Czy Sewilla znów będzie miała swój meczet?

Artykuł opublikowany 10 czerwca 2008
Artykuł opublikowany 10 czerwca 2008

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

W 2010 roku w sewilskiej dzielnicy Cartuja 93 ma powstać nowy meczet. Dla władz to "konstytucyjny obowiązek", dla innych "projekt sprzeczny z duchem Sewilli". Trwa debata.

"Siedemset pięćdziesiąt lat po przejściu Sewilli w ręce chrześcijańskie, miasto znów będzie miało meczet". To pierwsza rzecz, o której mówi Emilio Carillo, zastępca Burmistrza Sewilli ds.

rozwoju gospodarczego. Ale nie powstanie on w dzielnicy Las Bermejales, tak jak początkowo planowano, ale na "wyspie" Cartuja, czyli dzielnicy znajdującej się pomiędzy dwoma odgałęzieniami Gwadalkiwiru. Cartuja 93 jest parkiem technologicznym, który został zagospodarowany z okazji wystawy światowej w Sewilli w 1992 roku. Mają tu swoją siedzibę duże przedsiębiorstwa, uniwersytet, gazety, centra badawcze i władze miasta. Meczet ma powstać w pobliżu alei Karola III po zachodniej stronie wyspy i ma zająć powierzchnię 6000 metrów kwadratowych. Oprócz obiektu kultu religijnego w sensie dosłownym, zagości tu również Instytut Kultury.

Minaret jako symbol

Dzielnica nie znajduje się w centrum i, przede wszystkim, nie należy do dynamicznego serca miasta. Dlaczego wybrano taką lokalizację?

"Szukaliśmy rozwiązania, które pozwoliłoby uniknąć jakichkolwiek nieporozumień", tłumaczy Carillo. Ubiegłoroczny projekt w dzielnicy Las Bermejales został anulowany z powodu protestów mieszkańców, którzy założyli stowarzyszenie "Las Bermejales 2000". Zarówno Carillo, jak i Emilo González Ferrín, islamoznawca z Uniwersytetu w Sewilli, są przekonani, że sprzeciw mieszkańców Las Bermejales nie jest skierowany przeciwko islamowi, ale raczej przeciwko zwyczajom panującym w dzielnicy.

Ratusz, choć wygrał proces wytoczony mu przez przeciwników meczetu, uznał, że lepszym rozwiązaniem będzie znalezienie lokalizacji oddalonej od osiedli mieszkalnych. W końcu, wybrano Cartuja 93, ponieważ jej teren jest własnością Wspólnoty Autonomicznej Andaluzji i jest zarządzany przez EPSA, przedsiębiorstwo państwowe zajmujące się zagospodarowaniem terenów. Nie zabrakło oczywiście protestów. W kwietniu, na przykład, stowarzyszenie przedsiębiorców z Cartuja 93 "zwróciło się z uprzejmą prośbą" do ratusza, żeby ten rozważył ponownie swój wybór. Carillo bagatelizuje tę sprawę: "Nie przywiązujemy wagi do tego wniosku. Naszym zdaniem, protestuje naprawdę mniejszość".

W rzeczywistości budowa meczetu w Sewilli jest uznaniem jej historii.

Miasto do dziś nosi ślady panowania arabskiego, które trwało tu od 712 do 1248 roku. Redl Alcazares (Alkazar, pałac królewski) zbudowany w tym okresie, stal się siedzibą królewska po Rekonkwiście. Spacerując po salach tego hiszpańskiego Wersalu, można zrozumieć, w jaki sposób przyswojono i poradzono sobie tutaj z islamska przeszłością. Dobrym przykładem jest dominująca nad miastem wieża Giralda (103 metry). Była niegdyś minaretem meczetu. Następnie stała się więżą katedry. I symbolem miasta.

Zdaniem Carillo usytuowanie meczetu w Cartuja 93 jest częścią przemyślanego planu urbanistycznego: "Nie chcemy stref, które miałyby jedynie charakter mieszkalny, czy ekonomiczny, czy też czysto handlowy. Nasza wizja miasta przewiduje mieszanie się tradycji". Poza tym, wspieranie tolerancji religijnej jest obowiązkiem konstytucyjnym. Władze chcą "ją promować, tak jak miało to miejsce w przypadku innych wyznań. Kościół Katolicki znacznie na tym skorzystał, ale razem z nim również Mormoni, Świadkowie Jehowy i Ewangelicy". 

"Dialog miedzy kulturami jest możliwy"

Emilio González Ferrín mówi: "Myślę, że miasto potrzebuje meczetu, ponieważ mieszka tutaj wielu muzułmanów, którzy od dawna o to proszą". Ale meczet w Sewilli musi mieć charakter sewilski.

Islamoznawca tłumaczy, że dopiero po kilku wnioskach do władz, ratusz postanowił przyznać koncesje osobom pochodzącym z Granady. Tym samym, które zarządzają meczetem "zbudowanym dzięki funduszom pochodzącym zza granicy, w szczególności z Emiratu Szardża" (jeden w emiratów, który tworzy Zjednoczone Emiraty Arabskie – przyp. autora). 

Według Ferrína, "władze wybrały grupę, która nie jest reprezentatywna. To stanowi problem", ponieważ w Sewilli istnieje więcej "wspólnot" islamskich, natomiast ratusz negocjuje tylko z jedną. "Chodzi o Murabitów, czyli współczesnych Almorawidów". Ferro tłumaczy, że jest to odłam, który dba o to, żeby Islam był właściwie przestrzegany, ale niekoniecznie otwarty. "Nie chcę oczywiście ich oceniać. Znam ich i wiem, że są to ludzie nastawieni przyjaźnie. Podobnie jak ludzie z Opus Dei. To jest taki islamski Opus Dei. Wierzę, że Europa potrzebuje islamu otwartego, ponieważ dialog miedzy kulturami jest możliwy".

Meczet bez muzułmanów? 

Dlaczego wiec meczet nie odpowiada wymaganiom wspólnoty sewilskiej, jeśli taka istnieje? Według Ferrina dzieje się tak albo z powodu ignorancji administracji, albo dlatego, że "w grę wchodzi kasa". On sam wierzy, że możliwe jest stworzenie "meczetu dla wszystkich". Władzom przedstawiono ostatnio pewien pomysł. Chodzi o pawilon Maroka, zbudowany z okazji wystawy iberoamerykańskiej w 1929 roku. Obecnie znajdują się w nim biura należące do miasta. Ten pawilon byłby doskonały. "Jest to miejsce publiczne, znajdujące się w centrum miasta, znane i tanie. Są to cechy, które pozwoliłyby uniknąć wykorzystywania go przez jedną grupę". Fatima Mohamed Kaddur jest muzułmanką i doradczynią miejską hiszpańskiej Partii Ludowej w Gines, miasteczku w pobliżu Sewilli.

Podziela ona zdanie Ferrina. "Jako praktykująca muzułmanka chciałabym, żeby w Sewilli powstał meczet. Ale chciałabym, żeby to był meczet dla wszystkich muzułmanów, a nie tylko dla pewnej grupy". Według niej, to Psoe, która rządzi w Sewilli i Andaluzji, jest odpowiedzialna za te zmiany decyzji. Podobnie jak Ferrin, Fatima Mohamed Kaddur ma wątpliwości, co do źródła pochodzenia funduszy na planowany meczet. 

W Sewilli ludność pochodzenia muzułmańskiego stanowi około 8000 osób.

W większości mieszkają oni w dzielnicy Macarena, gdzie już istnieje mały meczet. Co myślą o budowie meczetu w Cartuja 93? Próba skontaktowania się z Fundacją "Mezquita" w Sewilli nie przyniosła skutku, mimo że fundacja ma swoja stronę Internetową. Zero odpowiedzi na maile. Telefon nie odpowiada, ponieważ taki numer nie istnieje. Web Islam, strona internetowa poświęcona islamowi w Hiszpanii radzi mi skontaktować się z Abdulasibem Castiñeira, dyrektorem meczetu Ma w Granadzie. To również okazuje się niemożliwe.