Ekonomia w 2011 oczami młodych - czy w 2012 czeka nas powtórka z rozrywki?

Artykuł opublikowany 17 stycznia 2012
Artykuł opublikowany 17 stycznia 2012
Podczas gdy politycy głowią się nad tym jak nie popaść w beznadzieję i jak przedstawić program kolejnej półrocznej prezydencji mającej doprowadzić do ustabilizowania gospodarki UE (przewodnictwo w UE wraz z 1 stycznia 2012 oficjalnie przeszło w ręce Duńczyków), młodzi, aktywni i ambitni Europejczycy opowiadają o swoich finansowych doświadczeniach z „kryzysowego” 2011 roku.
Czego się obawiamy, czego wyczekujemy w nowym roku 2012?

Daniel, poski student ekonomii na Université Catholique de Louvain (w Louvain-la-Neuve) ocenia dotychczasowe działania antykryzysowe na wysokim szczeblu: „Establishment sobie nie poradził, bowiem próbuje ugasić problem poprzez dodrukowywanie pieniędzy, co skutkuje wzrostem inflacji. Oznacza to przede wszystkim, że ceny w przyszłym roku prawdopodobnie będą znacząco rosły (inflacja), miejsc pracy prawdopodobnie nie przybędzie (większa ilość pieniądza na rynku nie tworzy miejsc pracy), w dłuższej perspektywie studenci powinni oszczędzać a własną rękę, bowiem za 30 lat sypnie się cały system emerytalny w Europie”.

„W dłuższej perspektywie studenci powinni oszczędzać a własną rękę, bowiem za 30 lat sypnie się cały system emerytalny w Europie” - twierdzi Daniel.

Kierunek: Azja

Zaciskanie pasa już u początku kariery nie jest chyba najlepszą z prognoz... Filipe, Portugalczyk z Lizbony, który ukończył studia w minionym roku akademickim, dziś przebywa w Chinach, gdzie uczy się chińskiego na jednym z wielu kursów językowych dla obcokrajowców prowadzonych przez uniwersytet w Pekinie. Bez wahania stwierdza, że perspektywy młodych Europejczyków w Chinach wcale nie wyglądają gorzej niż w Europie. Wręcz przeciwnie. Pod koniec zeszłego roku wróciłem na chwilę do Portugalii i szybko zdałem sobie sprawę z tego, jak dobrze zrobiłem, że wyjechałem. Większości z moich znajomych w kraju nie przedłużono umów o pracę. natomiast Europejczycy przebywający w Chinach nie mają większych problemów z utrzymaniem się – zawsze mogą sobie dorobić w mniej lub bardziej kreatywny sposób. Dla przykładu – mój znajomy w przeciągu 15 minut zarobił 100 euro krojąc indyka na przyjęciu z okazji Dnia Dziękczynienia (ang. „Thanksgiving”). A to wszystko tylko dzięki temu, że jest obcokrajowcem. Dla mniej kreaktywnych zawsze pozostaje nauczanie języka angielskiego, na którym można zarobić 25 euro za godzinę.

„Mój znajomy w przeciągu 15 minut zarobił 100 euro krojąc indyka na przyjęciu z okazji Dnia Dziękczynienia (ang. Thanksgiving)” - twierdzi Filipe.

Na dobry początek ... proponujemy współpracę bezpłatną

Dla Alejandry, Hiszpanki z Madrytu, dziś pracującej w Brukseli, największą niesprawiedliwością, jaka dotyka młodych, świetnie wykształconych ludzi w Europie to bezrobocie, a także pojawiające się jak grzyby po deszczu oferty bezpłatnych, tzw. „śmieciowych” praktyk czy staży - zwłaszcza dla absolwentów, których zwykło się już określać mianem „przekwalifikowanych”.

Obawy Alejandry nie są bezpodstawne, ale to jednak młodzi Włosi należą do najbardziej dotkniętych pesymizmem Europejczyków. Według ostatniego raportu Eurostat, we wszystkich 27 krajach Europejskich jest dziś 8 milionów 250 tysięcy osób, które chciałyby podjąć pracę, ale mają problem z jej znalezieniem. W samych Włoszech znajdziemy ich aż 2,7 milionów (co stanowi 11,1% łącznej siły roboczej kraju). W skład „zdesperowanych” pod tych względem nacji wchodzą także Bułgarzy (ponad 8%) oraz Łotysze (równo 8%). O brak pracy nie muszą się natomiast martwić Belgowie (tylko 0,7% z nich deklaruje trudności w znalezieniu zatrudnienia), a także Francuzi (1,1%) i Niemcy (1,3%).

Szaleńcze zakupy chyba jednak chwilowo odłożymy na lepsze czasy... W jaki sposób znajdujemy dziś pracę? Włoski dziennik „La Repubblica” alarmuje – w czasach kryzysu najchętniej prosimy o pomoc m.in. znajomych oraz rodzinę. Podczas gdy w całej Europie po takie środki pomocy sięga 68.9% bezrobotnych, we Włoszech cyfra ta jest rekordowo wysoka i sięga prawie 77%! Na ogłoszeniach zamieszczanych w internecie polegamy jedynie w 31,4% przypadków.

Na najbliższy okres - bilet w jedną stronę

Piero, student nauk o przyrodzie z Rzymu, z pewną dozą goryczy w głosie szczerze radzi opuścić kraj. Racjonalnie rozumując - jak najszybsze zdobycie doświadczenia za granicą powinno być głównym celem świeżo upieczonych absolwentów. „Z obserwacji mogę stwierdzić, że w kraju, rzadko któremu z moich znajomych udaje się znaleźć godne zajęcie tuż po studiach. Młodzi Włosi często muszą się godzić na przyjęcie stażu, który nie spełnia ich wymagań – zarówno pod względem przydzielonych zadań jak i płacy. Szczęściarz może liczyć na maksymalnie 600-800 euro wynagrodzenia w czasie odbywania stażu oraz 1200 euro w przypadku bardzo dobrej oferty pierwszej pracy. Wraz z nadejściem nowego premiera – Mario Montiego, odczuliśmy pewien powiew nadziei, ale na konkretne zmiany trzeba będzie jeszcze sporo poczekać. Lepiej więc teraz wyjechać i wrócić po jakimś czasie z bagażem doświadczeń”.

Oburzenie (nie tylko wśród młodych, ale także wśród ich rodziców, którzy marzyli o tym, że na stare lata ich potomstwo będzie dla nich podporą), bezrobocie wśród młodych, które w listopadzie minionego roku osiągnęło 21% w skali UE, coraz częstsza praktyka rozpoczynania (bezpłatnych) praktyk czy wolontariatu już na pierwszym roku studiów, a w niektórych przypadkach nawet wcześniej... oto obecne realia z którymi muszą stanąć twarzą w twarz młodzi Europejczycy. To szalenie zacne, że duńska Prezydencja stawia na Europę „odpowiedzialną, dynamiczną, zieloną oraz bezpieczną”, ale co z przyszłością generacji, która obecnie usilnie próbuje wejść na rynek pracy? Jakie zmiany w perspektywach dwudziestoparolatków z Europy przyniesie rok 2012, czas tylko pokaże.

Fot.:główna (cc): Iasard/flickr.com; w tekście: David Blackwell/flickr