Euro 2016: Belgia. (Czerwony) Diabeł tkwi w szczegółach

Artykuł opublikowany 1 lipca 2016
Artykuł opublikowany 1 lipca 2016

We Francji, mimo deszczu i przepełnionych koszy na ulicach, wielkie święto europejskiego futbolu trwa w najlepsze. Nowa formuła, dzięki której mecze rozgrywają aż 24 drużyny, gwarantuje jeszcze dłuższy i jeszcze lepszy turniej. Trzymamy rękę na pulsie i prezentujemy Wam niektóre z reprezentacji, prognozy wyników, nowe trendy i to, co się mówi o drużynach. Czas na Belgię!

Kontekst

Tegoroczne Euro to dla reprezentacji Belgii moment próby. Drużyna Czerwonych Diabłów, która może pochwalić się jednymi z najlepszych graczy swojego pokolenia, takimi jak Eden HazardThibaut Courtois i Kevin De Bruyne, będzie musiała bronić swojej pozycji outsidera konkursu, a także ukochanego drugiego miejsca w rankingu FIFA. O ile media nie wahają się nazywać drużyny „złotym pokoleniem piłkarzy”, o tyle Czerwone Diabły nie spieszą się z potwierdzeniem, że są godni tego określenia. Czy po porażce w meczu z Argentyną, poniesionej w ćwierćfinale ostatniego mundialu, Belgowie są w końcu gotowi do zdobycia pierwszego miejsca w wielkim międzynarodowym turnieju?

Co porabiają, kiedy nie grają? 

W obozie szkoleniowym drużyny Belgii niedaleko Bordeaux cisza jak makiem zasiał. Trwa spotkanie kryzysowe piłkarzy z ich psychologiem, które ma pomóc zrozumieć, czym kierował się Maroune Fellaini, kiedy wybierał kolor swojej fryzury.

Gwiazda  

Chociaż Eden Hazard jest często krytykowany za to, że to, co robi na boisku z reprezentacją, jest oddalone o lata świetlne od jego możliwości podczas meczów klubowych, wciąż pozostaje on pupilkiem belgijskiej publiczności. Wszyscy śledzą poczynania młodego 25-letniego kapitana, którego stać zarówno na najlepsze, jak i na najgorsze. Będzie musiał efektywnie poprowadzić swoją drużynę, jeśli Belgia ma (w końcu!) dostać się do ostatniej czwórki, tak jak to miało miejsce na Mundialu w 1986 roku. Dajesz, Eden! Zapomnij o całej tej presji i wróć wspomnieniami do czasów, gdy piłka była tylko zabawą, jak podczas meczów w ogrodzie z kumplami w dzieciństwie.

Big Deal

„Nie prosili mnie o to, żebyśmy grali ładnie albo wytwornie, prosili mnie o wygraną” – w taki sposób trener Marc Wilmots odpiera krytykę na temat stylu gry swojej drużyny. Niektórzy uważają, że jest on zbyt defensywny i bez fajerwerków. To prawda, że daleko im do tiki-taki Barcelony i dryblingu Neymara, ale jak tylko piłka trafi do bramki przeciwnika, zwykłe piwo będzie smakować nawet lepiej niż szampan. Oczywiście pod warunkiem, że jest belgijskie.

Co mówi się o drużynie

„Musimy wygrać to Euro. Choćby tylko po to, żeby Francuzi go nie wygrali, inaczej będą się z tym obnosić przez kolejnych 10 lat, a tego już nie zniesiemy”. A tak w ogóle to Belgowie uwielbiają Francuzów. 

20 lat Euro (albo i nie)