Długa droga do Unii Europejskiej

Artykuł opublikowany 19 stycznia 2006
Artykuł opublikowany 19 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Minęło dokładnie 10 lat od podpisania porozumienia pokojowego w Dayton dotyczącego spustoszonej przez wojnę Bośni i Hercegowiny. Od tego czasu UE podjeła rozmowy mające na celu doprowadzenie kraju do wstąpienia w poczet państw członkowskich.

"Bośnia przypomina potwora Frankensteina – zszytego na siłę w jedno", oświadczyła kilka miesięcy temu Senka Kurtovic, redaktor naczelna bośniackiego dziennika Oslobodjenje, podczas wywiadu dla niemieckiego pisma Die Welt. Gorzka diagnoza redaktor Kurtovic opiera się na rzeczywistości politycznej. Od zakończenia wojny w Bośni w 1995, kraj ten składa się z Republiki Serbskiej i z Federacji Bośniacko-Chorwackiej. Oba te organizmy zarządzane są przez wspólny rząd, podczas gdy ich instytucje państwowe są rozdzielone.

Policja wielonarodowościowa

Mimo tego, Unia Europejska mogłaby zgodzić się na wejście tego "potwora". Bez pośpiechu, ale pewnym krokiem, Bośnia-Hercegowina zbliża się do 25 państw członkowskich, nawet jeśli jej prawdopodobne wstąpienie do klubu europejskiego pozostaje jeszcze odległe. We wrześniu Komisarz Europejski do spraw rozszerzenia Olli Rehn jasno dał do zrozumienia, że bramy do europejskiego raju pozostaną zamknięte z powodu odmowy Parlamentu Narodowego Republiki Serbskiej dotyczącej zreformowania policji. Sytuacja zmieniła sie jednak po przemówiniu jakie Premier Adnan Terzic wygłosił w Brukseli: 18 października od dawna oczekiwana reforma sił porządkowych została zaaprobowana. Łączy ona, jak dotąd oddzielne jednostki policji Republiki Serbskiej i Federacji Bośniacko-Chorwackiej wewnątrz jednego wielonarodowościowego organu. Od tej chwili Sarajewo spełnia jeden z najistotniejszych warunków wszczęcia negocjacji w sprawie porozumień o stabilizację i zrzeszenie. Pokonanie tego etapu powinno pozwolić narodom z wschodniej części Półwyspu Bałkańskiego na wejście do Unii Europejskiej. Rozmowy mają się zacząć "jak najszybciej" po aprobacie wyrażonej 21 listopada przez Ministrów Spraw Zagranicznych Unii Europejskiej.

Wstąpienie możliwe w 2014 r.

Pomysł włączenia Bośni do UE nie jest nowy. O jej integracji napomniano po raz pierwszy podczas szczytu europejskiego jaki odbył się w 2003 roku w Feira. Inne spotkanie Unii Europejskiej z Bałkanami w Salonikach w 2003 dało Bośni i Hercegowinie jasny sygnał do rozpoczęcia wyścigu o członkostwo. Wtedy już "zaobserwowano zachęcające postępy". Dziś protagoniści zaczynają już się zastanawiać nad konkretną datą integracji: Richard von Weizsäcker, członek Międzynarodowej Komisji do spraw Półwyspu Bałkańskiego powołanej w 2004 roku, zaproponowałby nawet 2014. Do tego czasu Bośnia-Hercegowina musi pokonać wiele przeszkód stojących na jej drodze: kraj zobowiązany jest rozwiązać poważne problemy konstytucyjne i uporać się z korupcją i czarnym rynkiem.

Niewątpliwie, zrealizowane zostały znaczne postępy w 14 z 16 dziedzin, które Komisja Europejska zgłosiła jako konieczne do poddania reformom. Mimo tego Komisarz do spraw rozszerzenia wciaż podkreśla, że pozostają dwa bardzo ważne problemy: nowa ustawa o radiu publicznym i rzeczywiste wdrążenie w życie reformy policji. Poza tym, w "pozszywanym" kraju rozwijają się konflikty między rożnymi grupami etnicznymi. Napięcia te są wzmagane w dużym stopniu przez nacjonalistów serbskich, chorwackich i muzułmańskich. Stanowi to jedną z głównych przyczyn bezustannego odkładania procesów reform na niekonkretne potem. Jest jest jednak nadzieja, że początek negocjacji o członkostwo zepchnąłby nacjonalistów na margines.

Dwa miliardy euro rocznie

Wciąż niewiadome pozostaje jak UE będzie w przyszłości nadzorowała proces reform. Weizsäcker i Międzynarodowa Komisja do spraw Półwyspu Bałkańskiego proszą o zlikwidowanie przez UE nieograniczonej władzy jakie posiadają instytucje międzynarodowe na tym terenie. Według nich Bośnia i Hercegowina nie może być dłużej zarządzana jako protektorat ONZ. Paddy Ashdown, Wysoki Przedstawiciel Bośni i Hercegowiny, stawia kolejny krok do przodu. Wdług jego opini nadszedł "najwyższy czas, aby stopniowo przekazać władze polityczne administracji lokalnej". Unia Europejska znajduje w tym ogromne korzyści finansowe: francuski ekspert w dziedzinie bezpieczeństwa, François Heisbourg, szacuje koszty utrzymania pokoju w regionie na około dwa miliardy euro rocznie.