Czystki Camerona - żegnajcie bladzi i nudni mężczyźni!

Artykuł opublikowany 20 sierpnia 2014
Artykuł opublikowany 20 sierpnia 2014

W ostat­nim prze­ta­so­wa­niu przed wy­bo­ra­mi w  2015 roku David Ca­me­ron, próbując poprawić wizerunek Konserwatystów, zastąpił mężczyzn w średnim wieku kilkoma żeńskimi twarzami. Teraz Wielka Bry­ta­nia ma eu­ro­scep­tycz­ne­go mi­ni­stra spraw za­gra­nicz­nych, an­ty-rów­no­ścio­wą mi­ni­ster ds. równości i mi­ni­ster śro­do­wi­ska prze­ciw­ną zie­lo­nym źró­dłom ener­gii.

To prze­ta­so­wa­nie zo­sta­ło na­zwa­ne „ma­sa­krą męż­czyzn w gar­ni­tu­rach", od­strza­łem „mę­skich, bla­dych i nud­nych". Ra­do­śnie wy­obra­żam sobie zbie­ra­ni­nę bia­łych męż­czyzn w śred­nim wieku z klasy śred­niej jak świ­nie na rzeź zmie­rza­ją­cych pod Numer 10 na Downing Street. W tym momencie wygodnie mi jest za­po­mnieć, że sam kie­dyś będę bia­łym męż­czy­zną w śred­nim wieku z klasy śred­niej.

Je­dy­ny biały męż­czy­zna w śred­nim wieku, któ­re­go nie „od­strze­lo­no" to Phi­lip Ham­mond - nowy eu­ro­scep­tycz­ny mi­ni­ster spraw za­gra­nicz­nych, w sie­dzi­bie głów­nej znany pod uj­mu­ją­cym przy­dom­kiem „duży Phil".  Po­mi­mo in­ten­syw­nych po­szu­ki­wań nie byłem w sta­nie zwe­ry­fi­ko­wać jego wzro­stu. Może jego przy­do­mek jest hoł­dem dla jego imien­ni­ka, Du­że­go Phila Mit­chell'a, al­ko­ho­li­ka i ko­ka­ini­sty z serialu „EastEn­ders". Cho­ciaż Phi­lip Ham­mond nie pali cracku, jego eu­ro­scep­ty­cyzm jest dużo bar­dziej nie­bez­piecz­ny z uty­li­tar­nej per­spek­ty­wy. Zde­cy­do­wa­nie le­piej jest od­le­cieć na kraku i spar­ta­czyć sobie życie niż wyjść z UE i zrujnować swój cały kraj.

David Ca­me­ron próbowałby dowieść, że za­go­rza­ły eu­ro­scep­tyk to naj­lep­sza osoba do re­ne­go­cjo­wa­nia człon­ko­stwa Wiel­kiej Bry­ta­nii w UE przed re­fe­ren­dum w 2017 roku. Ja próbowałbym dowieść, że wy­sy­ła­nie Du­że­go Phila, żeby na­pra­wiał po­waż­nie nad­szarp­nię­te sto­sun­ki z Eu­ro­pą to plu­cie pod wiatr. David Ca­me­ron zan­ta­go­ni­zo­wał eu­ro­pej­skich li­de­rów łą­cząc siły ze skraj­nie pra­wi­co­wym na­cjo­na­li­stą wę­gier­skim pre­mie­rem Vik­to­rem Or­ba­nem prze­ciw kan­dy­da­tu­rze Je­ana-Clau­de'a Junc­kera na szefa Ko­mi­sji. Po­sta­wie­nie eu­ro­scep­ty­ka na czele mi­ni­ster­stwa spraw za­gra­nicz­nych to do­dat­ko­wa znie­wa­ga, nie wró­żą­ca do­brze przy­szło­ści Wielkiej Bry­ta­nii w UE.

se­gre­ga­to­ry pełne ko­biet

Do czasu prze­ta­so­wa­nia kobiety stały na czele za­le­d­wie 3 z 22 mi­ni­sterstw. We Fran­cji 17 z 34 mi­ni­strów to ko­bie­ty. Ta nie­rów­no­wa­ga była ewi­dent­nie tok­sycz­na dla To­ry­sów, a zmia­ny w rzą­dzie miały to na­pra­wić zwięk­sza­jąc licz­bę ko­biet mi­ni­strów do sze­ściu. Nie­któ­rzy mówią, że to ważny sym­bol - „znak dla spo­łe­czeń­stwa, że ko­bie­ty są rów­nie kom­pe­tent­ne, zdol­ne i am­bit­ne, jak męż­czyź­ni jeśli cho­dzi o spra­wo­wa­nie wła­dzy. Nie mo­żesz być tym, czego nie wi­dzisz [„you can't be what you can't see" Mary C. Wil­son, the White House Pro­ject]". Inni uzna­ją no­mi­na­cje nadawane w ostatniej chwili za „okrop­nie sybm­bo­licz­ne i lekko mi­zo­gi­ni­stycz­ne". Czy Ca­me­ron jest po pro­stu bar­dziej elo­kwent­nym Mit­tem Rom­ney'em, de­spe­rac­ko wy­ma­chu­ją­cym swo­imi „se­gre­ga­to­ra­mi peł­ny­mi ko­biet", żeby za­pew­nić o swo­ich kwa­li­fi­ka­cjach w w te­ma­cie rów­no­upraw­nie­nia przed wy­bo­ra­mi?

Rów­no­wa­ga płci w rzą­dzie to coś wię­cej niż sym­bo­li­ka i wy­gra­ne wy­bo­ry. W gruncie rzeczy cho­dzi tu o re­pre­zen­ta­tyw­ną de­mo­kra­cję. Re­pre­zen­ta­cja jest ważna, po­nie­waż na­iw­no­ścią jest wie­rzyć, że mi­ni­stro­wie wczu­ją się w czy­jąś sy­tu­ację. Pra­wie nie za­ska­ku­je fakt, że w 86% męski rząd  stoi za serią cięć bu­dże­to­wych, które ude­rza­ją w ko­bie­ty o wiele bar­dziej niż w męż­czyzn.

Kim więc są te ko­bie­ty, które Ca­me­ron magicznie wy­cią­gnął ze swo­je­go se­gre­ga­to­ra jak zająca z kapelusza? Nowo po­wo­ła­ny­mi mi­ni­stra­mi zo­sta­ły: Liz Truss - an­ty­śro­do­wi­sko­wa mi­ni­ster śro­do­wi­ska (pra­co­wa­ła dla Shell'a i sprze­ci­wia się od­na­wial­nej ener­gii), Nicky Mor­gan - an­ty­rów­no­ścio­wa mi­ni­ster ds. rów­no­upraw­nie­nia i Priti Patel - se­kre­tarz skar­bu opowiadająca się za po­now­neym wpro­wa­dze­niem kary śmier­ci.

żegnaj Gove, witaj Mor­gan

Nicky Mor­gan za­stą­pi­ła bar­dzo nie­po­pu­lar­ne­go  Mi­cha­ela Gove'a na stanowisku se­kre­ta­rza edu­ka­cji (miał tylko 22% po­par­cia). Jej kan­dy­da­tu­ra była punk­tem dys­ku­syj­nym  prze­ta­so­wa­nia i głów­nie dla­te­go jej mia­no­wa­nie jest tak nie­wy­tłu­ma­czal­ne. We­dług Gu­ar­diana jej pod­sta­wo­wą kwa­li­fi­ka­cją do roli se­kre­trza edu­ka­cji jest to, że „nie jest Mi­cha­elem Gove'm".

Mor­gan miała zo­stać mi­ni­strem ds. równouprawnienia i interesów kobiet po tym, jak w kwiet­niu Maria Mil­ler zo­sta­ła ukry­ta/znisz­czo­na niczym pro­wo­ku­ją­ce akta pe­do­fil­skie. Jed­nak po­nie­waż Mor­gan chce ogra­ni­cze­nia abor­cji i gło­so­wa­ła prze­ciw­ko mał­żeń­stwom tej samej płci, uzna­no, że nie mo­gła­by wia­ry­god­nie peł­nić tej roli. Ca­me­ron, za­miast po­wo­łać kogoś in­ne­go - kogoś z od­po­wied­ni­mi kwa­li­fi­ka­cja­mi - od­rzu­cił kło­po­tli­wą rów­no­ścio­wą część i po­dzie­lił sta­no­wi­sko na dwa, czy­niąc Sa­ji­da Javida mi­ni­strem ds. rów­no­ści a Nicky Mor­gan swoją mi­ni­ster ds. interesów ko­biet. W ten spo­sób Mor­gan le­gi­ty­mu­je się wąt­pli­wym ty­tu­łem pierw­szej mi­ni­ster ds. interesów ko­biet pod­po­rząd­ko­wa­nej męż­czyź­nie.

Cho­ciaż jej kwa­li­fi­ka­cje do roli se­kre­ta­rza edu­ka­cji są nie­wiel­kie, to an­ty­kwa­li­fi­ka­cje ogrom­ne. Gło­so­wa­ła za prze­rwa­niem EMA (Ed­u­ca­tional Main­te­nance Al­lowance- sty­pen­dium ma­ją­ce pomóc w dal­szej edu­ka­cji mło­dzie­ży mię­dzy 16 a 18 ro­kiem życia w trud­nej sy­tu­acji, red.), nie ma do­świad­cze­nia w edu­ka­cji, nie zna się na szko­łach pu­blicz­nych, sama uczęsz­cza­ła do pry­wat­nej,  gło­so­wa­ła prze­ciw rów­nym pra­wom dla ho­mo­sek­su­al­ti­stów w cza­sie, kiedy bry­tyj­skie szko­ły sta­ra­ją się wy­ko­rze­nić dys­kry­mi­na­cję. Ale przecież najważniejsze jest to, ona nie jest Mi­cha­elem Gove'm.

Choć ka­ry­ka­tu­ry są bar­dziej fra­pu­ją­ce niż dobrze zbilansowane por­tre­ty, podczas pisania tego tekstu prze­zwy­cię­ży­łem swą awer­sję do prze­ta­so­wa­nia i poświęciłem chwilę na głębsze przemyślenia. Nie było to jednak za­mie­rzo­ne. Roz­ma­wia­łem z pewnym doświadczonym na­uczy­cie­lem, ocze­ku­jąc po­wtór­ki eu­fo­rii z cyklu „Gove'a nie ma", która ja­wi­ła mi się jako po­wszech­na reakcja na nowe zmiany w rządzie. To, co po­wie­dział udowodniło mi jednak, że dzien­ni­ka­rze mogą być równie okrut­ni i ode­rwa­ni od rze­czy­wi­sto­ści, co po­li­ty­cy, któ­rych ostro kry­ty­ku­ją za to samo.

„Myślę, że Gove był uży­tecz­ny i uczci­wy jak wilk w stro­ju wilka, tzn. wszy­scy wie­dzie­li­śmy, czego się spo­dzie­wać!" - po­wie­dział na­uczy­ciel, który chciał po­zo­stać ano­ni­mo­wy. „Cho­ciaż nie był spe­cjal­nie przy­chyl­ny na­uczy­cie­lom, bro­nił swo­je­go sta­no­wi­ska, two­rzył aka­de­mie i otwo­rzył de­ba­tę edu­ka­cyj­ną pod­czas realizacji po­li­ty­ki rządu w cza­sie cięć" - tłumaczył mój rozmówca. Zapytany o Nicky Mor­gan, stwierdził, że po­cze­ka i zo­ba­czy. Po­mi­mo, że nic nie daje takiej satysfakcji, jak ob­rzu­ca­nie bło­tem, nie po­win­no ono prze­sło­nić na­m logicznego osądu pracy, którą mi­ni­stro­wie fak­tycz­nie wy­ko­nu­ją.

W końcu kon­ser­wa­ty­ści po stu latach wyzbyli się fobii przed bro­da­ty­mi i mia­no­wa­li Ste­phe­na Crab­ba na pierw­szego bro­da­tego mi­ni­stra w rzą­dzie Kon­ser­wa­ty­stów od 1905 roku. To wielki krok w historii walki o równość. Front Wy­zwo­le­nia Bród ma na­dzie­ję, że „ pre­mier zro­zu­miał prze­sła­nie «żad­nych cięć»". Prze­ta­so­wa­nie jest ko­sme­tycz­ne dokłądnie w tym samym stopniu, co skru­pu­lat­nie za­dba­ny za­rost na twa­rzy Crabb'a. Nie można winić Ca­me­ro­na za maj­ster­ko­wa­nie przy wi­ze­run­ku To­ry­sów, ale dy­mi­sjo­no­wa­nie wa­żnych mi­ni­strów w samym środ­ku wprowadzania kom­plek­so­wych re­form su­ge­ru­je przerost formy nad treścią.