Czy Wielka Brytania Theresy May będzie krajem „jednego narodu”?

Artykuł opublikowany 2 sierpnia 2016
Artykuł opublikowany 2 sierpnia 2016

Tempo brytyjskiej polityki było ostatnio zawrotne, a jej struktury uległy przetasowaniu w poreferendalnych zawirowaniach. I choć scena polityczna Wielkiej Brytanii pogrążyła się wtedy w odmętach niepewności, chaos powoli zaczyna ustępować. Czego możemy się spodziewać po nowym rządzie May, który niedawno odbył swoje pierwsze oficjalne posiedzenie? 

Od środy 13 lipca Zjednoczone Królestwo ma nową panią premier – Theresę May. W swoim przemówieniu inauguracyjnym przed 10 Downing Street, May poruszała głównie kwestie dotyczące sprawiedliwości społecznej – tekst, który równie mógłby być ukradziony z biurka Jeremy’ego Corbyna. Jaka jest zatem wizja Wielkiej Brytanii Theresy May?

May skupiła się na „uderzającej niesprawiedliwości” w społeczeństwie i zapowiedziała, że będzie chciała stworzyć Wielką Brytanię „nie tylko dla małej grupy uprzywilejowanych, ale dla każdego z nas”. 

Robotniczy konserwatyzm

Na kilka godzin przed rezygnacją Andrei Leadsom, ostatniej kontrkandydatki May na przewodniczącą Partii Konserwatywnej, May zaczęła przedstawiać strategię, którą chce zrealizować jej rząd.

Cho niewiele w niej zagadnień z zakresu polityki kompleksowej, omówiła szczegółowe działania dotyczące „zwykłych ludzi pracy” w Wielkiej Brytanii; hasło to wielokrotnie padało podczas jej przemówienia. May jest zdeterminowana, by uczynić Wielką Brytanię krajem „jednego narodu”, co widoczne jest w akcentowanych przez nią kwestiach narodowej jedności i zbliżania do siebie ludzi.

Skrytykowała kolesiowski kapitalizm, w którym na pierwszym miejscu stawiane są zyski korporacji, a pracownicy są odsunięci od profitów. Mówiła o zmniejszeniu pensji w korporacjach oraz o wprowadzeniu do ich zarządów konsumentów i pracowników. Sytuacja, w której osoba zatrudniona ma demokratyczne prawo do zabierania głosu i uczestnictwa w podejmowaniu decyzji w organizacji, dla której pracuje, to pomysł radykalnej lewicy. I nawet jeśli wizja May jest mało wyczerpująca, nowa premier poruszyła radykalną kwestię, która była niewystarczająco forsowana przez opozycję. Jest to projekt promowany przez amerykańskiego ekonomistę Richarda D. Wolffa w czasach, kiedy organizował ruch non-profit „Democracy at Work” („Demokracja w miejscu pracy”).

W kwestii unikania podatków May poruszyła argument, pod którym podpisują się zwolennicy wyższego opodatkowania. Mianowicie powiedziała, że wielkie korporacje nie odnoszą ogromnych zysków dzięki własnej ciężkiej pracy, lecz głównie dzięki publicznym dobrom i usługom, które powstają dzięki pieniądzom podatników; dotyczy to m. in. narodowej infrastruktury takiej jak drogi czy transport, do których budowy rząd Wielkiej Brytanii wykorzystał środki publiczne.

Rząd do odstrzału

Jednak czy May będzie w stanie zrealizować swoje plany osadzone w rzeczywistości robotniczego konserwatyzmu i poprawić warunki życia tych, których najbardziej dotknęły krzywdzące cięcia budżetowe wprowadzane przez jej konserwatywnych poprzedników i ulgi podatkowe dla najbogatszych? To będzie zależało od tego, czy jej współpracownicy mają taką samą wizję Wielkiej Brytanii.

Podczas tworzenia swojego rządu nowa premier dokonała poważnych zmian personalnych. Główni poszkodowani to George Osborne (były Kanclerz Skarbu) i Michael Gove (były Minister Sprawiedliwości – takiej decyzji w jego sprawie spodziewano się po tym, jak słownie zaatakował Borisa Johnsona podczas kampanii wyborczej na przewodniczącego Partii Konserwatywnej). Obaj politycy piastowali ważne stanowiska podczas poprzednich kadencji Davida Camerona.

Podczas nominacji May cała uwaga skupiła się jednak na trzech kontrowersjach. Pierwsza z nich to wybór Borisa Johnsona na Ministra Spraw Zagranicznych, co wywołało ogólne zdumienie, biorąc pod uwagę skłonność polityka do błazenady, jak i również jego długą listę wyzwisk pod adresem zagranicznych przywódców, w tym Hillary Clinton i Recepa Tayyipa Erdoğana.

Po drugie Jeremy Hunt utrzymał się na stanowisku Ministra Zdrowia. W kwietniu negocjacje z Brytyjskim Stowarzyszeniem Lekarzy dotyczące wprowadzenia nowych umów dla lekarzy stażystów, które miałyby wydłużyć ich czas pracy, utknęły w martwym punkcie. Pomimo to Hunt przeforsował te propozycje, wywołując w ten sposób pierwszy strajk generalny w historii brytyjskiej publicznej służby zdrowia. Upór Hunta wytworzył podziały między rządem i pracownikami publicznych placówek zdrowia.

Po trzecie jedną z pierwszych decyzji May była likwidacja Departamentu Energii i Zmian Klimatu, który został powołany przez rząd Laburzystów w 2008 roku, i włączenie go do nowo powstałego Departamentu Biznesu, Energii i Strategii Przemysłowej. Likwidacja tej instytucji może doprowadzić do zaniedbania strategii dotyczących zmian klimatu, które są potrzebne, aby zmniejszyć szkody wywołane zmianami klimatycznymi.

Czas pokaże, czy sprawiedliwość społeczna rzeczywiście będzie na pierwszym planie w nowym rządzie May. 

---

Ten artykuł został opublikowany przez naszą ekipe lokalną cafébabel Aarhus.