Energia jądrowa niemieckim ubezpieczeniem na naftowe rewolucje

Artykuł opublikowany 11 marca 2011
Artykuł opublikowany 11 marca 2011
W czasie, gdy przez kraje naftowe przetacza się rewolucja, europejscy przywódcy chcą zainwestować w energię atomową, by ograniczyć swoją zależność energetyczną i zagwarantować stabilne dostawy energii po konkurencyjnych cenach. Dotyczy to na przykład Niemiec, z ich 17 z 144 funkcjonujących w UE reaktorów nuklearnych. W jakim kierunku podąży Berlin i jakie są inne alternatywy?

Jest 14.30 w Berlinie, słońce nieśmiało świeci nad ulicą Marianstrasse, jakby chciało przypomnieć o swoich dobroczynnych właściwościach. To jego promienie pozwalają Florianowi Noto marzyć o „czystej” przyszłości energetycznej Niemiec. Florian pracuje w Atomausstieg, platformie, która od 2006 r. zrzesza 22 organizacje ekologiczne, w tym Greenpeace, WWF czy Przyjaciele Ziemi i działa na rzecz przekonania niemieckich obywateli do instalowania w ich domach źródeł ekologicznej energii. „Chcemy przypomnieć obywatelom, że są wolni w kwestii wyboru rodzaju energii, jaką będą konsumować”, stwierdza. Noto jest rzecznikiem prasowym firmy, której slogan brzmi: „Koniec ery atomowej. Zrób to sam!”. On i wielu wolontariuszy próbują promować koncept energii odnawialnej. 

Od lat 90. w Niemczech istnieją 4 firmy produkujące ekoenergię. Ale Greenpeace Energy, EWS Schönau, LichtBlick i Naturstrom nadal nie stanowią poważnej konkurencji dla wielkiej czwórki producentów na niemieckim rynku energetycznym: Vattenfall, RWE, E.ON i EnBW i na chwilę obecną mają jedynie ok. milion klientów. 

Zaangażowanie jako narzędzie zmian

Elena Pinto, Hiszpanka, która mieszka w Berlinie i pracuje w ECO, organizacji non-profit promującej zaangażowanie obywatelskie i demokrację, również nie uważa energii jądrowej za rozwiązanie mogące zapewnić pewną przyszłość, głównie z powodu odpadów powstających w procesie produkcji. „Przedłużeniu przez Angelę Merkel o kolejne 12 lat okresu aktywności centrów nuklearnych przyniosło wiele reperkusji”, potwierdza. Stąd częste demonstracje przeciwko tej decyzji. Jedna z najgłośniejszych to ta mająca na celu zatrzymanie pociągu z odpadami zmierzającego na nuklearny cmentarz w Gorleben. „Politycy powinni bardziej słuchać obywateli, ponieważ to o ich postulaty powinno opierać sięprawo”, dopomina się.

Ponadto w jej opinii Niemcy są w pełni świadomi możliwych zagrożeń, jakie niesie ze sobą energia nuklearna. Nie uważają tych kwestii za tak trudne do zrozumienia, jak próbuje się im wmówić. „Problem jednak w tym, że niewielu dzisiejszych manifestantów pójdzie do głosowania”, ubolewa. 

Philippa Magalskiego, rzecznik niemieckiej Partii Piratów, która pozostaje poza parlamentem, mówi, że choć energia atomowa wykorzystywana jest do dostaw prądu, ma jednocześnie ogromny potencjał destrukcyjny i może być w przyszłości wykorzystana w działaniach wojennych. Migalski wspomina o Czarnobylu: „Mieśmy o wiele mniej poważne wypadki, ale z czasem mogą wydarzyć się poważniejsze i szkody będą nie do naprawienia. Pronuklearne lobby kłamie, gdy mówi, że jest to czysta i bezpieczna energia”. Dlatego podobnie jak Phil, wielu Niemców manifestuje ze świadomością, że powinni mieć głos w kwestii, czy energetyczna przyszłość Niemiec musi być związana z energią jądrową. „Mamy instrumenty, by to zmienić, jako obywatele możemy wybrać”, podkreśla. Mimo to Phil jest świadomy, że póki co Niemcy w żaden sposób nie mogą całkowicie zrezygnować z energii jądrowej, ale zapewnia, że z czasem może stać się to możliwe. 

Arabskie rewolucje i energetyczna przyszłość

„Dlatego też nie ma wątpliwości, że wiele się na ten temat w Niemczech dyskutuje”, stwierdza rzecznik prasowy niemieckiego Foro Nuclear (Atomforum), Maik Luckow, który stwierdza, że większość Niemców nie jest gotowych uznać efektywności i ekologicznych walorów energii nuklearnej, z której można korzystać do czasu, gdy alternatywne źródła energii całkowicie zastąpią stare, jeśli miałoby do tego dojść. Mimo to potwierdza, że odpady radioaktywne muszą być objęte ochroną, tak by nie wpływały na biosferę do czasu, aż zniknie ich radioaktywność, co „jest gwarantowane przy tworzeniu głębokich formacji geologicznych”. Według szacunków forum, do 2040 r. produkcja energii jądrowej wygeneruje 280 tys. metrów kwadratowych odpadów radioaktywnych niskiej i średniej szkodliwości. Powracając do pytania, czy energia jądrowa jest „czysta”, Maik broni się, mówiąc, że europejski strategiczny plan w dziedzinie technologii energetycznej (SET-plan) uznaje energię atomową za emitującą niewiele dwutlenku węgla.

Jaka więc będzie przyszłość? Czy arabskie rewolucje są jeszcze jedną wymówką do pracowania nad źródłami energii alternatywnymi dla ropy? Według agencji Ernst & Young, możliwy wzrost cen do 150 dolarów za baryłkę ropy doprowadziłby strefę euro na krawędź recesji. 90% swojej ropy Libia eksportuje przez Europę, a jej drugim najważniejszym partnerem są Niemcy. W perspektywie walk o kontrolę nad krajem między arabskim dyktatorem i rebeliantami, niektóre rządy podjęły środki w celu zaoszczędzenia energii. Hiszpania na przykład ograniczyła prędkość na autostradach z 120 na 110 km/h oraz wprowadziła 5% zniżki na transport podmiejski. Rząd przewiduje również zredukowanie o 3% , czyli o 1,400 mln euro, wielkości rocznego importu. Maik wyjaśnia, że zasoby surowców nuklearne będą wystarczały przynajmniej na 200 następnych lat i, w przeciwieństwie do ropy, pochodzą z państw dużo bardziej „stabilnych politycznie”, jak Kanada czy Australia. 

Dla Maika, główne wyzwanie niemieckiej polityki energetycznej to połączenie trzech faktorów: konkurencyjnych cen, ochrony klimatu i bezpieczeństwa dostaw. „Ważnym jest dążenie do odpowiedzialnej produkcji energii”. A to możliwe jest dzięki kombinacji źródeł energii, w tym nuklearnej. W ten sposób: energia nuklearna będzie technologią przejściową na drodze Niemiec do ery energii odnawialnych”. 

Fot. główne(cc) Truthout.org/Flickr; Merkel: ©Presse-Papier; wideo: Youtube.com