Energia atomowa dzieli Europę

Artykuł opublikowany 13 stycznia 2006
Artykuł opublikowany 13 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Energia nuklearna stała się przyczyną podziałów. Niemcy i Szwecja z niej rezygnują, a Francja inwestuje coraz więcej. Tak więc, czy energia atomowa jest zabawą z ogniem czy też jedynym wyjściem z kryzysu energetycznego?

Energia atomowa, szczególnie w Europie jest obecnie bardziej niż kiedykolwiek kontrowersyjna. Jest to zaskakujące jeśli uwzględni się statystyki: w 2004 roku około 440 elektrowni atomowych wytwarzało w 30 krajach 16% światowego zapotrzebowania na prąd. Z tego w Stanach Zjednoczonych znajdowało się 104 elektrowni, a we Francji prawie 60. Pod koniec ubiegłego roku 26 nowych instalacji było w budowie, z czego 18 w Azji. Przed rozszerzeniem Unii Europejskiej aż 30% dostaw prądu pochodziło z energii nuklearnej. Mimo że Komisja Europejska dalej angażuje się w wspieranie badań nad technologią nuklearną, to państwa członkowskie są podzielone względem wykorzystania energii jądrowej.

Krytyka energii atomowej

W ostatnich latach poświęca się wiele uwagi przeciwnikom energii jądrowej. Nie jest to tylko wynikiem niedawnej ustawy parlamentu niemieckiego, obowiązującej od kwietnia 2002 roku, która przewiduje wycofanie się Niemiec z energii nuklearnej do 2021 roku. Także Szwecja (1980), Włochy (1990), Holandia (1997) i Belgia (2002) zdecydowały się na stopniowe zamykanie swoich elektrowni, mimo że wokół tych decyzji toczą się wciąż spory, zwłaszcza we Włoszech. Z kolei kraje, jak Portugalia, Austria, Dania i Irlandia, nigdy nie wytwarzały energii atomowej, podobnie jak trzy nowe państwa członkowskie: Polska, Estonia i Łotwa.

Wedle argumentacji przeciwników energia atomowa jest po prostu zbyt niebezpieczna. Co więcej, kwestia utylizacji odpadów radioaktywnych jest nadal nierozwiązywalna, a groźba niepożądanego wykorzystania materiałów nuklearnych zbyt duża. Do tego dochodzi nieopłacalność ekonomiczna związana z wysokimi kosztami inwestycji na budowę nowych instalacji. Krytycy energii jądrowej zwracają uwagę, że to źródło energii wydaje się dziś korzystne tylko dlatego że od 1950 było wspierane przez państwo w postaci licznych dotacji sięgających 1 miliarda dolarów. Zdaniem wycofujących się z tej technologii przyszłością jest oszczędzanie energii tj. oparcie się na odnawialnych źródłach i efektywne wykorzystanie konwencjonalnych nośników energii, takich jak węgiel, ropa czy gaz.

Korzyści gospodarcze

Całkiem przeciwnego zdania o tej technologii są producenci energii nuklearnej. Francja, która pozyskuje 80% elektryczności z energii jądrowej i ma najgęstszą sieć elektrowni atomowych na świecie, planuje na 2007 rok budowę kolejnego reaktora atomowego wysokociśnieniowego we Flamanville. W Finlandii zaś trwają już prace nad reaktorem w Olkiluoto. Również Węgry, Czechy, Słowacja, Słowenia i Litwa nie mają najmniejszych zamiarów wycofywania się z energii atomowej, nawet jeśli niektóre z reaktorów zbudowanych jeszcze w czasach ZSRR muszą zostać zamknięte do 2009 roku z powodów bezpieczeństwa. Wielka Brytania i Hiszpania także są przekonane do energii atomowej, ale nie mają obecnie żadnych planów rozbudowy swojej infrastruktury. Całkiem inaczej jest w Japonii, Rosji, Chinach i Indiach, które w 2004 roku zaplanowały uruchomienie lub budowę nowych instalacji. Z kolei USA w „Ustawie o Polityce Energetycznej 2005” opowiedziały się za dalszą rozbudową energii jądrowej. Prezydent Bush zapowiedział budowę kolejnego reaktora jeszcze w tym dziesięcioleciu.

Zwolennicy energii atomowej dostrzegają przede wszystkim korzyści gospodarcze w postaci niższych kosztów produkcji oraz niezależności od wahań cen ropy naftowej. Wierzą oni, że postęp techniczny przyczyni się do bezpieczniejszego funkcjonowania i utylizacji odpadów z elektrowni jądrowych. Podkreślają oni poza tym, tak jak Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (International Atomic Energy Agency – IAEA), niski poziom kwot emisyjnych dla gazów cieplarnianych, który dzięki energii atomowej pozwala osiągnąć korzyści ekonomiczne w ramach protokołu z Kioto.

Paradoks pozostaje

Jak można więc ocenić przyszłość energii atomowej? Z jednej strony rosnące ceny ropy naftowej i nowe koszty handlu kwotami emisyjnymi przewidziane w protokole z Kioto sprawiają, że energia jądrowa jest coraz bardziej opłacalna. Projekt ITER przewidujący budowę reaktora syntezy jądrowej jest nowym przełomowym programem energetycznym, który będzie wdrażany do 2016 roku przez UE, Chiny, Japonię, Koreę, Rosję i USA pod nadzorem IAEA. Także projekt konstytucji europejskiej zawiera w aneksie traktat o EUROATOM-ie z 1957 wspierający rozwój energii atomowej, przez co po raz kolejny podkreślona jest jego rola.

Z drugiej strony takie hasła jak „odpady radioaktywne”, a od 11 września i kryzysu północnokoreańskiego i irańskiego, także „terroryzm nuklearny” podważają zasadność energii jądrowej. Tym samym powstaje swoisty paradoks gospodarczy: istniejące elektrownie atomowe ze swoimi możliwościami produkcyjnymi funkcjonują na liberalnym rynku elektryczności, ale budowa nowych elektrowni bez dotacji państwowych jest niemożliwa, co byłoby zresztą i tak sprzeczne z ideą wolnej konkurencji. Nic dziwnego, iż wydłużenie terminu funkcjonowania elektrowni jądrowych, także wśród krytyków energii atomowej, wywołuje coraz gorętsze dyskusje.