Czym, do licha, jest ta kipiąca gospodarka?

Artykuł opublikowany 30 kwietnia 2009
Artykuł opublikowany 30 kwietnia 2009
Gdy wywodząca się ze Stanów Zjednoczonych mająca miejsce w latach 1995-2001 tzw. „bańka internetowa”, jak również obecnie” „kipiąca gospodarka” na rynku mieszkaniowym rozkwita i załamała się, doszło do spustoszenia w światowej ekonomii oraz jej rynku finansowym. Czym jest ten źle rozumiany fenomen?

„Bańka spekulacyjna” z różnych powodów i wpływów rzadko pojawiała sie na przełomie historii. Jednym z jej najwcześniejszych przykładów w Europie była holenderska „Tulipomania” w 1637 roku, kiedy to kontrakty na dostawę cebulek tulipanów przekroczyły ich wartość z przed trzech miesięcy o 2.000%. Bańki spekulacyjne rozwijają się w typowo kapitalistycznej zaawansowanej ekonomii charakteryzującej się wysoko rozwiniętym rynkiem finansowym obfitującym w kapitał, w przeciwieństwie do biednych krajach o małym kapitale.

Grając w przebijanie baniek

Panują różne opinie pośród ekonomistów na temat genezy kipiącej gospodarki. Niektórzy twierdzą, że to przez „zachowanie stadne” czyli bezcelową akcję grupową inwestorów. Inni twierdzą, że to wskutek „płynności środków własnych” czyli łatwego pożyczania pieniędzy i kapitału na mały procent odsetek bądź problemów z przewidzeniem tendencji rozwoju rynku. To co wszystkie te powody mają wspólnego to silne odchylenie cen aktywów od ich rzeczywistej wartości, powiedzmy tak jak w przypadku cebulek tulipanów, domów oraz rozpoczynania działalności firm internetowych. Często jest to adaptacja nowej technologii lub nowej „fanaberii” na rynku, która prowadzi do gwałtownego wzrostu w oszacowaniu cen aktywów jako że inwestorzy wkładają dużo pieniędzy w nowy produkt w celu uzyskania jak najwyższego dochodu.

Obecnie w świecie stojącym w obliczu przedłużającej się recesji, szukanie bańki spekulacyjnej wydaje się być niewskazane. Jednak to w ciężkich czasach inwestorzy starają się znaleźć nowe możliwości inwestycji kapitału z nadzieją na zbieranie plonów korzystnej inwestycji. Próbując przewidzieć w jakiej dziedzinie mogłaby się rozwinąć nowa bańka spekulacyjna, dobrym kandydatem wydaje się być sektor odnawialnej energii.

(zdj.: orianomada / flickr)

Zmierzając w kierunku bańki spekulacyjnej w przemyśle energii odnawialnej?

Z obecnymi cenami paliwa, które z powodu zmniejszonego globalnego popytu w skutek recesji zmierzają do rekordowo niskich w historii, świat jednak zaczyna mieć niedobór paliw kopalnych. Spadek w cenach paliwa nie jest skutkiem wzrostu jego podaży, chociaż produkcja paliw może się zwiększyć w nadchodzących latach. Gdy gospodarka podniesie się z kryzysu, ceny energii znów wzrosną. Podaż będzie nawet bardziej ograniczona jeżeli alternatywne źródła energii nie ulegną dalszemu rozwojowi.

W Stanach, gdzie ekonomia jest silna wskutek kipiącej w poprzednich latach gospodarki, rząd Obamy stworzył ambitny plan o rozwoju źródeł energii odnawialnej z zasobów narodowych (obecnie wynoszącej 7%) w przeciągu 3 lat. To daje nadzieję na stworzenie około 460 tys. nowych miejsc pracy w sektorze energetycznym. Pod wpływem tego stymulującego do działania planu 25 miliardów dolarów zostanie zainwestowane bezpośrednio w sektor energii odnawialnej. Nowy projekt ustawy o energii wyczyści dodatkowe fundusze dla sektora energetycznego. Około 2012 roku zostanie wprowadzony specjalny krajowy system do spraw handlu emisją CO2.

Internetowa rewolucja wsparła ekonomię Ameryki za kadencji Billa Clintona tak jak rozkwit rynku mieszkaniowego za kadencji George’a W. Busha będący napędem dla wzrostu ekonomicznego. Czy więc „zielona rewolucja” Obamy będzie źródłem przyszłej ekonomicznej potęgi Stanów Zjednoczonych? Trwająca na całym świecie rozmowa na temat „globalnego wyścigu o przewodzenie w rozwoju energii odnawialnej” oraz przyszli pracownicy sektora ekologicznego już teraz powodują niestabilność na rynku ekonomicznym. Według raportu KPMG (globalnej profesjonalnej firmy doradczej) zauważono gorączkę fuzji oraz zakupów w sektorze źródeł odnawialnych w przeciągu 2007 roku. Jest prawdopodobnym, że wskutek inwestycji nowego rządu oraz globalnej rywalizacji tendencja ta ulegnie nasileniu. Czy jej rezultaty będą kolejną bańką spekulacyjną w sektorze energii odnawialnej? Jako że prywatni inwestorzy walczą o znalezienie potencjalnie rentownych sektorów by zainwestować w tonącą ja statek ekonomię, a rządy udzielają dotacji dla inwestycji energetycznych, możliwe, że podstawy dla nowej bańki spekulacyjnej już zostały stworzone i jest kwestią czasu kiedy po kolejnym ekonomicznym rozkwicie ta bańka wybuchnie.

Ryzyko naprawdę istnieje. Szkody mogłyby być wielkie. Krótki rozkwit i cykl porażki mógłby opóźnić rozwój źródeł energii alternatywnej o dekady. Ustanowienie właściwej władzy nadzorującej w celu z zahamowania żywiołowości rynku powinno być priorytetem dla zarówno USA jak i rządów krajów europejskich.