Dlaczego rodzimi użytkownicy języka angielskiego nie rozumieją obcokrajowców mówiących w ich języku?

Artykuł opublikowany 21 grudnia 2015
Artykuł opublikowany 21 grudnia 2015

Ok... Ok. Jako osoba ucząca się języków obcych, jestem w stanie to pojąć: nauczenie się drugiego, trzeciego, czwartego, entego języka może być trudne. Wszystko komplikuje się jeszcze bardziej w momencie, gdy – mimo przekonanania o tym, że opanowałeś już dany język – okazuje się, że jego rodowici użytkownicy cię nie rozumieją i twoje nadzieje wydają się legnąć w gruzach. Nie poddawaj się!

Autorką artykułu jest: Jessica Davidson

Wolontariuszka Peace Corps, Mladiinfo International team

Angielski jest trudny głównie ze względu na niefonetyczny alfabet

„Dzees ees Engleesh, ow come you don’t understand me?”skarga sfrustrowanego Francuza skierowana do Amerykanina.

Ok... Ok. Jako osoba ucząca się języków obcych, jestem w stanie to pojąć: nauczenie się drugiego, trzeciego, czwartego, entego języka może być trudne. Wszystko komplikuje się jeszcze bardziej w momencie, gdy – mimo przekonania o tym, że opanowałeś już dany język – okazuje się, że jego rodowici użytkownicy cię nie rozumieją i twoje nadzieje wydają się legnąć w gruzach. Nie poddawaj się!

Angieski jest trudny, szczególnie ze względu na swój niefonetyczny alfabet. Co więcej, my – rodzimi użytkownicy języka angielskiego – w większości przypadków nie jesteśmy w stanie zgodzić się co do poprawnej wymowy poszczególnych słów – zupełnie, jakby ten nasz dziwaczny sposób literowania i wymawiania słów nie wystarczył (ghoti, anyone? [Czyli: got it, anyone?] – łapiecie?). Tak naprawdę, nieustannie nabijamy się z wymowy innych rodzimych użytkowników naszego języka.

„Hey Jess! I hear you’re from Boston. Do you evah pahk the cah in hah-vahd yahd?”

„Haha” (cough) …If I had a nickel…”

Spór o to jak nazwać to okrągłe czerwone warzywo (owoc?) – a „toe-mah-toe” czy „toe-may-toe” – trwa od zamierzchłych czasów. Są też osoby, jak moja najlepsza przyjaciółka, która nazywa okrągłe pieczywo spożywane na śniadanie – wiesz, co mam na myśli, tę cudowną, miękką bułkę z dziurką, która najlepiej smakuje przypieczona i posmarowana kremowym serkiem – „bah-gull”. Poważnie, bah-gull. Czy ona się z owcą na rozum pozamieniała? Mówi się „bay-gl”, słonko.

Skoro my kłócimy się między sobą, to wolę sobie nie wyobrażać dylematów, przed jakimi stają obcokrajowcy. Dla porównania, warto obejrzeć zmagania tych dwojga (udostępnione przez macedońską wolontariuszkę PC, Audrey).

Dialekty i akcenty są częścią kultury każdego języka

Kiedy wracałam do domu ze studiów, moja siostra wymagała ode mnie, żebym powtarzała każde wypowiedziane przeze mnie zdanie, po to by:

A) zrozumieć, co do niej mówiłam, lub

B) nabijać się z mojego nowego nowojorskiego akcentu

Ona (dziewczyna z małego miasteczka, która nigdy wcześniej nie słyszała zamiejscowego akcentu) mawiała: „Czy ty siebie słyszysz? Nie. Rozumiem. Nic. Z. Tego. Co. Mówisz". Najzabawniejsze było to, że ja sama nie zdawałam sobie sprawy z tego, że mój akcent się zmienił. Chociaż teraz – patrząc wstecz – myślę, że faktycznie mogło tak być. Ciągle otaczały mnie odmienne akcenty. Była tam też pewna dziewczyna, którą – kiedy tylko się zjawiała w naszym towarzystwie – zmuszaliśmy do wypowiedzenia słowa on”.

Dialekty i akcenty są częscią kultury każdego języka. Język angielski zaś rozciąga się na tak wiele krajów, że jego dialekty i akcenty są jeszcze bardziej różnorodne. Ta dziewczyna naśladuje różne angielskie akcenty całkiem dobrze. Rozumiesz każdy z nich?

Język angielski odmieniony przez 24 akcenty

Tak czy inaczej, poza wymową, mamy też słowa, które powinny posiadać takie same znaczenie i zasady – tak jednak nie jest. Kiedy zamówiłam burrito w Macedonii, zapytano mnie: „would you like some ‘chi-li’ sauce on it” (Czy życzysz sobie sos chili?). Ale ja usłyszałam: „would you like some chilly (a.k.a pretty cold) sauce on it?” (Czy życzysz sobie zimny sos?).

Hm, nie. Czemu u diabła miałabym polać moje burrito zimnym sosem? Czy on miał na myśli śmietanę? Nie, ona tam już jest. Następnie, po chwili tępego przypatrywania się sprzedawcy, doszłam do wniosku, że może oni podają tutaj „chili” i właśnie TO mogę dodać do burrito. Hmm. Byłoby to interesujące połączenie, ale – nie. Nie podawali chili. Za to teraz już wiem, że „chili", to przymiotnik, którym Macedończycy często – błędnie – używają w znaczeniu „pikantny”, które wynoszą od papryczek chili.

Widzisz już jak „chili” (rodzaj papryki), „chilly” (bardzo zimny) i „chili” (popularne danie kuchni południowoamerykańskiej) – wymówione w ten sam sposób – mogą prowadzić do nieporozumień? To nie ty, to język. 

Cały artykuł znajdziesz tu.