Dawała fenomenalne przesłanie swoją pracą – nie żyje polska aktorka Danuta Szaflarska

Artykuł opublikowany 26 lutego 2017
Artykuł opublikowany 26 lutego 2017

19 lutego 2017 roku w wieku 102 lat zmarła aktorka Danuta Szaflarska, wielka dama polskiego kina i teatru. Kochała życie we wszystkich jego odcieniach. Bo jak mawiała: Życie jest cudem. Zawsze.

Danuta Szaflarska urodziła się 6 lutego 1915 roku we wsi Kosarzyska koło Piwnicznej na Sądecczyźnie. Początkowo marzyła o karierze lekarskiej lub pracy w handlu. Dopiero później, po przeprowadzce do Warszawy, za namową kolegów, zdecydowała się na aktorstwo. Zdała do Państwowego Instytutu Sztuki Teatralnej. Początki studiów nie były jednak dla niej łatwe. Uważano ją za zbyt grzeczną i  pozbawioną pewności siebie osobę, która nie nadaje się na aktorkę. Szkoła jednak pomogła jej przełamać nieśmiałość i nauczyć się upominać o swoje.

Szybko zaczęła rozwijać swoją karierę. Pierwszą pracę jako aktorka dostała w Teatrze na Pohulance w Wilnie. W latach 1942-43 występowała w Teatrze Podziemnym, a następnie w Teatrze Frontowym Armii Krajowej. Uczestniczyła także w Powstaniu Warszawskim, gdzie angażowała się jako łączniczka. Tak wspomina te lata: Tego się nigdy nie zapomni, do śmierci. Ani wojny, ani tych bomb, ani trupów. Tych strasznych rzeczy się nie zapomina. 63 dni spało się na podłodze. Nie przebierałam się, nie myłam, nie było gdzie (…) Jestem zahartowana wojną, powstaniem. Cierpiałam głód mniej więcej przez 12 lat, bo i w czasie studiów i podczas wojny i w powstaniu. A po wojnie też się nie przelewało. To pewnie dlatego żyję tyle lat.

Po wojnie Danuta Szaflarska pracowała m.in. w Starym Teatrze w Krakowie, w Teatrze Kameralnym w Łodzi, w Teatrze Współczesnym w Warszawie czy w Teatrze Narodowym. Od końca lat 60-tych aż do emerytury związała była z Teatrem Dramatycznym, a w 2010 roku dołączyła do warszawskiego Teatru Rozmaitości. Gościnnie występowała na niemal wszystkich warszawskich scenach, w dorobku ma około setki teatralnych ról. Jednak szerszej publiczności jest znana przede wszystkim z wybitnych ról w filmach, takich jak Zakazane piosenki; Skarb; Diabły, diabły; Dziś w nocy umrze miasto; Ludziach z pociągu; Dolina Issy; Nic; Pora umierać czy Pokłosie.

Aktorstwo pozostało jej wielką pasją aż do śmierci: Wciąż mnie ktoś pyta, dlaczego ciągle tyle gram, jeżdżę na próby, uczę się tekstu. Odpowiadam szczerze: Inaczej dawno by mnie u nie było. Praca trzyma mnie przy życiu, daje radość, pozwala cieszyć się każdą chwilą. Dzięki kolejnym wyzwaniom czuję, że jestem potrzebna.

W 2005 roku Danuta Szaflarska została uhonorowana Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, a w 2008 roku Złotą Kaczkę w kategorii najlepsza aktorka stulecia kina polskiego. Szaflarska otrzymała także Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski. Przyznano go za wybitne zasługi dla Rzeczpospolitej Polskiej.  Każda jej rola błyszczy jak kryształ. Praca z nią należy do największych przyjemności reżysera. Ona jest tym kamertonem, który pozwoli oceniać czystość gry całej orkiestry – mówił o niej reżyser Erwin Axer. Podobnego zdania był były Minister Kultury Bogdan Zdrojewski: Reprezentuje kryształowe aktorstwo, daje fenomenalne przesłanie swoją pracą.

Danuta Szaflarska przez wiele lat uczyła Polaków, jak pięknie żyć i jak pięknie się starzeć: Ludzie często mnie pytają, co robić, aby tak długo żyć? Nie wiem. Ja niczego specjalnego nie robię. Po prostu kocham życie we wszystkich jego barwach, odcieniach i cieniach. Życie jest cudem. Zawsze.

Przestrzegała przed tym, by nie bać się życia, a upływający czas przyjąć z godnością: Każdy się boi śmierci, ale ja o tym nie myślę.  Po co mam myśleć, skoro to jest nieuniknione. Myślę o życiu, a o tym – no trudno, przyjdzie, to wtedy będę się bała, jeżeli zdążę zauważyć. Bo może spadnę z samolotem? (…) Wszelkie próby odmładzania się podkreślają tylko, że się jest starym. Myślę, że trzeba się normalnie, spokojnie starzeć. Każdy wiek ma też swoje radości, nie tylko zmartwienia.

Danuta Szaflarska pozostawała także wielkim autorytetem dla ludzi młodych, którzy dopiero wchodzą w dorosłość. Radziła im, żeby wybrali zawód, który będą kochać: To jest najważniejsze. I to, że w życiu trzeba po prostu być. Trzeba się cieszyć ze wszystkiego i po prostu lubić żyć. Jak się widzi coś pięknego, to się trzeba cieszyć. Jak się zje dobre ciastko, to też się trzeba cieszyć.

Przestrzegała także przed zbyt szybkim tempem życia: Był taki czas, gdy ciągle się spieszyłam. Na przykład jechałam tramwajem i chciałam, żeby on jechał jeszcze szybciej. Miałam ten pośpiech w sobie. I nagle pomyślałam: Zaraz, dokąd ja się tak śpieszę? Przecież na końcu czeka mnie trumna. Pozbądź się tego wewnętrznego biegu. Oglądaj świat, obserwuj, co się dookoła ciebie dzieje, bo życie mamy jedno, a przecież we wszystkim można znaleźć tyle piękna. Właściwie samo to, że się żyje, jest czymś cudownym.

Aktywna zawodowo do końca życia, pełna niesamowitej pogody ducha, wielkiej ciekawości świata, odwagi i skromności sama była tego doskonałym przykładem.