej strony, stara się nie naruszać systemu, w którym znalazła miejsce. Ostatnio doszło do rozmów pomiędzy partią rządząca PND i nowymi partiami, które przedstawiły swoje wymagania. Obydwie strony uzgodniły, ze wynik rozmów na temat reformy konstytucji zostanie przeniesiony na przyszły kalendarz wyborczy.

W reakcji na kontrolę "oficjalnej" strony politycznej, powstała opozycja mniej zinstytucjonalizowana, bardziej niezależna mająca szanse ujawnienia się i pokazania swoich zalet. Nie dziwi więc, ze wśród członków ruchu Kafaya spotykamy młodych członków tych partii, które na legalizację czekają.

Wpływy amerykańskie, zręczność reżimu, cisza ulicy

Zwycięstwo? Nagła zmiana szefa państwa 26 lutego zdziwiła każdego. Tego dnia Mubarak zapowiedział reformę konstytucji, która pozwoli na międzypartyjne wybory prezydenckie w bezpośrednich wyborach powszechnych. Jednakże w rzeczywistości, prezydent Republiki kopie dołki pod opozycją odrzucając jej podstawowe postulaty. Ograniczając się do pewnych zmian w wyborach prezydenckich, wciąż nie daje rzeczywistej alternatywy.

Prawo zabraniające zgromadzeń publicznych, kontrola partii politycznych, cenzura prasy to wszystko jest ciągle chlebem powszednim mieszkańców Egiptu.

Konferencja prasowa ruchu Kefaya jest odpowiedzią na te "fałszywą reformę". Wśród mówców jest i taki, który twierdzi, że "naciski zewnętrzne" przyczyniły się jedynie do "reformulacji dyktatury". O "naciskach ze strony obcych państw" mówi się tu bezustannie. Presje obcych krajów, zwłaszcza Stanów Zjednoczonych przyczyniły się niewątpliwie do rozwoju demokracji w Egipcie i do zakwestionowania niepodzielnej władzy Moubaraka. Niestety, paradoksalnie, współpraca opozycji z zagranicą doprowadziła do odepchnięcia przeciwników dyktatury i nazwania ich "kolaborantami". A to jeszcze utrudnia ich sytuację.

Reżim egipski wciąż dysponuje ogromną władzą polityczną i wydaje się, że autorytaryzm jeszcze długo gościł będzie w tym kraju.