Europa pogrążona w depresji

Artykuł opublikowany 15 marca 2013
Artykuł opublikowany 15 marca 2013
W 2011 roku aż 165 milionów Europejczyków, czyli 38% populacji naszego kontynentu, zmagało się z zaburzeniami psychicznymi. To wynik raportu przeprowadzonego w 30 europejskich krajach, przez European College of Neuropsychopharmacology (ENCP). Jak zmieniła się sytuacja Europejczyków i jaką rolę odkrywa w tej sprawie kryzys? Rozmowa z prof.
Frankiem Jacobim z Wyższej Szkoły Psychologii w Berlinie (PHB).

cafebabel.com: Czy można powiedzieć, że mieszkańcy południowej Europy są bardziej pogodni?

JacobiProf. Frank Jacobi: Za wszelką cenę chcieliśmy uniknąć porównań, stereotypów, taki jak ten, że rzekomo Skandynawowie są większymi ponurakami niż Hiszpanie. Różnice w wynikach badań w konkretnych krajach wynikają w większym stopniu z odmiennej metologii, niż z rzeczywistych rozbieżności pod względem zaburzeń psychicznych, takich jak stany lękowe czy depresja. Nic nie świadczy o tym, że istnieją znaczne różnice w podatności na choroby psychiczne w zależności od kraju zamieszkania. Oczywiście, zdarzają się wyjątki – jak w przypadku problemów alkoholowych. W Europie Wschodniej i Północnej znacznie więcej osób boryka się z uzależnieniem.

cafebabel.com: Najszczęśliwsi Europejczycy mieszkają w Danii, z kolei Litwa ma najwyższy wskaźnik samobójstw. Jesteśmy w stanie zbadać także poziom depresji konkretnych nacji?

Prof. Frank Jacobi: ''Barometry szczęścia'' i wszelkiego rodzaju badania poziomu zadowolenia zajmują się zgoła innymi zagadnieniami. Po prostu każda narodowość ma inny temperament. W naszych badaniach ważniejsze były zaburzenia psychiczne przedstawione w klasyfikacji WHO. Jeżeli mówimy stricte o diagnozach, a nie jedynie o wahaniach nastroju, nie ma właściwie żadnych istotnych różnic. W przypadku wskaźnika liczby popełnionych samobójstw, można stwierdzić regionalne wahania, których jak dotąd nie udało się wytłumaczyć. Przy okazji warto zaznaczyć, iż w ostatnich latach odnotowano spadek liczby samobójstw w Europie.

cafebabel.com: Czy wspomniany przez Pana spadek liczby samobójstw nie zaprzecza wynikom najnowszych badań?

Prof. Frank Jacobi: Nasz raport o zdrowiu psychicznym Europejczyków nie jest dramatyczną pieśnią o niewyobrażalnym wzroście dolegliwości psychicznych, ale jedynie próbą zwrócenia uwagi na problemy, które z dużym powodzeniem są diagnozowane. Ludzie szukają pomocy u lekarza i otrzymują trafną diagnozę. Liczba poprawnie zdiagnozowanych chorób zwiększa się z roku na rok, ale nie można mówić o wzroście zaburzeń psychicznych.

cafebabel.com: Europa cierpi dziś na depresję w większym stopniu niż przed trzydziestoma laty?

Prof. Frank Jacobi: Nie udowodniono zwiększenia się zapadalności na choroby psychiczne. Dzisiaj wiemy jednak, jak duży wpływ na nasze życie mają tego typu schorzenia i jak długotrwałe szkody powodują – chodzi nie tylko o sferę psychiczną lecz także o ogromne obciążenie społeczne.

cafebabel.com: Według raportu, aż 38% Europejczyków boryka się z problemami psychicznymi. Gdzie więc należy szukać przyczyny?

Prof. Frank Jacobi: Nie wolno wydawać pochopnych sądów i od razu przypisywać winy aktualnej sytuacji społecznej i gospodarczej. Niepewność finansowa, obawy związane z przyszłością lub rosnące bezrobocie nie mogą być automatycznie uznawane za źródła zaburzeń psychicznych. Brzmi to niezwykle dramatycznie. Żeby depresja mogła się rozwinąć, z jednej strony trzeba ywlkazywać większą podatność, z drugiej zaś musi zainstnieć kilka niesprzyjających czynników, które pojawiają się w jednym czasie. Przy obecnym stanie medycyny możemy szybko rozpoznać dysfunkcje psychiczne. Inaczej jest jednak w przypadku Afryki, gdzie chorobom sfery cielesnej poświęca się, zresztą słusznie, znacznie więcej uwagi.

cafebabel.com: Można zatem pokusić się o stwierdzenie, że zaburzenia psychiczne to problem krajów wysoko rozwiniętych?

Prof. Frank Jacobi: Można powiedzieć, że wszelkie problemy sfery psychicznej odgrywają obecnie większą rolę. W wielu nowoczesnych gałęziach zatrudnienia choroba psychiczna jest istotnym czynnikiem zakłócającym współpracę. Obszar komunikacji czy też emocjonalny charakter pracy z innymi ludźmi może zostać zupełnie zrujnowany przez dolegliwości o jakich rozmawiamy. Obecnie częściej można dostać zwolnienie lekarskie niż miało to miejsce przed trzydziestu laty, kiedy większość ludzi pracowała fizycznie. We współczesnych realiach, zdrowie psychiczne nie jest już tematem tabu i poświęca się mu wiele uwagi.

cafebabel.com: Czy w opublikowanym raporcie jest mowa o różnicach między generacjami?

Prof. Frank Jacobi: Zaburzenia psychiczne to problem wszystkich generacji bez wyjątku. Są po prostu nieodłącznym elementem naszego życia. Jedyną zmienną jest w tym przypadku zakres konkretnego obszaru występowania problemów. Niektóre dysfunkcje pojawiają się już stosunkowo wcześnie, bo w okresie młodzieńczym, a inne ujawniają się z biegiem lat. Ważne są także tzw. efekty kohortowe. Chodzi bowiem o to, że młodsi ludzie są podatni na konkretne zaburzenia psychiczne, podczas gdy ich rówieśnicy sprzed czterdziestu lat w ogóle nie byli narażeni na tego typu problemy, bo po prostu lepiej radzili sobie ze stresem i przeciwnościami losu.

cafebabel.com: Dlaczego więc spada nasza odporność psychiczna?

Prof. Frank Jacobi: Wiedza na temat zaburzeń psychicznych jest coraz większa, a piętnowanie chorych znacznie się zmniejszyło. Dzisiejsza medycyna doskonale zna zakres chorób psychicznych. Kilkadziesiąt lat temu wyglądało to zupełnie inaczej, mówiło się po prostu o ludziach obłąkanych, cierpiących na schizofrenię. Powodem był brak wiedzy o problemach psychicznych. Warto jeszcze raz podkreślić, jak bardzo zmieniła się nasza mentalność. Mężczyźni są dziś przygotowani na to, aby przyznać się w rozmowie z lekarzem, że przeżywają niekiedy stany lękowe albo zdarza im się mieć zmienne nastroje.

Zdjęcia: główna (cc)♥KatB Photography♥/flickr; FJ (cc) TU Dresden; w tekście (cc)peterm2000/flickr