Danske Folkeparti stawia granice strefie Schengen

Artykuł opublikowany 18 maja 2011
Artykuł opublikowany 18 maja 2011
Kilka dni po obchodzonym niedawno Dniu Europy, jeden z filarów integracji europejskiej został poddany dyskusji. Po groźbach zawieszenia traktatu z Schengen ze strony Francji i Włoch, Dania wykonała falstart, decydując o ponownym wprowadzeniu kontroli na granicach z Niemcami i Szwecją. Krótkie spojrzenie na duński eurosceptycyzm…

Między „wewnętrznymi przepychankami” a europejską polityką

Porozumienie zawarte między centroprawicowym rządem mniejszościowym a skrajnie prawicową Duńską Partią Ludową (Danske Folkeparti), według wersji oficjalnej wcielone w życie dla walki przeciwko nielegalnej imigracji i przestępczości, wydaje się być raczej rezultatem zasady „do ut des” [z łac. ‘daję, abyś dał’; zasada wzajemności] niż świadomym działaniem mającym na celu ograniczenie transgranicznej przestępczości. Faktycznie, mówi się o tym, że ze strony rządu umowa ta jest przynętą dla skrajnej prawicy, aby ta poparła reformę emerytalną, która przewiduje podniesienie wieku emerytalnego oraz wprowadzenie innych restrykcyjnych rozwiązań. Zdaniem obserwatorów, porozumienie utrzymać się ma nawet do listopadowych wyborów. Biorąc pod uwagę obawy Europejczyków wywołane napływem imigrantów z Afryki Północnej (co pokazał już sukces fińskiej partii nacjonalistycznej), zawieszenie postanowień z Schengen przez duński rząd może zmienić wynik wyborów. Ze swojej strony, socjaldemokraci, którzy biernie wspierają to postawienie, nie dysponują lepszym rozwiązaniem na rozwianie niepokojów o „inwazję” niż to zaproponowane przez Danske Folkeparti.

Reakcje

Według Lone Dybkjær z partii socjalliberalnej, kontrole graniczne, poza tym że kosztują Duńczyków 270 milionów koron (36 milionów euro), staną się zbyteczne i nieskuteczne w kwestii monitorowania transgranicznej przestępczości. Ogłoszenie wprowadzenia tak restrykcyjnych środków wywołało również krytykę ze strony krajów sąsiednich, bezpośrednio dotkniętych przez nowe prawa. Zarówno szwedzki, jak i niemiecki rząd poruszył kwestie logistyczno-ekonomiczne, które wynikają z tej decyzji. Najbardziej dotkną one „transgranicznych” pracowników, zwłaszcza w regionie Øresund, gdzie między Szwecją a Danią do pracy dojeżdża codziennie ponad 20 tysięcy osób. Głosy krytyczne pojawiły się również ze strony niemieckiej - minister spraw wewnętrznych Hans-Peter Friedrich oskarżył Danię o izolacjonizm. Natomiast minister ds. imigracji, Søren Pind (po ostatnich wypowiedzi na temat swojej wizji integracji znany jako „minister asymilacji”), podczas swojej wizyty w Brukseli nazwał tę sytuację „nieporozumieniem”, ponieważ Dania nie zamierza przywrócić kontroli paszportowej, ale wzmocnić kontrolę celną, co jego zdaniem zgodne jest z postanowieniami z Schengen.

Dania w Europie

To nie nowina, że Dania nie jest krajem zbyt entuzjastycznie nastawionym do integracji europejskiej. Niemniej jednak, przywrócenie granic wstrząsnęło całą Europą, w której skłonności niektórych krajów członkowskich do zabarykadowania się za murami swojego domu, gdy tylko sytuacja się komplikuje, wywołują wiele wątpliwości. Duńska opinia publiczna jest natomiast podzielona. Z blogów głównych dzienników krajowych można wyczytać sprzeczne komentarze: pomimo wątpliwości co do skuteczność tej decyzji, niektórzy twierdzą, że granice ich kraju są zbyt łatwo dostępne. Inni uważają jednak, że to postanowienie może zaszkodzić wizerunkowi Danii, która w oczach Europy jawić się będzie jako kraj prowincjonalny i ksenofobiczny.

Patrząc na przyszłe polityczne zobowiązania Danii na szczeblu europejskim, nasuwa się pytanie o to, jak kraj ten zmierzy się z kolejnymi, międzynarodowymi obowiązkami, zaczynając od referendum w sprawie euro, a kończąc na prezydencji w Radzie Europy od stycznia przyszłego roku. Jeśli Dania jest naprawdę zainteresowana pozostaniem w Europie i odgrywaniem w niej istotnej roli, faktycznie partycypując w europejskim projekcie, musi (parafrazując duńskiego felietonistę, Rune Engelbreth Larsena) ograniczyć populistyczne tendencje, które mogą pojawić się w tym kraju o niewielkim zasięgu terytorialnym.

W rzeczywistości dla wszystkich pozostaje jasne, że siły nacjonalistyczne i zależność rządu duńskiego od politycznego wsparcia skrajnej prawicy stanowią głównie motywy wprowadzenia tych postanowień. Wraz z reformą emerytur, kwestia imigrantów stanowi jeden z najbardziej palących problemów wewnętrznych Danii. W międzyczasie, spacerując po Kopenhadze, można wpaść na plakat głoszący: „Foreigners, don’t leave us alone with the Danes” (tłum. „Cudzoziemcy nie zostawiajcie nas samych z Duńczykami”). Za tym tajemniczym manifestem stoi Superflex, grupa duńskich artystów, którzy deklarują chęć wykorzystania sztuki dla zwrócenia uwagi na problem imigrantów. Po pierwsze, szokuje kolor plakatu, po drugie, jego wymowa, która konfrontuje nas z dwoma równie niepokojącymi pytaniami: Kto jest Duńczykiem? A kto cudzoziemcem?

Fot. główne (cc) Radikale Venstre/flickr; Partia: (cc) Dansk Folkeparti, Superflex (cc) GregMcMullen/flickr; video (cc) Euronews/Youtube