Dokąd przewodniczący Schüssel?

Artykuł opublikowany 24 stycznia 2006
Artykuł opublikowany 24 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Austria objęła półroczną prezydencję Rady Unii Europejskiej 1 stycznia 2006. Tym samym kierunek dalszego rozszerzenia wydaje się jasno ustalony: Bałkany tak, Turcja nie.

Rządy w Austrii sprawuje centro-prawicowa koalicja, której kanclerz Wolfgang Schüssel przejął przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej 1 stycznia 2006. Niewiele dni wcześniej został rozwiązany poważny kryzys budżetowy. Mimo to trzy niemniej ważne kwestie wciąż pozostają na agendzie: polityka rozszerzenia, konstytucja europejska i Wspólna Polityka Rolna. Najczęstszym pytaniem jest, na co Austria położy nacisk w polityce rozszerzenia podczas swojej drugiej prezydencji od 1998 roku i jaką rolę odegrają w tym Bałkany.

Polityczny dynamit

W jednym z komentarzy dla austriackiej gazety „Die Presse“ Schüssel przedstawił swoją wizję austriackiej prezydencji do połowy roku. Wskazał na pięć dziedzin polityki, którymi należy się zająć: priorytet dla wzrostu i miejsc pracy, uczciwość w sprawach agrarnych, sprawiedliwy podział obciążeń, debata nad przyszłością Europy i pytanie „Jakiej chcemy Europy”.

Pod tymi hasłami skłaniającymi do konsensusu kryje się jednak polityczny dynamit. Za pytaniem „Jakiej chcemy Europy?” stoi konieczność otwartych negocjacji z Turcją i kwestia określenia granic Europy. Schüssel wypowiedział się na temat najważniejszego aspektu swojego przewodnictwa UE na łamach „Neuen Zürcher Zeitung” w listopadzie 2005, stwierdzając, iż „rozszerzenie UE jest dla nas absolutnym priorytetem”. Jednakże mówiąc „rozszerzenie” Schüssel miał na myśli przede wszystkim rozszerzenie na Bałkany.

Bez swobody przepływu osób dla Turków

Takie stanowisko potwierdza przemowa, którą Schüssel wygłosił podczas „Forum Europejskiego” w Wachau w czerwcu 2005 roku. Ciekawsze od przedstawionych w tym wystąpieniu opinii są jednak tematy, które zostały pominięte. Schüssel poświęcił dużo uwagi krajom bałkańskim – Słowenii i Chorwacji, zaś w ogóle nie wspomniał o Turcji. W listopadzie kanclerz Austrii wyraźnie powiedział, że jego zdaniem Bałkany są częścią Europy, podczas gdy Turcja to odrębny przypadek. Dlatego też po raz kolejny podkreślił, jak ważne jest by prowadzić otwarte negocjacje i szukać alternatyw dla pełnego członkostwa. W każdym razie, Austria chce być pewna że nawet w przypadku pełnego członkostwa Turcji, będą obowiązywały dla niej specjalne regulacje. Z czterech swobód Unii – swobody przepływu osób, kapitału, usług i dóbr, wskazane byłoby, według Austrii, ograniczenie przede wszystkim swobody przemieszczania się osób obywatelstwa tureckiego. W przeciwieństwie do Wielkiej Brytanii, Austria nie ustali terminu, od którego Turcy mogliby swobodnie prowadzić działalność gospodarczą.

Także austriacka minister spraw zagranicznych – Ursula Plassnik wciąż podkreśla znaczenie Bałkanów dla Europy. Na dzień przed szczytem Plassnik wyraziła pogląd, że w przypadku przystąpienia Macedonii „nazwa rozszerzenie Unii nie będzie zbyt odpowiednia”, gdyż dla niej wydarzenie to jest raczej pewną formę ponownego zjednoczenia.

Związać się z Bałkanami

Tak silny zwrot w kierunku Bałkan można uzasadniać kwestiami historycznymi i ekonomicznymi. Mimo braku wspólnej granicy minister Plassnik czuje się związana z Chorwatami „wieloma wspólnymi historycznymi i kulturowymi doświadczeniami”. No i w przypadku Chorwacji faktem jest, iż „była ona i jest częścią naszej Europy”, co jest kolejną aluzją do Turcji. Poza tym podkreśla ona gospodarcze znacznie dla UE: „Teraz w końcu znów jesteśmy w centrum i sercu Europy; dla Austrii oznacza to stabilizację, pokój, wolność i duże korzyści gospodarcze”. O tym jak dużą rolę dla Austrii ma handel zagraniczny z Europą wschodnią, świadczą austriackie dane statystyczne: eksport do krajów wschodnioeuropejskich od 2002 do 2004 roku wzrósł o prawie 25% i stanowi 17% całkowitego exportu. Dodatkowo Austria jest największym inwestorem zagranicznym w Chorwacji.

Linia polityczna Schüssela jest więc jasna: kraje bałkańskie należą do Europy, Turcja nie. Wytłumaczeniem dla tego poglądu jest również z pewnością fakt, że tylko 10% Austriaków popiera przystąpienie Turcji do UE. W związku z porozumieniem osiągniętym odnośnie budżetu Schüssel ma teraz wolną drogę, by skłonić UE do dalszego otwarcia się na Bałkany. Dyskusje nad mocno bronioną przez Schüssela Wspólną Polityką Rolną będą możliwe dopiero w 2008 roku. Pierwszy sukces przyszedł kanclerzowi bez żadnego wysiłku. Macedonia została oficjalnie uznana za kandydata do członkostwa w Unii. Im silniej Schüssel promuje poszerzenie Unii o Bałkany, tym mniejsze są szanse dla Turcji na jej pełne członkostwo. Efekt, który z pewnością nie byłby przez niego niepożądany.