Dobrze pomyślane, źle zrealizowane: krytyka porno dla kobiet

Artykuł opublikowany 11 października 2012
Artykuł opublikowany 11 października 2012
Kobiety odkrywają „porno dla kobiet", zarówno z punktu widzenia publiczności, jak i reżysera. „Jakość tych produkcji często pozostawia wiele do życzenia", uważa kulturoznawczyni. W swojej książce "Porno zamiast porNO - nadchodzą nowe autorki pornografii", autorka analizuje dwa filmy tego rodzaju i dosadnie je krytykuje. Sabine Lüdtke-Pilger uważa, że porno dla kobiet to sztuczny gatunek.

Cafebabel.com:Krytyka kobiecej pornografii opiera się na tym, że „nie zawsze wszystko, co ma być neutralne seksualne, jest jednocześnie przekonywające i dobre jakościowo ". Czego brakuje więc kobiecemu porno?

"Wszystko o Annie" Jessiki Nilsson oraz "Kobiece Fantazje" Etry JoySabine Lüdtke-Pilger: Przede wszystkim trzeba zaznaczyć, że także w mainstreamie sporo jest dzieł wybrakowanych albo niskiej jakości. Pornografia polega na możliwości zaspokojenia się, nie potrzeba tu więc dzieła filmowo wybitnego. Zanim zobaczyłam film tego gatunku, byłam już po wielokrotnej lekturze na temat obrazu pornograficznego. Istniaeją różne koncepcje związane z tym rodzajem twórczości, na przykład połączenie pornografii i ambitnego kina, albo złamanie stereotypów dotyczących płci. Pomyślałam: wow! Ale kiedy obejrzałam film jako medioznawca, byłam zszokowana. To dlatego, że obrałam kryteria właściwe dla zwykłego dzieła filmowego.

C: I co z tego wynika?

S: Wiele produkcji było jakościowo niedopracowanych. Ujęcia były kiepskie, oświetlenie marne, a film zbyt mocno opierał się na mainstreamie. Albo ma się wrażenie, że „tak to się nie odbywa’’, bo w kobiecym porno potrzeba historii miłosnej, albo, że nieco zmieniono mainstreamową wersję filmu: trochę różu, trochę delikatności, kobiece organy płciowe niepokazywane w zbliżeniu. Bardzo mnie to rozczarowało. Miałam wrażenie, że nie był to nowy pomysł, ale użycie starego wzoru pornografii i to w dodatku kiepskiego. Pewnie zabrzmi to trochę niemiło, ale wyglądało to tak, jakby jakaś kobieta, która w najlepszym wypadku studiowała w szkole filmowej, obejrzała porno i pomyślała: „ten film jest beznadziejny, ja potrafię zrobić to lepiej". Istnieją jednak udane produkcje porno dla kobiet. W ostatnich latach sporo się w tej kwestii zmieniło.

C: To nie do końca imponujące…

S: Tak to jest, kiedy student robi film. Ja także kręciłam filmy kiedy byłam na studiach - co prawda nie porno, ale człowiek przekonuje się wtedy, że to nie takie proste. Można teoretycznie wszystko opanować, ale dobry film wymaga jednak sporo pracy.

C:Czy w porno dla kobiet kładzie się nacisk na inne standardy niż w mainstreamie?

S: Porno mainstreamowe nigdy nie dążyło do bycia sztuką ani ukazania się lepszym, niż jest w rzeczywistości. Ale zakładając, że jestem twórcą filmów porno, który tak właśnie sądzi, to muszę pogodzić się z faktem, że moje filmy będą poddane dokładnej analizie. Nie chcę się teraz zdradzać, ale pewna reżyserka zgłosiła się do mnie, bo poczuła się osobiście zaatakowana. Mnie jednak nie chodziło o to, żeby kogokolwiek obrażać. Moim celem było dokonanie dokładnej, naukowej analizy kobiecej pornografii.

C: Co poradziłaby Pani tej reżyserce, żeby jej film stał się lepszy?

S: Daleka jestem od doradzania komukolwiek. Ale jeśli ktoś chce zrobić coś zupełnie nowego, a potem pojawiają się kieliszki szampana, brokatowe maski czy nasadki zmiękczające, to jest to totalnie stereotypowe. Uważam za wspaniałe, to że mówi się: jestem feministką, chcę nowego rodzaju porno, które nie dyskryminuje kobiet.

"Kobiety zwykle nie widzą swoich narządów płciowych i czują się przestraszone takimi zdjęciami"

C: Czy produkcja z gatunku porno może być neutralna, czy też musi być zawsze skierowana do konkretnej grupy odbiorców?

S: Oto jest pytanie. Istnieje oczywiście męski i kobiecy punkt widzenia. Mężczyzna reaguje na kobiece organy płciowe, pokazane w zbliżeniu, inaczej niż kobieta - w przeciwnym razie rozmnażanie w ogóle nie byłoby możliwe. Kobiety zwykle nie widzą swoich narządów płciowych, czują się przestraszone i obnażone - jest to uczucie niekoniecznie przyjemne. Myślę jednak, że można przyzwyczaić się do takich obrazów. Niktóre kobiety mówią: nie wierzę, że musi istnieć kobieca pornografia. Są to te z pań, które skupiają się na stronie wizualnej, odkrywają ją także w pornografii mainstreamowej i potrafią przewartościować na własny użytek.

C: Czy można zatem podsumować, że w pornografii kobiecej bywają dobre i złe przykłady, podobnie jak w mainstreamie ?

S: Tak, pamietajmy jednak, że nie wszystkie filmy da się porównać. Za tymi produkcjami stoją pojedyncze kobiety, które po części zajmują się pisaniem scenariusza i reżyserią, a po części montażem albo wyborem muzyki. Trochę tak, jak znamy to z kina autorskiego. Dlatego podejścia są zupełnie różne. Na przykład obrazy Eriki Lust z Barcelony są technicznie dobre i wprowadzają unikalną perpektywę, oryginalną estetykę, która wzbogaca ten gatunek. Mimo, że nie istnieje jeszcze kobiece superporno i jeszcze wiele prób potrzeba aby powstało, istnieją kobiety dające nadzieję, od których mainstreamowe porno zawsze będzie się różniło. W końcu powstała już przecież idealna fabuła filmu. Mimo tego faktu, istnieją filmy fabularne odnoszące sukces i takie, które nie cieszą się powodzeniem.

Więcej o nowej pornografii dowiesz się z naszego dossier: "Porno nie żyje, niech żyje porno!"

Fot. (w kolejności wyświetlania w tekście): (cc) Malik Ml Williams/flickr, (cc) Icanteachyouhowtodoit/flickr, (cc) Frîa Hage