Daniel Riot: Emerytura w internecie

Artykuł opublikowany 4 marca 2009
Artykuł opublikowany 4 marca 2009

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Sam o sobie mówi, że lubi zawracać głowę. W europejski wir wpadł w wieku dziecięcym. Do dziś nie pozostawia obojętnymi ani polityków, ani dziennikarzy. Stawia pytania o kwestie europejskie, których nikt wcześniej nie zadał.

Daniel Riot opowiada o swojej Europie. Był przy niej jak dojrzewała. Chciałby przekazać przyszłym pokoleniom obraz wspaniałomyślnej Europy, walczącej o respekt i prawa człowieka. Jako gorliwy obrońca "sprawy europejskiej" zwykł powtarzać: nie jestem unijnym nacjonalistą…

Ażeby zrozumieć jego wielkie przywiązanie do Europy trzeba zrobić krok wstecz: "Bardzo szybko, w młodym wieku, wpadłem w europejski tygiel" - opowiada Daniel Riot - "jako dziecko prześladowały mnie: czarno-białe, całkiem wyblakłe, zdjęcie i dwa odznaczenia. Należały do mojego dziadka, którego nie znałem, bo zmarł w przeddzień końca pierwszej wojny światowej. Bez przerwy pytałem sam siebie z jakiego powodu ten wieśniak z Franche Comté poszedł walczyć, aby zginąć, tak jak wielu innych niemieckich wieśniaków z drugiej strony granicy".

Europa przeciw wojnie

(danielriot.com)Od tego czasu nie przestał myśleć o Europie. Otwarty na ten amalgamat kultur, Daniel Riot dorósł z przekonaniem, że konstrukcja wspólnej Europy jest źródłem pokoju: "pomału dotarło do mnie, że to była jedyna sprawa, o którą mogłem walczyć jako obywatel. Najpiękniejsza przygoda polityczna jaką młody Europejczyk może przeżyć. Nigdy nie rozumiałem idei tworzenia granic".

Nawet jak ma się mocne przekonania, trzeba być czujnym: Pokój jest cudowny, ale niekoniecznie trwa wiecznie. "Trzeba bez ustanku dbać o pokój" - kontynuuje Riot - "tak aby Europa mogła być wzorem. Nie możemy krążyć wokół siebie, jakbyśmy byli pępkiem świata, jak ślimak w swojej skorupie. I właśnie o to chodzi: nie mamy ograniczać się tylko do Unii Europejskiej. Nie mówię tylko o sferze Euro, chodzi o Europę kulturalną, u której początków znajduje się instytucja Rady Europy. Rozszerzona, śródziemnomorska Europa oparta była na prawach człowieka, na demokratycznych wartościach wybranej przez elity".

Europa przez pryzmat mediów

Daniel Riot ubolewa, iż media tak mało zajmują się kwestią europejską. Z nutką nostalgii wspomina wysiłki zmierzające do zainteresowania świata mediów tą kwestią. "Kierowałem działem europejskim kanałem France 3 przez dziesięć lat" - mówi - "Walczyłem jak lew o to, aby zeuropeizować wiadomości, aby zaszczepić europejskie programy. Dziś ogłaszam porażkę! We Francji dziennikarze nie są wykształceni tylko wyuczeni. W całej Europie brak kształcenia!".

Przed tym doświadczeniem, był redaktorem i wydawcą głównego alzackiego dziennika "Ostatnie nowiny". Starł się poszerzać wymiar regionalny gazety. "W 1970 roku stworzyłem stronę poświęconą Europie. Każdego dnia otrzymywaliśmy nowości od naszych korespondentów z europejskich miast. Wiedzieliśmy, co dzieje się u naszych sąsiadów. Europa nie kończy się na Brukseli!".

Policzek dla polityków

(danielriot.com)W tym medialnym uniesieniu politycy są pierwszymi ofiarami: to właśnie decydenci polityczni, czując zagrożenie przed utratą władzy, stali się najmniej ufni wobec Europy. Riot konkluduje: "To, z czego są dumni przypisują samym sobie, natomiast za klęski obarczają winą Europę. Europa gra rolę kozła ofiarnego. Krytyka budżetu UE to już skandal, bo zapomina się, że są to pieniądze na inwestycje. Myli się UE z Europą" - wylicza Riot - "wyolbrzymia się eurokratów, choć w rzeczywistości w samej stolicy Francji jest więcej funkcjonariuszy niż w strukturach unijnych".

Według Daniela Riot, francuski świat polityki dotknięty jest skazą: "ostatnie marcowe wybory do gmin udowodniły, że demokracja staje przed problemem niekompetencji. Zbyt wielu kandydatów nie myślało po europejsku. A właśnie otwarcie się na Europę pozwala na wykorzystanie sprawdzonych, dobrych praktyk".

Emerytura w Internecie

Daniel Riot ma jeszcze wiele do powiedzenia i nie zamierza milczeć. Po tym, jak zwiedził wszystkie krańce kontynentu, młody emeryt chce wciąż mówić o Europie. "Jak tylko zorientowałem się, że blogi rozkwitają, założyłem swój własny". Wraz z Relatio wkroczył na salony blogerów w 2004 roku. Nazwa jego blogu zaczerpnięta została z dziennika z 1604 roku wydanego w Strasburgu (trzydzieści lat przed "la Gazetta de Renaudot!") jest więc historyczna. Relation, to niegdysiejszy dziennik stworzony przez Johanna Carolusa. Wydawca alzacki dostawał i opisywał nowości ze stolic europejskich tworząc prawdziwy europejski dziennik.

Jego celem jest stworzenie prawdziwego źródła informacji o Europie, w czasach gdy prasa przeżywa kryzys... Europa w internecie jest niezbędna! Dzięki temu narzędziu może prócz nowości na temat Europy zamieszczać wiele ciekawych informacji nie tylko na temat UE! Błahe, jak i poważne, analizy Europy. "To aktywność! Chciałbym rozpropagować dziennikarstwo twórcze, które nie rezygnuje z osobistego tonu autora". Polityczny, interdyscyplinarny blog Relation jest jak ciepły kominek w ogniu (dez)informacji o Europie.