Déogratias Mushayidi: rwandyjski głos na uchodźstwie.

Artykuł opublikowany 15 kwietnia 2006
Artykuł opublikowany 15 kwietnia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Mushayidi od czasu swojej ucieczki z Rwandy w 2000 roku z powodu krytykowania rządu nie ustaje w staraniach aby stworzyć zjednoczoną opozycję.

Rwandyjskie ludobójstwo pozostaje skazą na europejskim sumieniu. W roku 1994 w ciągu kilku miesięcy dokonano masakry 800.000 Tutsi i Hutu - przeciwników reżimu Habyarimana, podczas gdy społeczność międzynarodowa przyglądała się wszystkiemu z dystansu. Według Mushayadi: UE i ONZ porzuciły ludzi w niebezpieczeństwie. Optując za brakiem interwencji społeczność międzynarodowa zawiodła.

Do tej pory, jedenaście lat po tym wydarzeniu, w Rwandzie nie zapanowały przyjazne stosunki. Organizacja Human Rights Watch (HRW) w niedawnym raporcie stwierdza, że w jakże trudnym dążeniu do narodowej jedności: "[rząd] stawia znak równości pomiędzy podważaniem polityki rządowej oraz sprzeciwem wobec Rwandyjskiego Frontu Patriotycznego (RPF), dominującej w rządzie partii, a ideologią ludobójstwa."

Wracając myślami do Straty

W trakcie ludobójstwa Mushayidi stracił całą rodzinę. Co jednak znamienne w jego przypadku, zamiast żyć w gniewie, poświęca się dążeniu do lepszego życia zarówno dla Hutu jak i Tutsi. Aby taki stan rzeczy mógł zaistnieć, rząd musi pogodzić się z konsekwencjami tamtego wydarzenia.

Początkowo Mushayidi kształcił się na księdza w Szwajcarii. Kiedy RPF przejęła kontrolę nad krajem w roku 1994, gospodarka i infrastruktura Rwandy leżały w gruzach. RPF poprosiła go wtedy, aby wrócił i pomógł w procesie odbudowy kraju. Podczas tego procesu Mushayidi był sekretarzem wykonawczym centrum promocji tolerancji i swobody wypowiedzi w rejonie Great Lakes (CPLTGL), przewodniczącym rwandyjskiego stowarzyszenia dziennikarzy - pod kontrolą rządzącego Rwandyjskiego Frontu Patriotycznego - a także redaktorem naczelnym gazety Imboni.

Opozycja na wygnaniu

Dla tego właśnie magazynu napisał cykl artykułów na temat ucieczki Sebarenzi'ego Kabuye. Sebarenzi, przewodniczący zgromadzenia narodowego, został zmuszony do rezygnacji ze stanowiska, ponieważ wysunął zarzuty wobec postawy RPF względem kwestii ludobójstwa. W ciągu ostatnich dwóch lat Tutsi zaczęli uciekać z Rwandy, co sprawiło, że coraz trudniej było rządowi oskarżać opozycję o działania ludobójcze.

Wkrótce po ukazaniu się jego artykułu, Mushayidi został zwolniony ze stanowiska przewodniczącego rwandyjskiego stowarzyszenia dziennikarzy i oskarżony przez władze Rwandy o "sprzeniewierzenie funduszy". Publikacja tych artykułów doprowadziła do delegalizacji Imboni w lutym 2000 roku. Wkrótce potem Mushayidi wystąpił o azyl polityczny w Belgii. Nie miałem wiele czasu na przygotowanie się do wyjazdu - wyjaśnia - pomyślałem o Belgii, ponieważ ma ona silne powiązania historyczne z Rwandą i regionem Great Lake. W Brukseli mogłem podążać za rozwojem świata, w tym również Afryki. Co więcej, mieszkało tam już wielu moich znajomych.

Dla Mushayidi'ego RPF to nie "czerwony krzyż" - dla niego RPF nie przerwało ludobójstwa. Co więcej manipuluje sytuacją polityczną i sprawuje dziś niemalże wyłączną wojskową, polityczną i gospodarczą kontrolę nad Rwandą, nie tolerując żadnych przejawów krytyki. Opozycja została zmuszona do emigracji. Wiele warstw rwandyjskiego społeczeństwa w imię jedności i narodowego pojednania, jest poddawanych działaniu doktryny autorytarnej. Mushayidi pragnie dialogu w społeczeństwie, w którym przestrzegane będą prawa człowieka.

Ludzie są przerażeni; piszą do nas pod pseudonimami. Zapytany o książkę, w której oskarża Kagame, obecnego Prezydenta Rwandy, o zaplanowanie w 1994 roku w Rwandzie międzyetnicznej rzezi, Mushayidi stwierdził, że był to okropny okres; nawet najbliżsi przyjaciele bali się z nim rozmawiać.

Zjednoczeni w Opozycji

To, że opozycja znajduje się za granicą nie oznacza wcale, że jest bezsilna.

W marcu roku 2002 powstało Przymierze na rzecz Demokracji i Pojednania Narodowego (ADRN - Igihango). Igihango - tj. pakt przypieczętowany krwią - zjednoczył grupy Tutsi z FDLR, z politycznym skrzydłem ALIR - armii rwandyjskiego reżimu zdominowanego przez Hutu, która dokonała ludobójstwa w 1994 roku. Mushayidi był orędownikiem tego przymierza.

Jednak przymierze to nie zyskało przychylności w oczach mieszkańców Rwandy i zostało zerwane. W roku 2004 wielu z tych samych członków utworzyło nową partię: Partie Democratique National (PDN). Dla Mushayidi'ego te dwie grupy etniczne, pomimo licznych trudności, zdołały zjednoczyć się na uchodźctwie. Wierzy on, że pomimo pewnych wewnętrznych kłopotów w opozycji, jest ciągle nadzieja na pozytywny rozwój wydarzeń.

Wola Zmiany

Lecz na trudności napotyka nie tylko rwandyjska opozycja na uchodźctwie. Jest również kwestia odpowiedzialności społeczności międzynarodowej. Jeśli nie udało jej się zapobiec ludobójstwu, czy zdoła stawić czoła jego konsekwencjom?

Mushayidi sądzi, że społeczność międzynarodowa tak dostosowuje swoje działania, aby unikać konfrontacji z władzami. Chociaż UE posiada wszelkie środki niezbędne do pomocy i do wywarcia nacisku na Kagame, to jednak nie ma woli ku temu. Bez takiej woli, zarówno ze strony społeczności międzynarodowej jak i rządu rwandyjskiego, przyszłość mieszkańców Rwandy wydaje się niepewna.