EGIPT: KIEDY NIE WYSTARCZA islam

Artykuł opublikowany 9 lipca 2013
Artykuł opublikowany 9 lipca 2013

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Il presidente dell'Egitto, Mohamed Morsi, è stato destituito dai militari. Il successore, il giudice costituzionale Adly Mansour, ha già giurato. Il popolo è di nuovo in piazza. Questi i fatti nella notte tra mercoledì sera e giovedì mattina. Perché questo colpo di stato proprio ora? Ecco lo scenario.

Sytuacja ekonomiczna Egiptu wciąż jeszcze przedstawia się tragicznie. Wysokie bezrobocie, przede wszystkim wśród ludzi młodych i tuż po studiach, niskie pensje, ciężar korupcji, to wszystko są czynniki, które w 2011 roku doprowadziły do rewolucji przeciwko reżimowi Husniego Mubaraka. W takiej atmosferze w czerwcu zeszłego roku wybory wygrała partia Braci Muzułmańskich, ze swoim liderem Mohamedem Morsim.

Przez rok swoich rządów partia forsowała program reform moralnych i prawniczych państwa, nowej konstytucji i przywrócenia większej ważności zasadom szariatu. Lecz islamiści nie zrobili wiele w dziedzinie ekonomii, a ich propozycje dotyczące rozwoju polityki ekonomicznej nie wydawały się nigdy ani jasne, ani odpowiadające na realne potrzeby. Ich priorytetem był i nadal jest wzrost moralności w sferze publicznej i tylko częściowo zmniejszenie roli państwa w życiu obywateli. I to w kraju takim jak Egipt, gdzie aparat rządowy jest mocno rozbudowany i wciąż kontroluje, głównie za pomocą wojska, wiele sektorów ekonomicznych.

KRAJ WIDZIANY Z ZEWNĄTRZ

Wysiłki podjęte przez Morsiego dla odzyskania inwestorów i wiarygodności ekonomicznej na polu międzynarodowym nie dały dostatecznych rezultatów. Rozmowy z FMI nie zostały jeszcze zakończone, a europejskie wizyty (prawie) ex-prezydenta, w szczególności styczniowa wizyta w Niemczech, nie dały pożądanych wyników. Również szejkowie z Zatoki Arabskiej nie wydają się być zainteresowani inwestowaniem w nowym Egipcie.

Morsi był dobrym kandydatem na prezydenta, ale tylko w zeszłym roku, kiedy pokazał, że potrafi zjednoczyć miejskich rewolucjonistów 2011 roku i lud rolniczy, nastawiony o wiele bardziej konserwatywnie. Społeczeństwo egipskie jest jednak głęboko podzielone. Duża jego część jest ściśle przywiązana do tradycyjnej kultury, przede wszystkim mieszkający poza aglomeracjami i w biednych dzielnicach wielkich miast. Inne nurty społeczne dzielą się między arabskich nacjonalistów (mieszających socjalizm i nacjonalizm z elementami religii) i liberałów o poglądach zorientowanych bardziej zachodnioeuropejsko. To siły nacjonalistów arabskich rządziły państwem przez ostatnie 40 lat, od przejęcia władzy przez młodych urzędników Nassera aż po faraona Mubaraka. Liberaliści dochodzą do głosu jedynie w centrach miejskich, występując obok związków zawodowych i grup o nastawieniu komunistycznym. Ruchy związków zawodowych miały decydujące znaczenie w rewolucji w 2011. Według zagranicznych komentatorów, zaważyły na jej przebiegu nawet w większym stopniu niż media społecznościowe.

NA PLACU TAHRIR PO RAZ KOLEJNY

To są siły, które stają przeciwko sobie. Stara gwardia wojskowych nacjonalistów arabskich zadecydowała o przejęciu inicjatywy politycznej wobec definitywnego kryzysu między siłami liberałów i islamistów, którzy w stanie zbyt chwiejnej równowagi rządzili okresem przejściowym po rewolucji. Prawdopodobnie nadal chcą przeforsować własne interesy ekonomiczne i zachować pozycje względnej władzy – nawet pomimo tego, że otwarcie rynku pod naciskiem organizacji międzynarodowych niekoniecznie jest lekarstwem na bolączki Egiptu, biorąc pod uwagę, że proces prywatyzacji został przeprowadzony na korzyść ścisłych elit. Co spowodowało załamanie na rynku pracy i w dystrybucji przychodów. Według niektórych obserwatorów właśnie prywatyzacja miała uruchomić mechanizmy prowadzące do pogłębienia się różnic i w efekcie do wyjścia ludności na Plac Tahrir.

Dziś tłumy zbierają się na nim po raz kolejny, a wojskowi wykorzystują okazję do potwierdzenia klęski egipskiego eksperymentu z islamem unowocześnionym. Przyszłość rewolucji stoi pod znakiem zapytania. Będzie ona zależeć od sojuszy i od starć pomiędzy siłami politycznymi i ekonomicznymi. Światu, w każdym razie, pozostaje obserwacja.