Dawno temu była sobie baśń, która musiała umrzeć

Artykuł opublikowany 24 kwietnia 2013
Artykuł opublikowany 24 kwietnia 2013
Inspiracje czerpią z mrocznych kart baśni autorstwa braci Grimm i Hansa Christiana Andersena – mowa o współczesnych pisarzach, którzy postanowili zmierzyć się z klasycznymi baśniami, w których fantazję zastępuje odarty z magii realizm.
W tych opowieściach odkryjemy niezwykłą rzeczywistość, gdzie złocisty gwiezdny pył znika, a w jego miejsce pojawiają się promienie zachodzącego słońca i zwyczajność dnia codziennego. Postacie nie są już czarno–białe, stają się wielobarwne i nieokreślone. Podróż po współczesnych baśniach, od twórczości Italo Calvino po dzieła Sylvii Plath.

André Breton był przekonany o tym, że potencjał baśni nie został jeszcze całkowicie wyczerpany, że wśród tak licznych kart pozostał jeszcze niezapisany skrawek, przeznaczony dla dorosłych czytelników. Miały to być baśnie smutne, sprośne, odarte z niewinności.  50 lat później będzie wtórował tym zasadom, zmarły w ubieglym roku Maurice Sendak - ilustrator i pisarz, urodzony w rodzinie polskich Żydów, którzy uciekli do Stanów w czasie II Wojny Światowej. ''Nie mam zamiaru hołdować tym bzdetom o niewinności'', upierał się w jednym z wywiadów, niczym bracia Grimm, znani filolodzy i badacze, przez pomyłkę zapamiętani wyłącznie jako autorzy baśni. Sendak to autor powieści dla dzieci ''Where the Wild Things Are” (''Gdzie mieszkają dzikie stwory”). Wydaje się, że twórca lubował się w literaturze splamionej krwią, pełnej strachu, bólu i złamanych serc. Baśnie były dla niego swoistym lekiem, zwalczającym najbardziej mroczne emocje lub - jak nazwał to Jack Zipes, badacz folkoru - ''najprostszą bronią, zdolną zwalczyć ludzkie zło za pomocą metafory”.

Poststrukturalne wiedźmy

Gdy prysł czar, księżniczki i książęta przybrali bardziej ludzką postać. Ocierając się o codzienność, stali się bohaterami własnego nieszczęścia w postmodernistycznych baśniach.

“Potrafiła oswoić terror, dzięki poezji i umiejętnie dobranym słowom”, pisał Kurt Vonnegut o Anne Sexton, angielskiej poetce i pisarce. Anne Sexton urodziła się w 1928 roku, nie zdołała jednak oswoić własnych demonów i w 1974 popełniła samobójstwo. Miała 45 lat. Wraz z wydaniem ''Transformations” (1971), gdzie dokonala reinterpretacji 17 baśni braci Grimm, zapewniła sobie opinię ''poststrukturalnej wiedźmy”. W jej wersji, sformułowanie ''i żyli długo i szczęśliwie”, staje się przymusem trwającym wieczność, stagnacją niemożliwą do zniesienia. Matka Roszpunki to kobieta o złamanym sercu, Śpiąca Królewna rozczarowuje tłumy cierpiąc na bezsenność, tylko Kopciuszek i Książę jako jedyni doczekali się szczęśliwego zakończenia. Skończyli ''z uśmiechem i zadowoleni”, ale jako muzealne pomniki. Nie musieli się już przejmować tym, że się pokłócą, chociażby o taką błahostkę, jak gotowanie jajek. Od olśniewających wesel, Sexton woli niedoskonałą miłość. Zamiast pisać o księżniczkach tańczących całą noc,  opowiada o sparaliżowanej kobiecie, która nie chce odmówić sobie wyjścia na wieczorną kawę wraz z mężem, gdyż to jedyna okazja, by poprzyglądać się tańczącym parom.

Sylvia Plath, amerykańska poetka zmarła śmiercią samobójczą w 1963 roku w wieku 30 lat. Z pełną świadomością zdecydowała o niewłączeniu do swojej jedynej książki dla dzieci, ''The Bed Book'', zbioru dziwacznych wierszyków o łóżkach. Od legowisk dla kotów po hamaki dla akrobatów, aż do idealnego łoża, przypominającego łódź podwodną lub rakietę na Marsa, wyposażoną nawet w moskitierę chroniącą przed spadającymi gwiazdami. Beztroska tych utworów stanowi niejako baśniowe alter ego postaci z książek Italo Calvino, który wykreował Cosimo Piovasco z Rondò, barona–karierowicza, który by udowodnić swą wyższość, wszedł drzewo i już nigdy z niego nie zszedł. Calvino stworzył ponadto postacie nieistniejącego rycerza oraz wicehrabiego, przepołowionego w momencie, w którym zanurzał się w kolorowe wody włoskich baśni.

Baśniowi dywersanci

Przeczytaj także: Ludmiła Pietruszewska: ”Kiedyś żyła sobie kobieta, która próbowała zabić dziecko swojej sąsiadki”

''Lubię wszystko, co błyszczy”, mawiała Angela Carter. ''The Bloody Chamber and Other Stories” (1979) to książka przecząca banalnej definicji “bajek dla dorosłych”, w której angielska pisarka i dziennikarka obaliła utarte stereotypy i model hierarchii. Jej Czerwony Kapturek to młoda kobieta, która nie boi się sypiać w objęciach Wilka w łóżku Babci. To właśnie Angeli Carter - prawdziwej burzycielce schematu baśni - Kate Bernheimer, amerykańska pomysłodawczyni magazynu ''Fairy Tale Review'', poświęciła antologię współczesnych baśni, zatytułowaną: ''My Mother She Killed Me, My Father He Ate Me''(pol. Moja matka mnie zabiła, mój ojciec mnie pożarł). Publikacja stanowi zbiór 40 współczesnych opowiadań, spisanych na nowo przez takich pisarzy, jak Neil Gaiman, Joyce Carol Oates, Ludmiła Pietruszewska czy Michael Cunningham.

Władimir Propp i jego samozwańcze 31 funkcji baśni tracą na znaczeniu w obliczu tych odczarowanych opowieści, pełnych smutku i melancholii. Znajdziemy tu lasy, ale i ubogie bary z fast foodem, zakurzone i opuszczone podwórka, zapach starości i zapomniane lokale. Mała Syrenka, znana z baśni Andersena, kończy swój żywot jako wypchany eksponat na ''Paradzie Syren przy Mudpuddle Beach'', gdzie co roku dziesiątki oszalałych syren umierają z braku powietrza. Syrenka powraca w ludzkiej postaci w jednej z najbardziej wyrazistych baśni w całej książce. Wciela się w rolę nieszczęśliwej kobiety, która bezradnie obserwuje jak jej ukochany pogrąża się w uczuciu dla istoty o wiele mniej baśniowej, a o wiele bardziej ziemskiej.

Podmiot nr 525, kobieta rasy kaukaskiej, około 20 lat, przyjechała na pogotowie ok. 23.00 z objawami ostrej patologii psychotycznej”, tak w zbiorze debiutuje Kopciuszek, zaś Królewna Śnieżka pozostaje obiektem fantazji erotycznych grupy krasnali, które dzielą wspólnie mieszkanie i oczekują na nadejście tej jedynej, która przywróci im męską godność. Czekają na nią popijając piwo, zajadając chipsy i kartkując ''Playboya''.

“Uderzające piękno to coś, co charakteryzuje każdą baśń”, napisał badacz folkloru, Max Lüthi. Wydaje się jednak, że baśniowe postaci nie są w stanie przeżyć takiego uderzenia. Gdy czar prysł, księżniczki i książęta przybrali bardziej ludzką postać i ocierając się o codzienność, stali się bohaterami własnego nieszczęścia w tych postmodernistycznych baśniach bez szczęśliwego zakończenia. W zderzeniu z rzeczywistością, klasyczna baśń poddaje się. A rzeczywistość, nawet ta najbardziej zwyczajna, wydaje się nie godzić na choćby najmniejszy okruch iluzji.

Fot.: główna (cc) [Daniela Brown Photography]./Flickr ; pod wodą (cc) Elena Kalis /Flickr