Erika Lust: „Czułam się niezręcznie, jak wszystkie kobiety podczas oglądania porno”

Artykuł opublikowany 6 czerwca 2012
Artykuł opublikowany 6 czerwca 2012
Ktoś dzwoni do drzwi. Kobieta wyskakuje spod prysznica, narzuca na siebie ręcznik i spieszy otworzyć drzwi facetowi od pizzy. To mógłby być początek tradycyjnego filmu porno, ale nim nie jest. Aktorzy „The Good Girl” mają osobowość, a odważne sceny erotyczne są wynikiem spójnej fabuły.
To powoduje, że autorka Erika Lust woli nazywać swoje utwory nowoczesnymi filmami dla dorosłych niżeli pornograficznymi. Słowo „pornograficzny” oznacza, że dąży ona do wyrażenia buntu poprzez swoje prace.

„Pornografia - to mocne słowo. Jeśli powiesz ludziom: pornograficzny, brutalny, szowinistyczny, macho, w ich głowie pojawiają się prawie nieludzkie myśli. Przez te skojarzenia, słowo „pornograficzny” stało się tak brudnym wyrażeniem, że wzięłabym je, wrzuciła do pralki i wyczyściła, używając najlepszych środków”. Słuchając Eriki czułam się, jakbym została wrzucona do pralki razem ze słowem „pornograficzny”. Matka dwojga mówi z taką pasją o pornografii, kobiecej i męskiej seksualności oraz feminizmie, że powietrze wokół niej zaczyna wibrować. Rozmawiając z wyluzowaną kobietą w jeansach i czerwonych trampkach Converse, odnoszę wrażenie, że spotkałam badacza kierunku gender studies, a nie reżysera filmów pornograficznych. Prawie miałam rację.

Tradycyjne porno vs feministyczne porno

Przed przybyciem do Barcelony ze Szwecji w 2000 roku, Erika studiowała politologię i feminizm na Uniwersytecie w Lund. Pewnego dnia jej chłopak zaskoczył ją filmem pornograficznym. „Czułam się niezręcznie, jak wszystkie kobiety podczas oglądania filmu porno” - mówi. „Fizycznie mnie podniecił, ale nie spodobał mi się. To był pierwszy raz, gdy zadałam sobie pytanie - dlaczego porno musi takie być?”. Początkowo nie mogę zauważyć różnicy między tradycyjnym porno i tym, które tworzy Lust. Erika skacze, biega z pokoju do pokoju i przychodzi z płytą DVD swojego ostatniego filmu, „Cabaret Desire” (2011), i kopią swojej książki „Good Porn” (2009). Podaje mi je z szerokim uśmiechem. „Mam nadzieję, że ci się spodobają”. Bierze duży łyk wody, którą przygotowała na spotkanie. „Zawsze dużo mówię” - mówi, śmiejąc się i poprawiając swój kardigan. „Feministyczny film pornograficzny jest o zmianie ról kobiet, które grają w tradycyjnym porno, tj. będących tylko narzędziem męskiej przyjemności. Te filmy są tworzone przez mężczyzn dla mężczyzn, a ich bohaterowie są zawsze bogaci i silni, podczas gdy kobiety grają rolę prostytutek lub sadomasochistycznych partnerek. W moich filmach kobiety nie są narzędziami do seksu, a postaciami o złożonej osobowości, tak jak w rzeczywistości, a ich seksualność sprawia im radość”.

Jednak Erika musiała przejść długą drogę zanim nakręciła pierwszy film. Początkowo chciała pracować z Narodami Zjednoczonymi, dlatego zaczęła studiować język hiszpański. Podczas studiów w Barcelonie zakochała się w mieście i zdecydowała zostać w nim, pracując jako asystentka w przemyśle filmowym. Zaangażowała się w wieczorowe zajęcia reżyserii filmowej i rezultatem jej końcowego projektu był film „The Good Girls”, który zdobył nagrodę za najlepszy krótkometrażowy film na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Erotycznychw 2005 roku. „Moja matka prawdopodobnie byłaby bardziej szczęśliwa, gdybym pracowała z jakimiś międzynarodowymi organizacjami, lecz mimo to wspiera mnie. Najtrudniejszą rzeczą dla niej musi być to, gdy stara się wytłumaczyć ludziom jaką pracę ma jej córka. Żyjemy w radykalnie seksistowskim społeczeństwie. Gdy kobieta publicznie mówi o seksualności, jest narażona na bycie postrzeganą jako zdzira”.

Od sukcesu pierwszego filmu agencja produkcyjna Eriki i jej męża Pabla, Lust Films, nakręciła pięć filmów, napisała dwie książki i zdobyła wiele międzynarodowych nagród. Ich główna siedziba jest całkiem podobna do tradycyjnego biura, z wyjątkiem ekstrawaganckiego krzesła, którego używają w „Cabaret Desire” i dwóch pokoi z setkami nowych książek i filmów porno. Jedna z półek jest wypełniona zabawkami seksualnymi, które sprzedają w swoim sklepie internetowym. Wszystkie gadżety są dobrze zaprojektowane i stylowe, od liliowego wibratora po różową, ręcznie robioną linę, służącą do związywania partnera. Twarz Eriki promienieje podczas opowiadania mi o rodzinnym interesie. Jej stały uśmiech mówi mi, że kocha to, co robi. „Jestem bardzo pozytywną osobą” - dodaje.

Odważne przedsięwzięcia dla kobiet

Nie tylko pozytywną, ale i bardzo odważną. Pornografia to trudny biznes, w którym kobiety nie są mile witane, chyba że są aktorkami lub wizażystkami. Erika szacuje, że tylko 2 % osób pracujących w przemyśle pornograficznym to kobiety, jeśli nie liczyć tradycyjnych ról. Jej koledzy nie lubią tego, co robi, nie rozpowszechniają jej prac, nazywając ją „feministką”, a niektórzy nawet pytają, dlaczego nie jest po drugiej stronie kamery.

Jeśli kobiety nie chcą brać udziału w dyskusji, oznacza to, że im nie zależy”.

Jednak mimo tego, Lust Film jest raczej firmą przynoszącą korzyści. Erika bierze ostatni łyk wody i odpręża się w skórzanym fotelu kierownika. Promienie słońca rozświetlają jej pokój, a przez okno widać czerwonawe dachy domów w Barcelonie. Mówi lekko mniej śmielszym głosem, że nie uważa siebie za reżysera, znajdującego się na szczycie swojej kariery, lecz jako dziewczynę, która chce pokazać światu swoją własny punkt widzenia. W przyszłości zaprezentuje swoje prace w Muzeum Seksu w Nowym Jorku i na Feminist Porn Award w Toronto. „Jest to dla mnie bardzo ważne i chcę o tym mówić. Pornografia jest tematem, na który trzeba dyskutować, gdyż tworzy ona część naszej kultury. Jeśli kobiety nie chcą brać udziału w dyskusji, oznacza to, że im nie zależy. Jednak nam zależy i mamy wiele rzeczy do powiedzenia. Dlatego potrzebujemy większej ilości kobiet – reżyserów”. Na pewno będą. Odnoszę wrażenie, że jeśli zależałoby to od niej, feministyczna pornografia wkrótce stałaby się obowiązkowym przedmiotem na uczelniach.

Fot.: ©Mireya de Segarra; erikastube/ youtube, ©Lust Films