Droga Europy stanie się drogą całego świata

Artykuł opublikowany 9 lutego 2006
Artykuł opublikowany 9 lutego 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Mark Leonard, jeden z najważniejszych brytyjskich przedstawicieli polityki zagranicznej pozostaje optymistą w sprawie przyszłości Unii Europejskiej. W wywiadzie udzielonym cafe Babel wyjaśnia dlaczego.

Unia Europejska przezywa kryzys, ale Mark Leonard, dyrektor Działu Spraw Zagranicznych w londyńskim Centrum do spraw Reform Europejskich napisał ostatnio książkę zatytułowaną, "Dlaczego Europa będzie rządzić w XXI wieku". Co takiego pozwala myśleć stałemu komentatorowi wydarzeń w "Observer" i "Finacial Times", że przyszłość Europy będzie tak wspaniała?

Czemu wierzy pan, że "Europa będzie rządzić XXI wiekiem"?

Unia Europejska jest najbardziej zaawansowanym osiągnięciem politycznym jednoczącym kraje w największy, spójny rynek na świecie, wspólną strukturę prawniczą i polityczną. Pozwoli to uporać się z problemami pojawiającymi się na terenach wielu państw. Tworząc wspólnotę, małe i średnie kraje mają głos na arenie, światowej, co pozwala im mierzyć się, jak równy z równym, z takimi mocarstwami, jak na przykład USA.

Unia Europejska doprowadziła również do przemian na całym kontynencie europejskim, który stal się demokratyczny wciągając powoli do systemu kolejne kraje. Państwa europejskie były także pierwszymi, które podjęły próby stworzenia nowego porządku świata tworząc instytucje takie jak Światowa Organizacja Handlu, Międzynarodowy Sąd Kryminalny i Protokół z Kyoto. Co więcej, sukces UE skłania inne części świata do czerpania z naszego modelu i rozwijania własnych instytucji wzorujących się na wielu zasadach Unii. W Ameryce Łacińskiej powstał Mercosur, w Afryce Unia Afrykańska a we wschodniej Azji mówi się o budowaniu Wspólnoty Wschodniej Azji, która posiadałaby własny rynek i walutę. Właśnie dlatego sądzę, że Europa będzie rządzić XXI wiekiem. Nie chodzi o to, że będzie rządzić światem jako imperium, ale że jej sposób funkcjonowania rozwinie się na poziomie światowym.

Czy może powstać prawdziwa tożsamość europejska, jeżeli UE stale powiększa się i przyjmuje nowe kraje?

Trzeba wyjaśnić, jaki rodzaj tożsamości powstaje. Nie jest ona ani etniczna, ani religijna. Odzwierciedla ona europejski sposób myślenia. Innymi słowy, wiara w funkcjonowanie prawa (krajowego i międzynarodowego), w rozwiązania multilateralne i potrzebę połączenia dynamicznej ekonomii, ze spójnością społeczną, wszystko to, co już jest zawarte na 80 000 stron prawa europejskiego. Istnieją oczywiście duże różnice między poszczególnymi członkami UE, ale i tak mają one więcej wspólnych cech między sobą niż z innymi krajami świata. Wielka Brytania i Francja różnią się systemem wyborczym, językiem i walutą, są one jednak bliższe sobie niż USA i Chiny, jeżeli chodzi o, na przykład, rolę państwa. Jest to prawda dotycząca wszystkich krajów UE. Skądinąd Unia Europejska nigdy nie chciała narzucić jednego modelu wszystkim członkom. Zajmuje się raczej zarządzaniem różnicami. Tymczasem istnieją wspólne wartości i normy, które wiążą razem kraje Europy. Nawet tak prosty fakt, jak położenie geograficzne oznacza, że problemy ekologiczne i zanieczyszczania środowiska są takie same dla wszystkich.

Jeżeli Unia Europejska jest tak wyjątkowa, dlaczego liczba eurosceptykow jest tak duża?

Wszyscy obywatele Europy stali się niezwykle sceptyczni, a nawet cyniczni w ocenie rządów ich krajów i klas politycznych. To normalne, że wpływa to na UE, jak i na politykę poszczególnych państw. Co więcej, istnieje przepaść pomiędzy potrzebą ludzi, aby, na przykład, zwalczać terroryzm i przestępczość, a ich sceptycyzmem wobec instytucji. Większość w krajach europejskich woli brać czynny udział w tworzeniu Unii, niż być poza grą, a jest to często ignorowane. Sytuacja ta musi być zmieniona poprzez zmniejszenie skupienia na traktatach i reformach, a poświecenia większej uwagi komunikacji z obywatelami i informowaniu ich o możliwościach rozwiązywania konkretnych problemów takich jak, na przykład, sprawa Iranu, czy przyszłość Protokołu z Kyoto. Poza tym należy pamiętać, że Unia nie jest jednym państwem. Poszczególne rządy ustalają krajowe podatki, politykę edukacyjną, zasiłki i działalność służby zdrowia. Unia Europejska niczego nie narzuca, ale daje wytyczne. Nie jest wiec szczególnie zdumiewające, że ludzie nie czują się związani z instytucjami unijnymi, ponieważ to ich rządy kreują politykę kraju.

Kto poprowadzi dalej Europejczyków, biorąc pod uwagę dzisiejszy kryzys Unii Europejskiej, a także brak wiary w liderów politycznych?

Unia Europejska jest wspólnym projektem osobnych państw. Kolejne kroki muszą więc poczynić poszczególne rządy. Komisja Europejska może tylko starać się doprowadzić do konsensusu nad wybraniem jednej drogi działania i być katalizatorem, ułatwiając przemianę słów w konkretne czyny. Tak właśnie było, gdy tworzył się wspólny rynek. Dzisiaj brakuje wspólnego sensu dla dalszych projektów. Wiele niepokoju związanego z brakiem porozumień powoduje rozbieżność wizji Europy takiej, jakiej byśmy jej wszyscy pragnęli. Według mnie, jasne jest, że to, co Europa musi dziś zrobić, to mniej koncentrować się na instytucjach międzynarodowych, a próbować bardziej kształtować świat XXI wieku. Oznacza to, że należy zastanowić się nad tym jak Europa może silnie wpływać na swoich sąsiadów, czyli na kraje z byłego bloku sowieckiego jak i na kraje śródziemnomorskie. Chodzi o wpływ, jaki mieliśmy w Europie Środkowej i Wschodniej w latach dziewięćdziesiątych. Należy zwiększyć konkurencyjność Europy modernizując jej ekonomię i politykę socjalną, zachowując jednocześnie społeczeństwo otwarte na wolny rynek. W końcu, należy przewidzieć takie narzędzia polityki zagranicznej, aby być w stanie odpowiedzieć wyzwaniom kolejnego stulecia. Chodzi o umocnienie wspólnego handlu i naszej polityki zagranicznej tak, abyśmy mogli nadawać nowy kształt całemu światu.