Messed Up i białoruska scena punkowa

Artykuł opublikowany 24 czerwca 2017
Artykuł opublikowany 24 czerwca 2017

Niewiele mówi się o punku na Białorusi. Kraj będący swoistą persona non grata na europejskiej scenie politycznej nazywany jest czasem wprost ostatnią dyktaturą Europy. Punkowy girlsband Messed Up od 2015 stara się zrewolucjonizować tamtejszą scenę muzyczną, a przy okazji zmienić trochę mentalność Białorusinów.

– Ludzie postrzegają nas jako coś więcej niż tylko zbieraninę dziewczyn grających na gitarze. Traktujemy siebie poważnie i nie pozwalamy się nikomu obrażać – wyjaśnia gitarzystka i autorka tekstów Liza. Messed Up jako jeden z niewielu zespołów punkowych na Białorusi stara się podejmować w swoich tekstach tematy społeczne. Dziewczyny nie mają łatwo. W kraju nie ma zbyt wielu wydarzeń, na których mogłyby zagrać – dlatego często grają na nieoficjalnych koncertach. Punk nie jest tam popularny, a stereotypowe postrzeganie roli kobiety w społeczeństwie sprawia, że nie wszyscy patrzą na nie przychylnym wzrokiem.

– Nie gramy zbyt wielu koncertów, a jeśli gramy, to często nie do końca legalnie. Trudno jest załatwić sobie występ, bo właściciele lokalów boją się reakcji władz i myślą stereotypowo – wyjaśnia Liza. Na lokalnej scenie dominują pop i muzyka klubowa, zainteresowanie punk-rockiem nie jest duże. – Ludzie wciąż patrzą na nas jak na niebezpiecznych dziwaków i boją się problemów podczas koncertów.

Jestem kobietą i chcę być usłyszana

Messed Up to jedyny punkowy skład na Białorusi złożony wyłącznie z kobiet. To niesie ze sobą dodatkowe zobowiązania. – Chcemy pokazać, że kobiety mogą wypowiadać się tak samo otwarcie jak mężczyźni – twierdzi Liza. Dziewczyny mają w większości pozytywne wspomnienia z zagranicznych występów. Na Białorusi jednak na grupę złożoną z samych kobiet patrzy się zupełnie inaczej. – Czasami ludzie wymieniają zdziwione spojrzenia, gdy wchodzimy na scenę. Niektórzy otwarcie komentują, że „rock nie jest dla dziewczyn” – mówi.

Dyskryminacja ze względu na płeć i brak popularności punk rocka w Białorusi zmusiły grupę do szukania sukcesów poza granicami kraju. Zespół występuje dość często w Polsce i na Litwie. Według Lizy, obraz kobiety w białoruskim społeczeństwie wciąż różni się od obecnych wzorców europejskich.

– Niestety w naszym kraju dalej panują tradycyjne poglądy na rolę kobiety w społeczeństwie. Oficjalnie kobiety mają te sama prawa co mężczyźni, a jednak wygląda to u nas zupełnie inaczej niż w reszcie Europy – wyjaśnia Liza. Miejsce kobiet na Białorusi jest często w domu. Rzadko pracują na stanowiskach kierowniczych i w zawodach wymagających zdolności przywódczych.

Na przekór władzy

– Nie śpiewamy tylko o sobie. Śpiewamy o problemach nowoczesnego społeczeństwa – mówi Liza.

Messed Up stara się wyrazić swoje własne poglądy na temat wielu rzeczy. A ich poglądy rzadko pokrywają się z tymi wyznawanymi przez dużą część białoruskiego społeczeństwa. Ich sztandarowy utwór Ja ne budu („Nie będę”) nawołuje do odrzucenia norm społecznych, według których każde odstępstwo od głównego nurtu jest napiętnowane. Dotyczy to również kobiet, zwłaszcza ich wyglądu i tego, jak się ubierają. Grupa chce poszerzyć umysły Białorusinów, przekonać ich, że „inny” nie znaczy „zły”.

Wiele utworów Messed Up opowiada o tym, jak postsowieckie społeczeństwo faworyzuje „zwykłych” ludzi i stygmatyzuje tych, którzy chcą żyć inaczej. Jak mówi Liza, sprzeciw wobec niesprawiedliwości, hipokryzji i nieuczciwości jest dla grupy motywacją do walki z trudną rzeczywistością.

– Państwo nie patrzy przychylnym wzrokiem na teksty poruszające kwestie polityczne – mówi Liza. – Cenzura przeszkadza w głoszeniu własnych poglądów. Uważamy, że każdy ma prawo mówić to, co myśli – dodaje. Messed Up nagrywają teraz krążek z czterema nowymi utworami i kontynuują pracę nad najnowszym teledyskiem. Być może do końca roku uda się wydać debiutancki album.

Messed Up nie przejmują się ograniczoną wolnością słowa na Białorusi i grają dalej. Jako punkrockowa awangarda, muszą pokonać wiele przeszkód na drodze do sukcesu. – Punk rock daje nam wolność. Wyrażamy w ten sposób swoje niezadowolenie! Chcemy, aby ludzie o nas usłyszeli, nie tylko za granicą, ale też w naszej ojczyźnie – podsumowuje Liza.