Deutschmobilem na podbój Francji

Artykuł opublikowany 6 listopada 2013
Artykuł opublikowany 6 listopada 2013

W kraju Marianny język niemiecki uchodzi za trudny i hermetyczny. We Francji od 2004 roku liczba uczniów uczęszczających na zajęcia z niemieckiego spadła z 27 do 22 procent. Marisa Stretz postanowiła walczyć z tą tendencją – odpaliła swego Deutschmobila i wyruszyła w trasę promującą swój ojczysty język w kraju sera i bagietek

W Paryżu dopiero świta. Marisa Stretz, dzierżąc w ręce brązową skórzaną walizkę, rozpoczyna swoją poranną misję – rozpowszechnianie języka niemieckiego we Francji. W tym celu na rok przeprowadza się do Paryża i poruszając się Deutschmobilem odwiedza szkoły w stolicy Francji i na jej obrzeżach.

Jednak dziś wyjątkowo srebrny van z wielkim napisem „Deutschmobil" zostaje na parkingu. Marisa przedziera się zatłoczonym metrem do Collège de Sevigne, które mieści się szóstej dzielnicy Paryża. Gdy tylko może, stara się unikać obdarzonego złą sławą paryskiego ruchu ulicznego. To pierwsza przeszkoda, jaką ma codziennie do pokonania.

Drugą z nich są uprzedzenia w stosunku do języka niemieckiego, który we Francji uchodzi za trudny i hermetyczny. Marisa chce udowodnić francuskim uczniom, że język niemiecki jest o wiele bardziej przyjemny, niż im się wydaje. W tym celu w  2000 roku Fundacja Roberta Boscha, Federacja Domów Niemiecko-Francuskich i Niemiecka Centrala Wymiany Akademickiej (DAAD) powołały do życia projekt „Deutschmobil".

Dziesięć lektorek podobnych Marisie podróżuje obecnie po Francji. Zabierają ze sobą muzykę, słodycze i opowieści ze swojego kraju. Chcą pokazać inny, nowoczesny wizerunek Niemiec, a zarazem zatrzymać spadek liczby osób uczących się niemieckiego we Francji.

HISZPAŃSKI OBEJMUJE PROWADZENIE

Według danych Eurostatu, w 2007 roku niemieckiego uczyło się 27 procent francuskich uczniów, podczas gdy w 2011 roku liczba ta spadła do 22 procent. Języki takie jak hiszpański i włoski już dawno temu zajęły wyższe pozycje w rankingu. „Co roku mam problem ze znalezieniem chętnych do klasy z niemieckim” – mówi Marine Daridon, jedyna germanistka w Collège de Sevigne. Spośród 90 uczniów, 60 wolałaby uczyć się hiszpańskiego. Reszta dzieli się na miłośników niemieckiego i włoskiego. 

Marisa Stretz jest nadzieją dla nauczycieli takich jak Marine. Zanim francuscy uczniowie wybiorą swój drugi, a w niektórych przypadkach pierwszy język obcy, młoda Niemka chce zmotywować ich do zainwestowania w swoją znajomość niemieckiego.

Marisa wypakowuje ze swojej walizki żelkowe misie, mapę Niemiec, oraz słonika i myszkę, bohaterów animowanej bajki „Die Sendung mit der Maus". Podczas niezwykłej lekcji niemieckiego 25 dziesięciolatków oswaja się z nową sytuacją. Nie dość, że siedzą w kręgu, to jeszcze wolno im się bawić i chodzić po klasie! Uczniowie nie są do tego przyzwyczajeni, bo we Francji regułą jest raczej konwencjonalny styl nauczania.

„Pochodzę z Niemiec. Moja mama jest architektem, a mój tata technikiem” – wyjaśnia po niemiecku Marisa, a na twarzach dzieci pojawia się zrozumienie. Niemka używa „przezroczystych słów", które brzmią podobnie w obu językach. Gdy pokazuje im zdjęcia, rozpoznają „ludzika" z sygnalizatorów świetlnych i Bramę Branderburską. Zagadką pozostaje jedynie dziwny kawałek betonu, który Marisa przywiozła ze sobą do Francji. „Czy to skamielina?” – pyta jeden z uczniów. Dopiero, gdy Marisa zdradza, że przedmiot pochodzi z Berlina, dzieci domyślają się, jaka jest odpowiedź. „To fragment muru” – mówi Julie, jedna z uczennic Marisy.

Walka Z UPRZEDZENIAMI

Zjednoczenie Niemiec jest tym wycinkiem historii, o którym 24-letnia Marisa chętnie przypomina uczniom. Ukończyła w Regensburgu studia niemiecko-francuskie i niemiecki jako język obcy. Gdy przychodzi do uczniów we Francji, rozmowa często schodzi na tor drugiej wojny światowej i Hitlera. „Nazizm wciąż kojarzy się tu z Niemcami, nawet dziesięciolatkom” - mówi mi.   

Szczególnie widoczne stało się to dla niej, gdy przebywała na północnych przedmieściach Paryża, w Saint Denis, powszechnie uważanym za trudny rejon. „Na początku jedyną rzeczą, która kojarzyła się dzieciom z Niemcami był Hitler i jasnowłosi niebieskoocy ludzie” – wspomina. Jednak w trakcie dyskusji z uczniami, w większości pochodzącymi z rodzin imigrantów, udało jej się poruszyć temat stereotypów i ich prawdziwości. „To było bardzo wartościowe doświadczenie” – podsumowuje Marisa.

Ta młoda Niemka nie boi się wyzwań – nie ogranicza się do odwiedzania „łatwych klas" w reprezentacyjnych dzielnicach Paryża. Lubi, gdy dzieci angażują się w lekcję i mają odwagę, żeby zadawać obcesowe pytania, bo może wywiązać się z tego ciekawa rozmowa.  

Marisa chciałaby, aby podczas jej rocznego pobytu we Francji było jak najwięcej okazji do takich dyskusji. Choć dopiero, co rozpoczęła swoją działalność, cieszy się ogromną popularnością wśród nauczycieli niemieckiego. „Zgłasza się do mnie ogromna ilość osób, nie wszystkim mogę poświęcić tyle czasu, ile bym chciała” – mówi Marisa z uśmiechem.