Drogi Mikołaju…

Artykuł opublikowany 17 stycznia 2006
opublikowano w społeczności
Artykuł opublikowany 17 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Czy Święty Mikołaj czyta café babel? Nasz niemiecki redaktor wierzy, że tak. I dlatego natychmiast wysłał mu list z listą życzeń nowego pokolenia. Pokolenia EURO.

Paryż, 19.12.2005.

Drogi Święty Mikołaju,

Nie wiem, czy słusznie nazywam Cię Świętym Mikołajem. Mógłbym zwracać się do Ciebie tak, jak robią to Francuzi - «Père Noël», lub jak Anglicy - «Father Christmas», albo jeszcze lepiej coraz bardziej popularnym w Europie imieniem «Santa Claus». Tak nazywają cię Amerykanie. Holenderski «Sinterklaas» był bowiem patronem Nowego Amsterdamu - miasta, które później zmieniło nazwę na Nowy Jork.

Nie wiedziałem także, dokąd wysłać ten list. Amerykanie twierdzą, że mieszkasz na Biegunie Północnym. Finowie, którzy z pewnością o tych sprawach wiedzą najlepiej, są przekonani, że schroniłeś się w Laponii w mieście Korvatunturi. Według Szwedów Twój dom znajduje się w Dalarnie w samym centrum Szwecji. Ale czy w Korvatunturi czy Dalarnie jest jakiś urząd pocztowy? I ile kosztowałby mnie znaczek pocztowy?! Dlatego zdecydowałem się napisać do Ciebie pocztą elektroniczną. Jeśli tam na północy nie zamarzł wam jeszcze kabel telefoniczny, to z pewnością surfujesz po internecie i czytujesz café babel.

Sinterklaas, Père Noël, Father Christmas – tak, jesteś prawdziwym Europejczykiem, drogi Święty Mikołaju. I właśnie dlatego do Ciebie pisze. Za nami ciężki rok, który wprawił nas w okropny nastrój. Pilnie potrzebujemy więc Twojej pomocy.

Całe to nieszczęście zaczęło się od jednego krótkiego słowa: «Non». Francuzi odrzucili projekt Konstytucji Europejskiej. Od tak, po prostu. Dlaczego? Konstytucja była mianowicie zbyt liberalna w kwestiach gospodarczych. Lub, innymi słowami, Europa jest dla Francuzów niedostatecznie francuska. Po tym nastąpiło holenderskie «Nee», aż w końcu przywódcy Unii Europejskiej ogłosili w połowie czerwca „przerwę na przemyślenia”, czyli, de facto, wyrzucenie całego projektu Konstytucji do kosza. I oczywiście przy okazji pokłócili się o nędzną kasę: Brytyjczycy nie chcieli rezygnować z ulg w składkach do wspólnej kasy, Francuzi obstawali przy dotacjach na swoje krowy i ser.

Nie wiem, czy o tym wszystkim wiedziałeś. Możliwe, że wakacje spędzasz wylegując się na leżaku gdzieś na Włoskiej Riwierze i zapominasz o całym bożym świecie. Najważniejsze jednak, żeby rok 2006 był inny. Ktoś musi wyleczy Europę z jej lęków. Ktoś musi ponownie obudzić w największych i najstarszych krajach naszego kontynentu europejskiego ducha. „Myśl po europejsku!”- to hasło pokolenia EURO ma w 2006 pokonać nasze lęki i być przesłaniem, które chcemy szerzyć w całej Europie.

Tylko Ty temu podołasz, drogi Święty Mikołaju, ponieważ jesteś prawdziwym Europejczykiem. Dlatego włóż swój czerwony płaszcz i czapeczkę z pomponem, zaprzęgnij sanie i wyrusz do Wiednia. Droga z Bieguna Północnego jest całkiem prosta, kontroli granicznych u nas już też prawie nie ma. Gdy będziesz na miejscu, zgłoś się proszę do doktora Wolfganga Schüssela, kanclerza Austrii. Od stycznia do końca czerwca szefuje on Unii Europejskiej. Jego z pewnością szybko przekonasz co do europejskiego ducha, ponieważ jest katolikiem i wierzy w Świętego Mikołaja.

Potem pojedź proszę do Paryża. Sanie zaparkuj na przedmieściu (ostrożnie, tam ciągle podpalają jakieś samochody), ponieważ w centrum na pewno nie znajdziesz wolnego miejsca. A już na pewno nie przed Pałacem Elizejskim gdzie mieszka Jacques Chirac. Chirac to prezydent Francji. Można by rzec, że jest Twoim kolegą po fachu, takim drugim Świętym Mikołajem. Bowiem gdy Francja ma jakiś problem, wszystkie gazety piszą do niego listy z życzeniami w formie artykułów. On natomiast, gdy miną dwa tygodnie, występuje przed kamerami telewizyjnymi i zapewnia w nieco patetyczny sposób swoich rodaków, że wszystkie problemy dadzą się rozwiązać, że wszystko będzie lepiej i ogólnie że Francja to super fantastyczny kraj. Koniec końców, to całkiem miła robota.

Przekonaj Chiraca, że w XXI wieku uprawianie polityki rolnej z lat 50-tych ubiegłego stulecia na nic się nie zda. Powinien więc pożegnać się z unijnymi dotacjami na rolnictwo. To będzie ciężki orzech do zgryzienia, Francuzi to przecież pogański naród. Ale dasz radę!

Potem skieruj Twoje sanie do Warszawy, gdzie władze dzierżą teraz bracia Kaczyńscy.

Nie maja opinii przyjaciół Europy, tak więc mała lekcja o europejskim duchu byłaby w ich przypadku wskazana. Możesz także skoczyć do Londynu, Rzymu, Pragi i do innych pięknych europejskich stolic i wziąć ze sobą kaganek europejskiej oświaty. Jestem przekonany, że po Twojej świątecznej podróży, giganci Europy w końcu zrozumieją, że nie chodzi w niej tylko o wytyczne dotyczące liberalizacji usług, kwestię stopnia skrzywienia banana i dotacje na rolnictwo. I jeśli uda się nam to osiągnąć, to jestem spokojny o rok 2006.

Drogi Święty Mikołaju, muszę już kończyć. Kolega powiedział mi, że nie mogę przekroczyć 5000 znaków, a teraz jestem już przy 5259. Więc na koniec króciutko: chcielibyśmy Ci podziękować. Café babel ma obecnie ponad 100 000 czytelników. I jeśli wolno mi mieć jeszcze jedno życzenie, to czy w przyszłym roku mogłoby ich być jeszcze więcej?

Dziękuję

Ze świątecznymi pozdrowieniami,

Martin