Energia na Litwie: uciekając od ZSRR

Artykuł opublikowany 26 czerwca 2009
Artykuł opublikowany 26 czerwca 2009

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

W 1993 roku 88% energii na Litwie pochodziło z elektrowni jądrowych. W 2007 roku ten odsetek spadł do 26%. W latach tych, mimo wejścia do UE nastąpił silnym wzrost uzależnienia od energii rosyjskiej. Litwa liczy na pomoc Europy w zabezpieczeniu energetycznym kraju. Pytanie brzmi tylko, w kierunku jakiej energii należy pójść: jądrowej, odnawialnej czy też obydwu?

W 1993 roku, Litwa pobiła rekord światowy: 88% jej energii pochodziło z elektrowni jądrowych. Po wstąpieniu do Unii Europejskiej Litwa przeżyła rewolucję energetyczną ze spadkiem do 26% w 2007 roku. Jak to wyjaśnić? W traktacie akcesyjnym Litwy znalazł się między innymi zapis o zamknięciu odziedziczonego po czasach radzieckich potężnego centrum energetycznego w Ignalinie, w którym nie przestrzegano najnowszych norm bezpieczeństwa.

W tym roku rozpoczyna się nowy czas zmian i niepewności dla kraju. Zbliżające się zamknięcie ostatniego aktywnego reaktora jądrowego w Ignalinie spowoduje zwiększenie aktualnego uzależnienia Litwy od rosyjskiego gazu i ropy naftowej. Jest to raczej mało uspakajająca wiadomość, jeśli bierzemy pod uwagę historię politycznego wykorzystania zasobów naturalnych ze strony wschodniego sąsiada. Trzy lata temu, naftociąg poprowadzony przez Rosję do litewskiego miasta Kłajpeda przestał działać. Oficjalnie przyczyną tego była drobna usterka techniczna, jednak według gazety The Moscow Times prawdziwym powodem przerwania dostaw mógł być w rzeczywistości zakup strategicznej ze strony polskich firm a szkodliwej dla strony rosyjskiej litewskiej rafinerii.

Elektryczna mapa radziecka

W dziedzinie energii Litwa ma jeszcze wiele do zrobienia. Jak nam sugeruje Bronius Rasimavičius, litewski ekspert z Narodowego Forum do spraw Energii, ciągle istnieje mapa energetyczna ZSRR. Gęsta sieć energetyczna łączy Litwę z Łotwą, Białorusią, a za pośrednictwem tych państw, z Rosją. Jednakże sieć zanika w kierunku zachodnim.

Z tego powodu planowane są dwa połączenia o szerokiej rozpiętości ze Szwecją i z Polską żeby połączyć kraj z siecią elektryczną Unii i zwiększyć w ten sposób bezpieczeństwo dostaw. Ponadto aby zrekompensować zamknięcie Ignalińskiej Elektrowni Atomowej przewiduje się także budowę nowej elektrowni jądrowej.

Jednakże żaden z tych projektów nie zostanie zakończony przed 2015 rokiem, a pewne terminy nie pozwalają zmniejszyć niepewności co do bezpieczeństwa energetycznego w nadchodzących latach, które będzie nadal ściśle powiązane z rosyjskimi dostawami.

Po zwycięstwie w wyborach jedno z pierwszych oświadczeń Dalii Grybuskaitė, nowej litewskiej prezydent, dotyczyło energii, a konkretnie LEO LT, spółki utworzonej przez rząd do zarządzania projektami połączeń międzysystemowych oraz nową elektrownią jądrową. Według litewskiej prasy dla Grybuskaitė tworzenie się LEO LT „jest oczywistym przykładem przekształcenia się Litwy w oligarchię”. Rasimavičius, którego celem jest promowanie debaty publicznej na temat energii, idzie dalej. Zapewnia nas zapalczywie, że spółka Leo LT powstała z połączenia działalności publicznej i prywatnej i jest „projektem korupcyjnym na wielką skalę”. Co więcej, swoje projekty zamierza sfinansować podwyższając znacznie rachunki za energię jakie płacą obywatele. W ciągu kilku dni ta potężna inicjatywa spotkała się również z krytycznym głosem ze strony obywateli Litwy. Zostało zebranych już ponad 7000 podpisów za rozwiązaniem LEO LT, której powstanie uważa się za „prezent dla prywatnej firmy NDX Energia”, a jej strukturę za „skorumpowaną” i daleką od wspólnego interesu.

Liutauras Ulevičius z zarządu Civic Alliance, organizacji zapewniającej jakość demokratycznego systemu, wyjaśnia nam, że utworzenie LEO LT było połączone z wyborem „dobranego” partnera prywatnego oraz z dyskryminacją innych konkurentów, co spowodowało problemy z przestrzeganiem konstytucji oraz z otrzymywaniem funduszy europejskich.

(zdj.: Taylor Dundee/flickr)LEO LT broni się przed oskarżeniami. Podczas wywiadu dla Cafebabel Antanas Malikénas, dyrektor generalny Interlinks, firmy tej spółki odpowiedzialnej za nowe połączenia elektryczne znajdującej się w Wilnie nad brzegiem Wilii, zasłania się europejską debatą na temat liberalizacji energetycznej. „Czy opłaca się mieć wiele firm w kraju tak małym jak Litwa?” – zadaje sobie pytanie Malikenas uzasadniając istnienie firmy. Jeśli chodzi o domniemany wzrost cen, którego obawia się wielu obywateli, Malikenas przyznaje, że wielkie planowane projekty będą finansowane w części przez wzrost kosztów energii o około 15%.

Przewidywalne nuklearne ożywienie

Bezpieczeństwo elektryczne i zmiany klimatyczne ponownie wprowadziły do gry kwestie związane z energią jądrową. Ponadto, jak wskazują badania Eurobarometru z czerwca 2006 roku, Litwini są trzeci – po Szwedach i Słowakach – wśród obywateli europejskich popierających wykorzystanie tej energii.

Bronius Rasimavičius obawia się jednak, że budowa nowej elektrowni zniechęci do inwestycji w odnawialne źródła energii, które mają duży potencjał na przyszłość. Innego zdania jest Inga Konstantinavičiūtė, specjalistka do spraw Ekonomii Energii Odnawialnej w Litewskim Instytucie Energii Odnawialnej, która przewiduje obowiązkowe współistnienie energii jądrowej i energii odnawialnej. Do tego, według Konstantinavičiūtė, Litwa nie osiągnie celu europejskiego: do 2020 roku 20% energii nie będzie pochodziło z odnawialnych źródeł energii. Tak więc, mimo że kraj czyni postępy i udział źródeł zielonej energii wzrósł z 8,7% do 12-15%, energia jądrowa w przyszłości nadal będzie z dużym prawdopodobieństwem odgrywać kluczową rolę w zapewnieniu dostaw. Czy Litwa zwróci się, zgodnie z aktualnymi trendami europejskimi w kierunku energii atomowej?

Podziękowania dla lokalnych zespołów cafebabel.com w Wilnie oraz w Mińsku.