ETA – konająca żmija

Artykuł opublikowany 26 października 2010
Artykuł opublikowany 26 października 2010
Po pół wieku działalności, z bilansem 839 zabitych na swoim koncie, ETA szuka zagranicznych mediatorów, by „rozwiązać” konflikt. Myśli o Brukseli, „stroszy piórka”  i niczym wytrawny gracz globalnej polityki udaje, że jest warta uwagi. Jednakże hiszpańscy politycy komentują sprawę ze znudzeniem.
„Owszem – wydają się mówić –   ETA nadal stanowi poważny problem, ale widzieliśmy już tyle bezowocnych porozumień o zawieszeniu broni, że naprawdę nie wiemy, jak do tego podchodzić”.  Brakuje tylko, by wzruszyli ramionami, gdyż cała sytuacja wydaje się zgoła nierealna. Jaki sens  ma istnienie zorganizowanej grupy paramilitarnej w Europie XXI wieku?

Rozpoczynali, jak wiele innych ruchów oporu, jako miejska partyzantka zainspirowana popularną w latach 60 teorią rewolucyjną Che Guevary. Planowali i przeprowadzali ataki aż do 1973, kiedy to dosłownie wysadzili w powietrze numer dwa dyktatury frankowskiej – admirała Carrero Blanco, którego samochód niesiony siłą potężnej eksplozji wzniósł się ponad 6-piętrowy budynek. Dla pozostającej na emigracji opozycji było to jakby trafić Goliata prosto między oczy. 

Niedługo później nadeszła demokracja, do której pewna część ET-y nie potrafiła się dostosować. Tak fakt ten komentuje dla Cafebebel.com Raúl González Zorrilla - baskijski dziennikarz i dyrektor País Vasco Información: „Dawna i dzisiejsza ETA nie mają ze sobą nic wspólnego. Choć sposób działania tej pierwszej organizacji był, moim zdaniem, zupełnie nieodpowiedni, tworzyły ją osoby o podglądach socjalistycznych walczące o wolność i demokrację. Wraz z narodzinami, w 1974 roku, ETA Militar („wojskowy”, obecnie funkcjonujący odłam ET-y) terroryści rozpoczęli walkę o „niepodległość Kraju Basków”, niepodległość, której my - obywatele baskijscy - wcale nie chcemy, co od 1975 r. udowodnialiśmy wielokrotnie, idąc do urn. 

Współwyznawcy ideologii ET-y już dawno temu zniknęli ze sceny: w 1998 r., po 7 latach zawieszenia broni, oficjalnie rozwiązano niemiecki Baader Meinhof; działająca we Francji Action Direct została „uprzątnięta” po fali aresztowań w połowie lat 80, a Czerwone Brygady, na całe szczęście dla Włoch, nie istnieją już praktycznie od lat. Jednak trybiki ETA nadal „się kręcą”… 

Kręcą się jednak w osamotnieniu…

Dzięki współpracy hiszpańsko-francuskiej, ETA ponad 6-krotnie w przeciągu niecałych 2 lat została pozbawiona kierownictwa.

Zgodnie z badaniami euskobarómetro (przyprowadzanej co 6 miesięcy ankiety socjologicznej) w maju 2010 r. 62% ludności baskijskiej opowiedziało się przeciwko Ecie; 12% pojmowało jej cele, ale potępiało jej metody, a jedynie 2% popierało ją w pełni. Źródła policyjne szacują, że grupa dziś liczy od 30 do 100 członków. Liczba członków organizacji osadzonych w więzieniach wynosi 726 i ciągle rośnie. Dzięki współpracy hiszpańsko-francuskiej ETA ponad 6-krotnie w przeciągu niecałych 2 lat została pozbawiona kierownictwa.

Cytowany przez BBCMundo dziennikarz z Nawary – Florencio Domínguez – podkreśla specyfikę wewnętrznej organizacji grupy: „Wewnątrz ET-y nie ma wolnego dialogu w poziomie, zatem nie możliwe są zmiany ideologiczne ani strategiczne; dialog zawsze toczy się w pionie i jest nadzorowany przez władze organizacji”. Ten sposób działania to constans i, nie powinien on nikogo dziwić – obawa przed nowością jest rzeczą naturalną wśród tych, którzy sami uważają się za stalinistów.

Po fiasku procesu pokojowego w wyniku ataku z 2006 r., rząd ponownie przystąpił do ofensywyTaki właśnie jest fanatyzm – przyjmuje postać bakterii, która żywi się prostotą i siłą idei, bakterii, która jest prawie niezniszczalna i szerzy się wśród młodych. Fanatyzm zastępuje wolny wybór i niezależne postrzeganie świata, kodeksem konkretnych punktów, których wypełnianie sprawia, że życie staje się łatwiejsze. Rządy próbowały już niemal wszystkiego, by walczyć z tym uporem: siły, negocjacji, zakazów tworzenia partii politycznych, a nawet (podczas okresu urzędowania Felipe Gonzaleza), tajnych interwencji militarnych, które nigdy nie zostały wyjaśnione. Na próżno. Owinięty wokół topora wąż – symbol baskijskich terrorystów – nadal zabijał i mataczył bez jasno określonej strategii. Parafrazując Churchilla, moglibyśmy powiedzieć, że „nigdy w dziejach wojen tak nieliczni nie zaszkodzili tak bardzo tak licznym”.

Nowe pokolenie

Raúl González Zorrilla zauważa jednak, że ETA w ciągu ostatnich lat uległa pewnym zmianom: „W latach 80. i 90. terrorysta ET-y był to człowiek o poglądach skrajnie fanatycznych, dobrze przygotowany technicznie i materialnie. Od roku 2000, wraz z wstąpieniem do struktur organizacji młodych wychowanych na ulicznym terroryzmie, słabnie przygotowanie techniczne grupy, a rośnie jej radykalizm” – stwierdza Zorrilla.

Dlaczego jednak garść trzydziestolatków, urodzonych i wychowanych w europejskim dobrobycie, kieruje grupą morderców? Może podoba im się wykuwanie w górach skalnych kryjówek na broń, rozglądanie się za kamerami ochrony czy ubieranie sztucznej brody i okularów jak w filmach szpiegowskich? Może od dnia kiedy, oblani zimnym potem, przyklejali pierwszą bombę do podwozia samochodu, rozwija się w nich uzależnienie od niebezpieczeństw, które muszą potem ciągle podsycać. Może nawet się zdarzyć, że widzą w sobie uosobienie Che Guevary, bohatera partyzantki, który – jak na zdjęciu Alberto Korda - kieruje swoje spojrzenie ku przyszłości A wszystko to po to, by – jak sugeruje Arnaldo Otega - stworzyć hipotetyczny, średniowieczno-komunistyczny świat bez „hamburgerów, rocka i Internetu”.

Wpływ ET-y na Hiszpanię jest niewątpliwy. Widoczny jest się on, po pierwsze, w listach jej ofiar, a po drugie w całym społeczeństwie i polityce - zatrutej kadencja po kadencji następujących po sobie rządów. Jednakże, czy to ze względu na naciski ze strony policji, aparatu sprawiedliwości czy naturalnego wypalenia się organizacji, rozbójnicy ograniczyli liczbę zabijanych osób z czterdziestu ofiar rocznie w latach 80., do dwóch lub trzech w latach ubiegłych. Prasa jest zgodna co do stwierdzenia: „ETA nie jest już wężem, ale żmiją – żmiją konającą. Miejmy nadzieję, że są to jej ostatnie tchnienia”.

Fot. (cc) S†e's photostream/Flickr; Zapatero: ©European Parliament/Pietro Naj-Oleari; video: Youtube